Aktualności

REZERWY: Niespodziewane zwycięstwo Śląska! (RELACJA)

10.10.2020 (18:11) | Jakub Luberda

fot.: Marcin Folmer

W 8 kolejce Śląsk II Wrocław podjął na stadionie przy ulicy Oporowskiej drużynę MKS-u Chojniczanki Chojnice. Goście podeszli do spotkania w roli zdecydowanego faworyta, bowiem przed meczem zajmowali drugie miejsce w tabeli, podczas gdy wrocławski zespół mieścił się na miejscu szesnastym.

 



 

W poprzedniej kolejce Śląsk mierzył się z Bytovią Bytów, gdzie sprawił niemałą niespodziankę remisując 2:2 po pięknym trafieniu Sebastiana Bergiera w 92 minucie. Mimo roli underdoga wrocławianie mieli nadzieję urwać punkty drużynie z Chojnic. 

Już od pierwszych minut mogliśmy zobaczyć wysoki i skuteczny pressing Śląska, który sprawiał duże problemy w wyprowadzaniu piłki Chojniczance. Po przechwyceniu piłki wrocławianie próbowali wychodzić z szybkimi kontrami, lecz niestety zawodziła decyzyjność i ostatnie podanie.

W 14 minucie Robert Ziętarski uderzył groźnie z rzutu wolnego z okolic 20 metra. Piłka przeleciała niecałe pół metra nad bramką Michała Szromnika. Po dobrym początku Śląska zespół gości zaczął przejmować kontrolę nad spotkaniem.

Chojniczanka atakowała coraz groźniej, co poskutkowało pierwszą żółtą kartką dla wrocławian. W 19 minucie Bartosz Boruń zatrzymał wślizgiem szarżującego skrzydłem przeciwnika. 

W 23 minucie groźny rzut wolny dla Śląska. Z okolic 30 metra dośrodkowywał Marcin Szpakowski, lecz niestety po zamieszaniu w polu karnym piłka minęła bramkę rywali. Chwilę później atak prawym skrzydłem przeprowadzili goście, lecz świetnym wślizgiem w polu karnym popisał się Mariusz Pawelec.

W 35 minucie spotkania dobrze zakładany od początku pressing przyniósł skutek. Po przejęciu piłki z lewego skrzydła świetną asystą zewnętrzną częścią stopy popisał się Bergier. W sytuacji 1 na 1 z bramkarzem znalazł się Szymon Krocz, który pewnym strzałem po ziemi pokonał golkipera rywali. 

W pierwszej połowie Śląsk zaprezentował się bardzo solidnie. Cierpliwa i uważna gra w defensywie oraz szybkie kontry okazały się dobrym sposobem na zespół Chojniczanki. Na wyróżnienie z pewnością zasłużył dobrze grający Pawelec. Podobać mogła się również postawa Szymona Lewkota w środku pola. 

Druga połowa zaczęła się od mocnego akcentu w wykonaniu Śląska. Chojniczanka atakowała lewą stroną, gdzie piłkę przejął Boruń i świetnym podaniem prostopadłym znalazł Bergiera. Napastnik próbował pokonać bramkarza mocnym strzałem pod poprzeczkę, lecz Paweł Sokół stanął na wysokości zadania i dobrze interweniował. 

Śląsk dobrze wszedł w drugą połowę i konsekwentnie atakował rywali. W 54 minucie bardzo ładną akcję kombinacyjną rozegrał tercet Boruń - Bergier - Samiec-Talar. Niestety po strzale ostatniego z nich piłka przeszła kilkanaście centymetrów nad bramką. 

Chwilę później doszło do niecodziennej sytuacji. Piłka opuściła boisko, arbiter boczny wskazał aut dla Chojniczanki. Boruń chciał podać piłkę Tomaszowi Mikołajczakowi, wybijając mu tym samym przypadkowo piłkę, którą ten już trzymał. Kapitan rywali się zagotował i rzucił kilka cierpkich słów w kierunku Borunia. Niezrozumiałą decyzję podjął sędzia Mateusz Bielawski, który za to zdarzenie postanowił pokazać drugą żółtą kartkę zawodnikowi Śląska i czerwoną piłkarzowi rywali.

Od momentu, w którym oba zespoły zaczęły grać w 10, Chojniczanka poczuła krew. Najpierw w 65 minucie z linii bramkowej wybijali piłkę zawodnicy Śląska, a 2 minuty później piłkę z bramki musiał wyciągać Szromnik. Przed oddaniem strzału Pląskowski faulował jednak Oliviera Wyparta, w związku z czym gol nie został uznany. 

Sędzia zaczął tracić kontrolę nad spotkaniem. Od momentu wyrzucenia z boiska Borunia i Mikołajczaka do 70 minuty zdążył pokazać już 3 żółte kartki ławce rezerwowych gości, w tym jedną trenerowi Chojniczanki. 

W 87 minucie bardzo dobrze skrzydłem ruszył Mateusz Maćkowiak. Wygrał pojedynek biegowy z Marcinem Grolikiem, który ratował się faulem taktycznym. Do piłki dopadł jednak Lewkot, w związku z czym sędzia zastosował przywilej. Pomocnik założył efektowną siatkę rywalowi, lecz zakończył akcję niecelnym strzałem. 

Zaledwie 2 minuty później bliski zdobycia gola był Bergier. Po świetnej akcji indywidualnej wyszedł sam na sam z bramkarzem, lecz ten zdążył położyć mu się pod nogami i uniemożliwił oddanie strzału napastnikowi Śląska. 

Grzegorz Kotowicz, który pojawił się na boisku w doliczonym czasie gry, zdołał zdobyć bramkę na 2:0 po kontrze w 94 minucie. Po długim rajdzie przez 60 metrów boiska położył bramkarza markując strzał z prawej nogi, a następnie spokojnie umieścił piłkę w siatce rywali.

Śląsk w spotkaniu z Chojniczanką wyglądał bardzo dobrze. Podobać mogła się organizacja gry, waleczność i solidna gra w defensywie. Duet Poprawa - Pawelec był nie do przejścia, a kontry wyprowadzane przez wrocławian okazały się zabójcze dla gości. 

Śląsk II Wrocław  2:0 (1:0) MKS Chojniczanka Chojnice
Krocz 35’, Kotowicz 94’

Śląsk II: Szromnik – Boruń, Poprawa, Pawelec, Wypart – Krocz (68' Maćkowiak), Szpakowski, Lewkot, Samiec-Talar (55' Caliński) – Makowski (90' Kotowicz)

Chojniczanka:  Sokół - Mudra (46' Wachowiak), Klabnik, Grolik, Grobelny - Emche (46' Napolov), Ziętarski, Mikołajczak, Czajkowski (81' Kona), Klichowicz (81' Orlik) - Pląskowski (60' Skrzypczak)

ZOBACZ też: Wrocławski akcent w kadrze Zambii