Aktualności

Okiem Patrona: Nie ma co dzwonić na straż

21.08.2020 (11:28) | Krzysztof Banasik / Kacper Rudzik

fot.: Paweł Lipnicki

Pucharowy wynik na pewno boli każdego kibica Śląska, lecz nie ma co dzwonić na straż, jeszcze daleko od pożaru - pisze Kacper Rudzik, Patron ŚLĄSKnetu, który swoim tekstem rozpoczął nową rubrykę na naszej stronie o nazwie “Okiem Patrona”. Będziemy w niej publikować przemyślenia naszych Patronów, którzy wspierają nasz serwis. Patroni mogą liczyć na jeszcze więcej ŚLĄSKnetu! Kliknij TUTAJ i przeczytaj więcej na ten temat.

 



 

Pucharowy wynik na pewno boli każdego kibica Śląska, lecz nie ma co dzwonić na straż, jeszcze daleko od pożaru. Oczywiście, wyniki naszego klubu w Pucharze Polski są już niczym mocno widoczna rysa, ale do takich wyników (niestety) mieliśmy okazję się przyzwyczaić. Jednakże, warto zachować spokój, chociażby przez poprzedni sezon, gdzie po raz pierwszy od dawna mogliśmy cieszyć się grą w ósemce, brakiem stresu związanego z walką o utrzymanie. Tak naprawdę jesteśmy na początku kolejnego. Ale nie w tym rzecz.

Myślę, że jak każdy tutaj, chciałbym móc wreszcie przejmować się podróżą w maju do Warszawy na Stadion Narodowy, różnymi atrakcjami po drodze, czy w jakiej dyspozycji będzie nasz przeciwnik i potem przeżywać te wszystkie emocje związane z udziałem w finale. Tym bardziej, że jestem tutejszym słoikiem, który za WKS-em jednak jest jeszcze od podstawówki. Nie miałem okazji być na naszym stadionie przy okazji finału z 2013 roku, mecz oglądałem w telewizji tak samo jak rewanż na Łazienkowskiej (do dziś zdarza się z innymi kibicami wspominać nieszczęsną poprzeczkę Ćwielonga), a chciałbym doświadczyć całej tej otoczki z poziomu trybun. Ale kolejny sezon przyszło przełknąć gorycz porażki.

To chyba najbardziej irytuje, tamten „podwójny” finał wspominam pozytywnie, a ostatnie lata to przegrane kolejno z: ŁKSem, Widzewem, Miedzią, Arką, Bytovią, Zawiszą, Legią i Jagiellonią. Jak spojrzymy na tą listę, to większość to po prostu kompromitacje. Po poprzednim sezonie były nadzieje na dobry wynik, cóż, patrząc jednak na pewien trend, to za rok do Pucharu Polski podejdę już chyba bez większych oczekiwań.

Tak czy inaczej, porażka miała miejsce, czas na tak uwielbiane przez nas wszystkich wnioski. No właśnie, lecz czy jakiekolwiek sensowne po tym meczu można wyciągnąć? Sam po jednym meczu staram się tego nie robić, zwłaszcza, że jesteśmy dopiero co po przedziwnej przerwie między rundami, gdzie nie rozegraliśmy żadnego sparingu, gdzie w ostatniej chwili przez, mówiąc wprost, głupotę zawodników, trzech podstawowych i ważnych graczy nam wypadło.

Ci, którzy dołączyli teraz nie wyglądali źle. A też trzeba im dać czas, trzeba pamiętać o tym, że taki Rafał Makowski ledwo co skończył sezon I ligi przedłużony jeszcze o baraże, a już rozpoczął kolejny. Janasik awaryjnie wszedł na lewą stronę, choć to przede wszystkim prawy obrońca. Piasecki zaliczył asystę, Praszelik pomimo niestrzelonego karnego dał niezłą zmianę.

W tym wszystkim warto pamiętać o tle sytuacji, jaka ma miejsce. Po 2-3 słabszych wynikach, jeśli się zdarzą, nie zapominajmy o kredycie zaufania, jaki jeszcze na początku sierpnia praktycznie każdy z nas miał. Bo trener, drużyna, cały skład, wszyscy pokazali, że prezentują inną mentalność od tych, którzy na Oporowskiej byli w poprzednich latach, że chcą i dążą, aby osiągnąć coś więcej.

Oczywiście, sam mam wątpliwości, gdy czytam na twitterze, że kolejne opcje na skrzydło nam odpadają, bo zwlekamy licząc na przyjście Pawłowskiego (co już zdaje się chyba na ten moment mało prawdopodobne). Ktoś na górze podjął ryzyko, które mogło się nie opłacić, ale jestem przekonany, że jeszcze wzmocnią skład opcjami, które będą nadal dostępne na rynku. Swoje szanse dzięki temu dostanie pewnie Samiec-Talar. Nawet jeśli nie jest to jego docelowa pozycja na boisku, to też będzie dodatkowym elementem jego rozwoju. Szkoda może w tej sytuacji Markovicia, który po przerwie związanej z koronawirusem wyglądał coraz lepiej, może teraz by zaliczył niezły mecz. 

Ale to nie czas i miejsce na gdybanie. Teraz trzeba się skupić na meczu z Piastem, który wzmocnił się, ale też kilku zawodników stracił. Ważne będzie dobre wejście w nowy sezon, aby nie nagromadziły się zbytnio negatywne emocje, aby dalej można było spokojnie skupiać się na kolejnych meczach, krok po kroku.

Hej Śląsk!


Tekst powstał w ramach cyklu "Okiem Patrona". Chcesz wesprzeć naszą redakcję i otrzymać w zamian coś od nas? Kliknij TUTAJ, by poznać szczegóły.


 

ZOBACZ też: Vademecum Kibica: Wisła Kraków