Aktualności

Jawny: To nie wojna, żeby się obawiać (WYWIAD)

08.08.2020 (17:00) | Kamil Warzocha

fot.: Paweł Kot

Porozmawialiśmy z trenerem Piotrem Jawnym, żeby rozwiać kilka wątpliwości związanych z przygotowaniami rezerw Śląska Wrocław do nowego sezonu w 2. lidze. Wraz ze szkoleniowcem WKS-u poruszyliśmy m.in. kwestie transferowe (np. jakie pozycje potrzebują wzmocnień) i kadrowe (np. jaki jest plan na zespół), ale nie zabrakło również pytań o juniorów i pandemię koronawirusa. Co więcej, poznaliśmy również osobiste odczucia trenera wobec nadchodzącej kampanii.



 

Najpierw spytam ogólnie: jak Pan zapatruje się na przyszły sezon? Jest jakaś nuta niepewności? Od siebie dodam, że zewsząd słyszy się o obawach wobec występu rezerw Śląska Wrocław w 2. lidze.

Po pierwsze, dziwię się obawom. Nie wiem, dlaczego one miałyby występować. To nie wojna, żeby się obawiać. Tym, którzy mają takie nastawienie, powiedziałbym, że tacy zawodnicy jak Boruń, Lewkot, Kotowicz, Bargiel, Samiec-Talar, Bergier, Poprawa czy Maćkowiak będą mogli grać co tydzień na poziomie 2. ligi. To jest dla tych chłopców skarb.

To 36 spotkań na dość wysokim poziomie. Niektórzy z nich jeszcze kilka lat temu występowali w CLJ, przechodząc przez 4. ligę i 3. ligę, aż do 2. ligi. Rzadko kiedy młody zawodnik akademii może w taki sposób, krok po kroku, pokonywać kolejne szczeble piłki seniorskiej. W ten sposób patrzymy na te rozgrywki.

Natomiast patrząc już w przyszłość, mamy podobne nastawienie jak przed sezonem 3. ligi. Razem z Marcinem Dymkowskim prowadzimy ten zespół, wiedząc, że musimy patrzeć na każdy mecz z myślą o jak najlepszym występie. Nie wiedzieliśmy, czego w poprzednich rozgrywkach mamy się spodziewać. Tak samo będzie teraz.

I oczywiście ktoś może teraz powiedzieć, że to już nie jest 3. liga, ale wiem z doświadczenia, że dla chłopców w tym wieku, od 18 do 21 lat, wejście na wyższy poziom rozgrywkowy jest po prostu kolejnym bodźcem do rozwoju. To są ambitni i utalentowani piłkarze. Gdyby tak nie było, nie byłoby ich w tym miejscu. Nie wiemy, jaki jest ich pułap, dlatego cieszę się, że mamy możliwość gry w 2. lidze, bo będziemy mogli się tego dowiedzieć. Okaże się, kto daje radę w 2. lidze, a kto nie.

Doprecyzuję: chodzi o obawy wobec wyników sportowych. Bo jeśli chodzi o aspekt gry młodzieży, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości. W 3. lidze Śląsk był w czołówce najmłodszych jedenastek. Zastanawiam się tylko, czy los rezerw Śląska nie będzie podobny do tego rezerw z Poznania, które do ostatniej kolejki walczyły o utrzymanie.

Przede wszystkim nie widzę w tym nic złego, że będziemy walczyli o utrzymanie... 

Czyli nie byłoby tragedii, gdyby Śląsk walczył o utrzymanie? Z myślą o ewentualnym spadku?

Kiedy rozpoczynaliśmy sezon w 3. lidze, naszym celem było utrzymanie, a skończyliśmy na 1. miejscu. Nie rozumiem, czemu tak zaznacza się różnicę w grze o utrzymanie, a w grze o awans. Proszę mi wierzyć, że to jest ta sama gra niezależnie od stawki. A że jesteśmy ambitnymi ludźmi, gramy po to, żeby wygrać każdy mecz.

Kolejną sprawą jest fakt, że moim zdaniem Lech Poznań świetnie zaprezentował się w 2. lidze. Ile on zdobył punktów? Ponad 40! O utrzymanie walczył tylko dlatego, że tak ułożyła się tabela, a pamiętajmy, że rezerwy Lecha są złożone w większości z bardzo młodych zawodników.

Słysząc trenera, załóżmy, że pesymiści mogliby schować swoje obawy do kieszeni (śmiech)…

Jeszcze dopowiem, pół-żartem, pół-serio, że dzięki temu awansowi przynajmniej na dwa lata nie musimy martwić się o spadek poniżej 3. ligi (śmiech).

W tym miejscu chciałbym zapytać o kolejną kwestię. Chodzi o wzmocnienia, których dokonanie jest naturalnym krokiem przed wejściem na wyższy poziom rozgrywkowy. Domyślam się, że nadal będą tzw. spadki z I zespołu, tak jak było do tej pory, ale czy szykują się jakieś transfery?

Wiadomo, że zespół rezerw działa na trochę innych zasadach. I nie lubię słyszeć o “spadkach” z pierwszego zespołu, bo uważam, że tak naprawdę jesteśmy jednym, wielkim zespołem Śląska Wrocław. O tym świadczy fakt, że wszyscy piłkarze z pierwszego zespołu są zgłoszeni do gry w rezerwach. W drugą stronę działa to tak, że od trenera Lavicki zależy, ilu zawodników z rezerw pojawi się na treningach “jedynki”. Czasami jest ich więcej, czasami mniej. Trener Lavicka jest najważniejszą osobą w klubie i to on o tym decyduje. Drugi zespół służy pierwszemu.

Uważam, że ten awans zrobiliśmy w dużej mierze właśnie dla pierwszego zespołu, żeby młodzi zawodnicy, przyszli gracze “jedynki”, mogli ogrywać się na wyższym poziomie. Nie zmienimy naszego podejścia, dlatego kręgosłup drużyny nadal będzie oparty na grupie młodzieżowców. Nie nastawiamy się na robienie transferów, a jeśli już, to mówimy o 2-3 nazwiskach. Oczywiście nie o topowych piłkarzach, a bardziej o kimś, kto ma jakieś doświadczenie np. z 1. ligi i mógłby nas wesprzeć na konkretnej pozycji. Myślę, że ta kwestia rozstrzygnie się w ciągu tygodnia, może dwóch.

Udało nam się zachować kręgosłup drużyny, z czego się cieszę. Póki co odszedł jedynie Adrian Sobczak i Maciej Buławski, wobec których uznaliśmy, że mogliby nie dać sobie rady na poziomie 2. ligi. Odchodzi teraz również Łukasz Wiech. Chcieliśmy, żeby został, ale on ma ambicje, żeby grać w klubach pierwszoligowych. W tej chwili przebywa na testach.

Pozostali będą grać i muszę też nadmienić, że wrócił do nas Szymon Lewkot z wypożyczenia w Ślęzie Wrocław. Myślę, że to będzie wzmocnienie, bo ten chłopak staje się coraz lepszy. Poza tym nad wszystkim czuwa zarząd, które w razie plagi odejść zawodników czy kontuzji zaradziłby sytuacji. Klub trzyma rękę na pulsie, żeby rezerwy stały na wystarczającym poziomie jakościowo-ilościowym.

Zanim przejdziemy do kolejnych kwestii, dopowiem tylko, że widziałem na żywo Szymona Lewkota w meczu pucharowym Ślęzy z rezerwami Zagłębia. Robił dobre wrażenie.

Mówimy nadal o dość młodym zawodniku. Rocznik 99’, duży potencjał do rozwoju. Szymon z biegiem czasu gra coraz bardziej dojrzale i mamy nadzieję, że jego umiejętności pójdą do przodu.

I jeszcze odnośnie transferów: to mogłaby być pozycja napastnika? Niedawno w kontekście rezerw Śląska mówiło się o Karolu Czubaku z Bytovii Bytów. Trener o tym słyszał?

Nie chciałbym wychodzić przed szereg, bo jestem trenerem i lepiej byłoby o to zapytać Dariusza Sztylki, ale słyszałem o tym nazwisku. O szczegółach już niekoniecznie, ale pamiętam, że klub był zainteresowany tym zawodnikiem. Nie wiem, na czym stanęło, ale rzeczywiście myśleliśmy o pozycji napastnika. Sebastian Bergier czy Piotr Samiec-Talar mogą być często brani do kadry meczowej pierwszego zespołu, więc na pewno przydałby się kolejny gracz na ich pozycję.

Myślimy również o dodatkowym skrzydłowym i środkowym obrońcy, jeśli Łukasz Wiech znajdzie sobie nowy klub. Choć akurat tutaj nie ma takiego pożaru, bo mamy do dyspozycji Kucharczyka i Poprawę, a poza tym możemy przecież wesprzeć się doświadczonymi nazwiskami, np. Mariuszem Pawelcem. Życzę mu oczywiście świetnej formy i występów w ekstraklasie, ale nie wykluczamy opcji, że któryś z doświadczonych obrońców z kadry trenera Lavicki będzie schodził do rezerw. To byłoby duże wsparcie dla młodych piłkarzy.



Kwestie kadrowe mamy za sobą. Teraz chciałbym przejść do tematu dość delikatnego o tyle, że sprawia on problem klubom ekstraklasy, co wynika z braków w porozumieniu między PZPN-em i organizatorami rozgrywek ekstraklasy. Tam zabrakło wsparcia, ale jak to wygląda w przypadku rezerw na poziomie 2. ligi? Coś już trenerowi wiadomo odnośnie spraw związanych z pandemią?

Poziom centralny będzie funkcjonował bardzo podobnie, jeśli chodzi o obostrzenia. Na pewno konieczne będzie poddanie się testom na obecność wirusa. I choćby z tego względu dobrze, że awansowaliśmy, bo między 3. ligą a ekstraklasą przepływ zawodników nie byłby możliwy. Z tego, co słyszałem, z poziomem 2. ligi nie będzie tego problemu. Natomiast wydaje mi się, że przepływ piłkarzy będzie zablokowany w przypadku drużyn juniorskich, dlatego musimy się zdecydować, którzy juniorzy zaczną z nami sezon. Wszystko ma się wyjaśnić do końca tygodnia.

Generalnie uważam, że w tej kwestii Śląsk Wrocław zachował się wzorcowo. Graliśmy przecież niedawno mecz pucharowy ze Ślęzą Wrocław, na który nie ściągnęliśmy zawodników z pierwszego zespołu. Ostrożność przede wszystkim. Słyszałem, że w kilku klubach bywało z tym różnie, natomiast my tego pilnowaliśmy nawet kosztem porażki. Pamiętam też, że kiedy tylko pojawiła się opcja prowadzenia treningów w grupach 6-osobowych, zaczęliśmy zajęcia, aż przeszliśmy do normalnych warunków. Potem zagraliśmy pucharowy mecz ze Ślęzą, zrobiliśmy dwa tygodnie wolnego i znowu zaczęliśmy przygotowania.

Tak więc w trybie treningowym jesteśmy już od lipca i w aktualnej grupie rezerw mamy ośmiu piłkarzy w wieku juniorskim. Dość sporo, więc spodziewam się konsultacji z dyrektorem akademii i trenerami z drużyn juniorskich. Trzeba będzie podjąć jakieś decyzje, choć nie ukrywam, że żal mi tych chłopców. Bo jeśli oni mieliby u nas zbierać niewiele minut, nie widzę w tym większego sensu. Oni muszą grać. Nie będzie problemu z tym, żeby z dnia na dzień oddać kogoś z nich na mecz w CLJ. Problem będzie z powrotem do rezerw.

W takim razie bardzo ważna niewiadoma znika. Przepływ piłkarzy po testach na obecność koronawirusa nie będzie utrudniony. A jeśli miałby Pan wybrać dwóch piłkarzy z juniorów, które chciałby widzieć u siebie – kto by to był? Wątpię w konkretne nazwiska, ale się łudzę (śmiech).

(Śmiech). Może nie powinienem operować nazwiskami, ale jesteśmy z trenerem Dymkowskim bardzo zadowoleni z dwóch zawodników: Michała Dryji i Filipa Michalskiego, którzy są z nami od jakiegoś czasu. To fajni chłopcy, rocznik 2003. Odnośnie ich obu byłbym w stanie powiedzieć, że miałbym żal, gdybym nie mógł z nich skorzystać na poziomie rezerw. To byłaby naprawdę świetna sprawa, gdyby nasi 17-latkowie łapali już minuty w 2. lidze. Obaj mają inną charakterystykę, więc obaj mieliby swoje pole do gry.

Na koniec mogę powiedzieć tyle, że to będzie zupełnie nowy i ciekawy okres dla Pana. I oczywiście dla piłkarzy, którzy poznają np. inne realia infrastrukturalne.

Ciekawiej znaczy lepiej! Nie ma czego się bać i cieszę się, że chłopcy będą mogli sprawdzić się na poziomie 2. ligi. Mówimy o piłkarzach, którzy mają ambicje na grę w ekstraklasie. Szpakowski, Bergier, Samiec-Talar, Boruń... Niektórzy z nich co prawda już się sparzyli na wyższym szczeblu, ale to było dawno. Myślę, że oni poczynili duży postęp i będą chcieli udowodnić nie tylko trenerowi Laviczce, ale również samym sobie, że są w stanie grać w najwyższej lidze w Polsce.

Przypomniałem sobie o jeszcze jednej rzeczy: 2. liga to też dalsze wyjazdy.

Dokładnie. To będzie dla nas duże wyzwanie logistyczne, bo na jakąś część wyjazdów będziemy musieli pojechać dzień wcześniej. To sprawia, że trzeba wcześniej zadecydować o kadrze meczowej. Mieliśmy już takie sytuacje, np. przy okazji meczu z ROW-em Rybnik w 3. lidze, kiedy pierwsza drużyna po meczu pucharowym przebywała na zgrupowaniu w Gutowie i nasz kierownik dowoził kogoś na nasze spotkanie. W 2. lidze może być podobnie, ale postaramy się z tym zmierzyć. Jestem optymistą.

ZOBACZ też: Piłkarz Sezonu 2019/2020! (WYNIKI)