Aktualności

Lech Poznań - wymarzony rywal Śląska

11.09.2020 (06:00) | Karol Bugajski

fot.: Paweł Kot

Tak przynajmniej wskazują statystyki. Śląsk w ostatnich latach bardzo dobrze spisywał się w meczach przeciwko drużynie ze stolicy Wielkopolski i w jutrzejszym spotkaniu 3. kolejki będzie liczył na podtrzymanie korzystnej passy.



 

Drużyna Vitezslava Lavicki w poprzednim sezonie trzykrotnie rywalizowała z Kolejorzem o punkty i nie dość, że ani razu nie dała się pokonać, to była wyjątkowo skuteczna. Śląsk strzelił Lechowi sześć goli, tak dobrego wyniku nie zanotował przeciwko żadnemu innemu ligowemu rywalowi.

Sierpniowa wygrana przy Bułgarskiej (3:1) zapisała się w pamięci kibiców jako jeden z najlepszych występów Śląska w rozgrywkach 2019/2020, przede wszystkim jednak pozwoliła nabrać rozpędu drużynie już na samym początku sezonu. Późniejsze remisy we Wrocławiu (1:1 w grudniu i 2:2 w czerwcu) pozostawiały niedosyt ze względu na bramki tracone po stałych fragmentach w końcówkach, lecz nawet jednopunktowa zdobycz w starciu z Lechem miała swoją wartość, bo długo utrzymywała Śląsk w grze o europejskie puchary.

Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy przeanalizujemy historię spotkań sobotnich rywali na Stadionie Miejskim we Wrocławiu. Śląsk i Lech przed maślickimi trybunami rywalizowały dziewięciokrotnie – gospodarze pokonać dali się zaledwie raz. Ciekawostką jest fakt, że pierwszy mecz obu drużyn na nowej arenie zielono-biało-czerwonych odbył się dopiero w maju 2013 roku, półtora roku po oficjalnej piłkarskiej inauguracji obiektu. W ostatnim domowym występie Śląska w roli mistrza Polski padł remis 1:1, a w kolejnych sezonach było tylko lepiej.

Lechowi Stadion Miejski udało się zdobyć dopiero za siódmym podejściem – jego wygrana 1:0 z początku sierpnia 2018 roku naznaczona była jednak niewiarygodną sumą piłkarskiego farta, co sprawia, że ten mecz pamięta chyba każdy kibic wrocławian. Zespół Tadeusza Pawłowskiego zdobył tego dnia cztery bramki, ale… wszystkie ze spalonych, a Kolejorz zgarnął komplet punktów po trafieniu Pedro Tiby w 82. minucie. Dwa ostatnie zremisowane domowe mecze z Lechem napawają nadzieją, że to zalążek kolejnej efektownej serii.

ZOBACZ też: OFICJALNIE: Koniec sagi. Nowy skrzydłowy doleciał