Aktualności

Co słychać u zgód?

18.11.2020 (09:00) | Krzysztof Banasik / Karolina Jaskulka, Rafał Szyszka, Marek Czachowoski, Jakub Wach

fot.: Robert Romaniuk / motorlublin.com

Co słychać u naszych zgód, czyli w Lechii, Miedzi, Motorze i Slezsky? Piszą Karolina Jaskulka z Gdańska, Rafał Szyszka z Lublina, Marek Czachorowski z Opawy i Jakub Wach ze ŚLĄSKnetu.



 

LECHIA GDAŃSK (Karolina Jaskulska - lechia.net)

We wtorek biało-zieloni powrócili do gry po blisko trzytygodniowej przerwie spowodowanej wykryciem koronawirusa w drużynie. Lechia pojechała na mecz 1/16 Fortuna Pucharu Polski do Grudziądza i pokonała miejscową Olimpię 1:0. Bramkę na wagę awansu do 1/8 finału zdobył z rzutu karnego Łukasz Zwoliński, który zresztą tego wieczoru mógł mieć na koncie nieco więcej goli. Zabrakło mu i w zasadzie całej drużynie skuteczności.

Biało-zieloni od początku meczu byli minimalnie lepsi piłkarsko od gospodarzy, jednak przytrafiały im się też głupie błędy i straty. Na prowadzenie wyszli dopiero w 64. minucie, po karnym podyktowanym za faul na młodym Kacprze Urbańskim. Kilka chwil później Olimpia wyrównała, jednak sędzia Łukasz Szczech dopatrzył się faulu na Karolu Fili i nie uznał bramki dla gospodarzy. Ostatecznie podopieczni trenera Stokowca dowieźli jednobramkowe prowadzenie do końca i zameldowali się w kolejnej rundzie Pucharu Polski.

Olimpia Grudziądz – Lechia Gdańsk 0:1 (0:0)
Łukasz Zwoliński 64’ (k)

Lechia: Alomerović - Fila (81. Nalepa), Tobers, Kopacz, Conrado - Saief (76. Flavio Paixao), Urbański (84. Żukowski), Kubicki, Kałuziński, Gajos (84. Mihalik) - Zwoliński

Niestety z obozu Lechii płyną też mniej pozytywne informacje. Tomasz Makowski musiał przedwcześnie opuścić zgrupowanie reprezentacji Polski U-21. Powód? Pozytywny test na koronawirusa. Makowski od soboty przebywa w samoizolacji i w najbliższych dniach Lechia będzie musiała radzić sobie bez niego.

Następne spotkanie w kalendarzu biało-zielonych to zaległy mecz przyjaźni ze Śląskiem.


MIEDŹ LEGNICA (Jakub Wach)

Miedź poniosła pierwszą domową porażkę w tym sezonie I ligi. Do przerwy mecz z niecieczanami nie obfitował w ładne akcje, a tym bardziej w gole. Mimo kilku szans zarówno jednego jak i drugiego zespołu, nie udało się ich przełożyć na zdobycze bramkowe. Obraz spotkania zmienił się dopiero w drugiej połowie, kiedy to Kacper Śpiewak zdobył bramkę po świetnej kontrze gości.

Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Zaledwie dwie minuty później, po rzucie rożnym, Szymon Matuszek wyrównał strzałem głową. Mecz z każdą minutą nabierał tempa i nie zapowiadało się na koniec emocji w tym spotkaniu. W ciągu zaledwie kilku następnych minut sędzia podyktował dwie jedenastki, które zostały zamienione na gole, odpowiednio przez Piotra Wlazłę dla zespołu niecieczan, a następnie Kamila Zapolnika dla legniczan.

W 77. minucie Martin Zeman perfekcyjnie uderzył z rzutu wolnego i Słonie cieszyły się z prowadzenia. Nemanja Mijusković z pewnością nie może być zadowolony po swoim występie. Najpierw sprokurował rzut karny, następnie rzut wolny, a ostatecznie został wyrzucony z boiska po otrzymaniu drugiej żółtej kartki, w konsekwencji czerwonej. W doliczonym czasie gry Miedź otrzymała swoją szansę po niesłusznie podyktowanym karnym. Arbiter dopatrzył się faulu na Marcinie Biernacie, który widocznie spóźniony upadł na murawę. Sprawiedliwości jednak stało się zadość i Tomasz Loska zdołał obronić strzał Kamila Zapolnika.

Miedź Legnica – Bruk-Bet Termalica Nieciecza 2:3 (0:0)
Szymon Matuszek (62’), Kamil Zapolnik (71’-k.) - Kacper Śpierwak (60’), Piotr Wlazło (65’k.), Martin Zeman (77’)

Miedź: Grobelny - Biernat, Matuszek, Purzycki (69’ Garuch), Pinillos, Zapolnik, Tupaj (78’ Łukowski), Tront (88' Roman), Panka (69’ Śliwa), Zieliński, Mijusković


MOTOR LUBLIN (Rafał Szyszka - StatsMotor)

Miało być przełamanie i rozpoczęcie nowej passy, ale tuż po wygranej nad Stalą Rzeszów, Motor tym razem przegrał z Sokołem Ostróda 0:1. Mecz miał dziwny przebieg, gdyż na początku awarii uległo oświetlenie na obiekcie w Ostródzie. Spotkanie zostało przerwane na niemal kwadrans, a pierwsza połowa trwała razem godzinę! W niej goli nie było, za to padł w drugiej części spotkania. Już na początku Krzysztof Wicki wykorzystał dobre dośrodkowanie z rzutu wolnego i kompletną bierność gości w defensywie. Środkowy obrońca Sokoła strzelał na raty, a mimo tego nikt mu nie przeszkodził w trafieniu do bramki.

Motor w tym meczu był mocno apatyczny i nie stworzył sobie tylu okazji, co przeciwko rzeszowskiej ekipie. Dość powiedzieć, że najlepszymi był strzał Ariela Wawszczyka po rzucie rożnym oraz bomba Tomasza Swędrowskiego z okolic 30. metra. To zdecydowanie za mało na zdobycie choćby punktu, mimo, że gospodarze wcale nie byli dużo lepsi. Teraz przed Motorem dwa bardzo ważne mecze u siebie. Najpierw do Lublina przyjedzie Bytovia w środku tygodnia, a obie ekipy będą odrabiać zaległości sprzed miesiąca. W niedzielę z kolei Motor zagra z Hutnikiem Kraków i patrząc na wydarzenia z połowy maja, gdy poznaliśmy decyzje o awansie do II ligi, już wiadomo, że to będzie mecz z podtekstami. Aż szkoda, że na takim widowisku zabraknie kibiców!

Sokół Ostróda - Motor Lublin 1:0
Krzysztof Wicki 52'

Motor: Madejski – M. Król, Grodzicki, Wawszczyk, Michota, Swędrowski, Duda, Kumoch (75 Rak), Kunca (58 Moskwik), Ceglarz (72 Wójcik), R. Król (75 Świderski)


SLEZSKY OPAWA (Marek Czachorowski - Opawa)

Piłkarze Opawy urozmaicili przerwę reprezentacyjną sparingiem z również pierwszoligową Karwiną. Mecz odbył się w podopawskich Velkých Hošticích. Po bezbramkowej pierwszej połowie bramki padły dopiero po zmianie stron. Gole dla Opawy, która wygrała 2:1, zdobyli Žídek i Dedič. Kontrolne spotkanie było szansą na sprawdzenie młodych graczy oraz nowych nabytków SFC. W podstawowym składzie wybiegł na boisko Chris Tiéhi z WKS, który z byłego klubu wciąż nie otrzymał wszystkich dokumentów, co uniemożliwia mu udział w rozgrywkach ligowych.

Gole padały dopiero w drugiej połowie. Prowadzenie dla Opawy zdobył mierzoną główką, tuż koło słupka, jej kapitan Žídek. Gracze SFC mogli podwyższyć już chwilę później, niestety nie powiodła się próba przelobowania bramkarza gości. W 74 minucie, po stracie piłki przez opawan doszło do wyrównania. Szybka kontra zakończona strzałem Mikuša i wynik na tablicy zmienił się na 1:1. Już chwilę później przebywający na boisku od kilku minut Dedič uwolnił się w polu karnym i mocnym strzałem tuż koło słupka ustalił wynik na 2:1 dla SFC.

Slezský FC Opava 2:1 (0:0) Karwina
62' Žídek, 75' Dedič - 74' Mikuš

Pożyczanie pieniędzy przez internet - czy warto?

ZOBACZ też: Iwaśko: Ten sezon jest dla mnie przejściowy (ROZMOWA)