Aktualności

REZERWY: Bolesna lekcja futbolu (RELACJA)

18.11.2020 (13:56) | Jakub Luberda

fot.: Rafał Sawicki

W samo południe, na stadionie przy ulicy Oporowskiej, Śląsk II Wrocław gościł trzeci w ligowej tabeli GKS Katowice. Dla zespołu przyjezdnego było to ważne spotkanie, bowiem w przypadku porażki marzenia o awansie mogły znacznie się oddalić. Mając na uwadze dotychczasowe boje Śląska z tymi teoretycznie silniejszymi rywalami, mogliśmy mieć nadzieję na dobre widowisko.

 



 

Spotkanie z Lechem pokazało, że nawet mimo problemów kadrowych, można nawiązać walkę z wymagającym rywalem. Na mecz z GKS-em skład był znacznie mniej eksperymentalny. W końcu mogliśmy oglądać dwóch nominalnych środkowych obrońców. Względem poprzednich kolejek zabrakło jednak dwóch ważnych ogniw wrocławskiej ofensywy. Poza kadrą znalazł się Piotr Samiec-Talar, który był ostatnio w świetnej dyspozycji. Znaczącym brakiem była również absencja Rafała Makowskiego. Z drugiej strony cieszyć może powracający powoli do składu Adrian Łyszczarz, który rozpoczął to spotkanie na ławce rezerwowych. 

To, że goście przyjechali do Wrocławia po 3 punkty, mogliśmy obserwować już od pierwszych minut. Zawodnicy z Katowic wyszli wysokim bardzo wysokim i agresywnym pressingiem. Próbowali narzucić swoje warunki, co zresztą dobrze im wychodziło.

Śląsk jednak nie przestraszył się GKS-u. W 9 minucie faulowany w bocznej strefie był Olivier Wypart. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego zagotowało się w polu karnym gości. Po drobnym zamieszaniu do piłki doszedł Paweł Kucharczyk, który dobrze złożył się do woleja i oddał strzał. Uderzenie zostało zablokowane przez jednego z zawodników gości, lecz wrocławianie głośno protestowali, domagając się rzutu karnego wskutek zagrania ręką. Gwizdek sędziego Sebastiana Tarnowskiego jednak milczał.

Wraz z upływającymi minutami to Śląsk zaczął przejmować inicjatywę. Pressing katowiczan choć agresywny i wysoki, był jednak nieskuteczny. Zawodnicy Śląska raz za razem spod niego wychodzili i spokojnie konstruowali ataki pozycyjne. W 18 minucie do dobrej sytuacji doszedł Sebastian Bergier. Młody napastnik uderzał lewą nogą z okolic 13 metra, lecz strzał okazał się zdecydowanie zbyt słaby i nieprecyzyjny. Szkoda, bo powinno być to 1:0 dla Śląska.

GKS Katowice wyraźnie obudził się po tej sytuacji, bo w przeciągu 5 minut dwa razy stworzył niemałe zagrożenie pod polem karnym gospodarzy. O ile pierwsza z nich została zepsuta przez gości, tak druga niestety zakończyła się już golem. Dobre dośrodkowanie z prawego skrzydła wykorzystał Arkadiusz Woźniak, który z najbliższej odległości precyzyjnie uderzył głową w dolny róg bramki Dariusza Szczerbala

Goście próbowali pójść za ciosem. W 30 minucie do bardzo dobrej sytuacji znowu doszedł Woźniak, lecz na szczęście jego strzał lewą nogą z okolic 11 metra nie był wystarczająco mocny i tym razem Szczerbal bez problemu sobie z nim poradził. Katowiczanom trzeba jednak oddać, że przez pierwsze pół godziny meczu wyglądali naprawdę bardzo dobrze. 

Druga połowa rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej. GKS Katowice nie miał zamiaru spuszczać nogi z gazu i od samego początku widać było, że będzie szukał drugiego trafienia. Tak samo jak w pierwszej połowie to Śląsk jednak doszedł do sytuacji jako pierwszy. W 48 minucie okazję do zdobycia gola miał Przemysław Bargiel, lecz dobrą interwencją popisał się Bartosz Mrozek.

W 53 minucie dobra akcja zespołu gości. Najpierw mocny strzał z 16 metra obronił Szczerbal, lecz Konrad Poprawa, który walczył o wybitą przez bramkarza piłkę, faulował, za co obejrzał czerwoną kartkę, a drużyna z Katowic otrzymała rzut karny. Do jedenastki podszedł Marcin Urynowicz i pewnym strzałem pokonał Szczerbala. 

Goście poczuli krew i szukali kolejnych sytuacji na dobicie grającego w dziesiątkę Śląska. W 61 minucie po składnej akcji z najbliższej odległości uderzał Urynowicz. Trafił idealnie w górny róg bramki i pozostawił Szczerbala bez najmniejszych szans.

Śląsk próbował przedostać się pod bramkę gości, lecz to właśnie oni stwarzali kolejne sytuacje. Grającym w dziesiątkę wrocławianom, znacznie gorzej wychodziło wyjście spod pressingu. Próba gry po ziemi kończyła się stratami i groźnymi okazjami na zdobycie gola, a posyłanie długich podań również nie przynosiło pożądanych efektów przez dobrze dysponowanych defensorów z Katowic. 

Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie, za to w ostatecznym rozrachunku uległy rezerwy Śląska. GKS Katowice dał solidną lekcję piłki nożnej wrocławianom i trzeba przyznać, że w pełni zasłużył na 3 punkty. Bez wątpienia ważnym momentem była czerwona kartka dla Poprawy, bo Śląsk wszedł w drugą połowę całkiem dobrze, a strata zawodnika oraz rzut karny dla gości niejako zabił to spotkanie.

Jeśli mielibyśmy znaleźć jakieś plusy wśród wrocławian, to w kolejnym meczu solidnie wyglądał duet Lewkot - Szpakowski. Ta dwójka dobrze się uzupełnia, co widzieliśmy także w niektórych momentach tego spotkania. Silny i wysoki Szymon Lewkot dominuje fizycznością nad rywalami oraz wspomaga kolegów w rozegraniu akcji od tyłu, a Marcin Szpakowski dzięki nienagannej technice, zwrotności i dobremu przeglądowi pola daje dużo jakości bliżej bramki przeciwnika. Niestety przeciw GKS-owi to nie wystarczyło.

 

Śląsk II Wrocław 0:3 (0:1) GKS Katowice

22’ Woźniak, 53’ 60’ Urynowicz

Śląsk II Wrocław: Szczerbal - Wypart (62' Caliński), Kucharczyk, Poprawa, Boruń - Szpakowski, Lewkot, Bargiel (62' Ahmed), Kotowicz (56' Łyszczarz), Krocz (56' Młynarczyk) - Bergier (81' Fediuk) Trener: Piotr Jawny

GKS Katowice: Mrozek - Jędrych, Wożniak, Sanocki (56' Kiebzak), Błąd (62' Kościelniak) - Urynowicz, Rogala, Gałecki (62' Jaroszek), Kurbiel (68' Kozłowski), Wojciechowski - Kołodziejski (68' Janiszewski) Trener: Rafał Góral

Sędzia: Sebastian Tarnowski

 

ZOBACZ też: Co słychać u zgód?