Aktualności

Pokonać przeciwności losu (ZAPOWIEDŹ)

19.09.2020 (06:00) | Dominik Szpik

fot.: Paweł Kot

Po emocjach w meczu z Lechem wrocławianie udadzą się na bój o kolejne zwycięstwo do Szczecina. Osłabieni przez kontuzje, koronawirusa i sprzedaż nominalnego defensywnego pomocnika zawodnicy Śląska zmierzą się z zespołem solidnym, lecz na papierze gorszym od siebie. Pogoń, póki co popadła w swego rodzaju marazm i po pierwszych 3. kolejkach zaliczyli już zwycięstwo, remis i porażkę. Sobotni wieczór może stanąć pod znakiem weryfikacji głębi składu drużyny trenera Lavicki.



 

Prawdziwa bomba wybuchła w gabinetach stadionu przy ulicy Oporowskiej, gdy na jaw wyszła informacja o 4 nowych zakażeniach wirusem COVID. Klub unika podawania nazwisk zawodników, lecz Gazeta Wrocławska ujawniła, kto był zarażony i podała nie cztery, a pięć nazwisk: Dariusz Szczerbal, Bartłomiej Frasik, Michał Szromnik, Rafał Makowski i Israel Puerto. Sztab musiał zareagować i dowołał z drużyn młodzieżowych dwóch bramkarzy i pomocnika. Na tę chwilę można mówić o dużym szczęściu, gdyż przez moment słyszało się plotki o możliwości odwołania meczu w pierwotnym terminie, co mogłoby stanowić impuls do zawieszenia rozgrywek Ekstraklasy.

Niestety po raz kolejny cierpi linia defensywna wrocławian. W przypadku absencji Puerto trzeba na nowo tworzyć parę obrońców. Nominalnym zastępcą powinien być Tamas, ale końcówka zeszłego sezonu pokazała, iż Węgier jest nazbyt elektryczny. Całkiem możliwe jest wstawienie tam Celebana, który dobrze spisywał się w ostatnich meczach. Jego miejsce na boku obrony może zająć Musonda, a na skrzydło wskoczy Pawłowski, który ma być już gotowy do gry od początku.

- Sytuacja w drużynie jest szczególna. Jak wiemy, mieliśmy kłopot z kontuzjami na początku sezonu, aktualnie dochodzą jeszcze problemy związane z COVID-em. Jako trener jestem zadowolony, gdy oglądam trening i widzę, jakie jest nastawienie zawodników, całego sztabu trenerskiego oraz wszystkich w klubie. To pozytywne. Przygotowujemy się jak na każdy inny mecz – komentował całą sytuację przed meczem trener Lavicka.

Biorąc pod uwagę statystykę ligowych meczów Śląska z Pogonią, można stwierdzić, że mecz będzie dość wyrównany. Pierwsze spotkanie w lidze obu drużyn miało miejsce w grupie północnej II ligi. Wtedy to w roku 1958 roku padł remis 1:1. Od tamtej pory mieliśmy jeszcze 67 pojedynków pomiędzy obiema drużynami. Bilans korzystniejszy jest dla WKS-u, gdyż ma na koncie 24 zwycięstwa, 23 razy padł remis, a 21 razy górą byli Portowcy.

Podopieczni trenera Runjaicia po odejściu swoich czołowych zawodników popadli w dołek, z którego nie mogą się wygrzebać. O dziwo nie były to odejścia z tego okna transferowego, a z poprzedniego, kiedy z drużyną pożegnał się Adam Buksa. Młody napastnik skorzystał z oferty New England Revolution i za 4 miliony euro przeszedł do klubu z MLS. Podczas zawieszenia rozgrywek w sezonie 19/20 Portowcy chcieli zredukować pensje pewnych zawodników, na co oni nie wyrazili zgody. I tak o to kontrakt w kwietniu rozwiązał Kozulj, a Spiridonovic nie zagrał więcej w barwach Pogoni i został wykupiony przez Crveną Zvezdę. Od tamtej pory brak w zespole liderów co dobitnie widać na boisku. Cibicki, który miał zastąpić Buksę, nawet w połowie nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Para obrońców Zech – Triantafyllopoulos mimo solidnego początku współpracy obecnie prezentuje dość chwiejną formę, a Kucharczyk, póki co jest cieniem samego siebie. Te wszystkie słabości to woda na młyn dla wrocławian, którzy znani są z dobrej organizacji gry i o ile nie przydarzą się błędy indywidualne, jest duża szansa na korzystny wynik.

ZOBACZ też: TRANSFERY: Środkowy pomocnik wróci do Śląska?