Aktualności

Płocka masakra w piłkę kopaną. Wisła 1:0 Śląsk (RELACJA)

18.10.2020 (14:30) | Filip Podolski

fot.: Tomasz Żółkiewicz

Po obustronnie bardzo słabym spotkaniu Śląsk przegrał w Płocku 0:1 po golu straconym na 3 minuty przed ostatnim gwizdkiem sędziego. To pierwsze zwycięstwo Wisły w tym sezonie przed własną publicznością i jednocześnie druga wyjazdowa porażka WKS-u. Nie takiego pojedynku się spodziewaliśmy.



 

Wyjątkowo nudna była pierwsza odsłona, ale również po zmianie stron wrocławianie nie pokazali zbyt wiele ofensywnych atutów. Najgroźniejszy był strzał Róberta Picha w poprzeczkę. Niemoc tę wykorzystali Nafciarze, którzy potrafili jedną ze swoich nielicznych szans zamienić na gola. Dzięki dwutygodniowej przerwie w rozgrywkach trener Vítězslav Lavička miał nieco większe pole manewru, ale dokonał tylko dwóch korekt w składzie.

Po wyjeździe na kadrę zabrakło Lubambo Musondy, więc po raz pierwszy w wyjściowej jedenastce pojawił się Bartłomiej Pawłowski. Ponadto wśród młodzieżowców Marcela Zyllę zastąpił powracający do składu po ponadmiesięcznej pauzie Mateusz Praszelik. Na ławce rezerwowych pojawił się niedysponowany ostatnio Israel Puerto. Za to pięknego jubileuszu doczekał Piotr Celeban, dla którego był 350. występ w ekstraklasie (w tej liczbie 304 dla Śląska).

Spotkanie zaczęło się bardzo groźną okazją gospodarzy, bo już w 3. minucie po strzale Angela Garcii piłka odbiła się od zewnętrznej strony słupka. Później jednak z boiska wiało nudą. Wrocławianie starali się kreować grę, a Wisła nastawiła się na przerywanie poczynań rywala, co dobrze obrazuje liczba aż 16 fauli dokonanych przez płocczan już do przerwy. Ciekawych ataków było jak na lekarstwo. W drugiej połowie gra ożywiła się. Miejscowi więcej grali w piłkę, co pozwoliło też Śląskowi rozwinąć skrzydła. Zawodnikom obu drużyn brakowało jednak precyzji. Niecelnie uderzali Eric Expósito i Praszelik.

Najefektowniejsza była próba Fabiana Piaseckiego, który chwilę po wejściu na boisko próbował pokonać Krzysztof Kamińskiego przewrotką. Z czasem coraz niebezpieczniej zaczęło robić się pod bramką Matúša Putnockiego. Bliscy szczęścia byli: Cilian Sheridan, Damian Zbozień czy Patryk Tuszyński, lecz wrocławianom sprzyjało szczęście. W 85. minucie szalę zwycięstwa na korzyść wrocławian mógł przechylić Róbert Pich. Jego uderzenie trafiło w poprzeczkę, a po dobitce z bliska piłka przeleciała ponad bramką.

W odpowiedzi celnie z dystansu strzelił Norweg Torgil Gjertsen. Futbolówka wpadła tuż przy słupku do bramki Śląska i na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem nasz zespół znalazł się w niekorzystnym położeniu. Zielono-biało-czerwoni rzucili się do odrabiania strat. Losy meczu próbował zmienić Waldemar Sobota, jednak jego silny strzał zza pola karnego Kamiński wybił na róg.

Już w doliczonym czasie gry próba Dino Štigleca z rzutu wolnego została zablokowana. Było to pierwsze spotkanie w Płocku po ponownym wprowadzeniu całkowitych restrykcji co do udziału kibiców. Pozbawiony już trybun przebudowywany obiekt Wisły przy jesiennej pogodzie sprawiał dodatkowo przygnębiające wrażenie. Mimo to zza stadionu na wynajętym podnośniku koszowym widowisko oglądała dwójka fanów WKS-u z flagą KKN-u.

Wisła Płock 1:0 (0:0) Śląsk Wrocław
Gjertsen 88.

Wisła Płock: Kamiński - Zbozień, Uryga, Rzeźniczak, Obradović - Cabezali, Lesniak, Lagator, Kocyła (67 Pyrdoł), Szwoch (74 Gjertsen) - Sheridan (74 Tuszyński). Trener: Radosław Sobolewski.

Śląsk Wrocław: Putnocky - Celeban, Golla, Tamas, Stiglec - Pawłowski (72 Scalet), Mączyński, Sobota, Praszelik (72 Zylla), Pich - Exposito (64 Piasecki). Trener: Vítězslav Lavička.

Sędzia: Wojciech Myć.
Żółte kartki: Szwoch, Lagator - Piasecki.
Widzów: 0.

ZOBACZ też: LIVE: Wisła Płock - Śląsk Wrocław (NA ŻYWO)