Aktualności

Podbić Gdańsk (ZAPOWIEDŹ)

20.11.2020 (06:00) | Dominik Szpik

fot.: Paweł Kot

Po kolejnej przerwie na reprezentacje wracamy na dobre do ligowego grania, ku uciesze wszystkich sympatyków Śląska. Poprzednie mecze nie napawały zbytnio optymizmem i wszyscy oczekują znacznej poprawy od drużyny trenera Lavicki. Po swego rodzaju przełamanie i odkupienie wrocławianie wybiorą się do Gdańska, gdzie zmierzą się z zaprzyjaźnioną Lechią.



 

Choć przyjaźń między oboma klubami trwa już długie lata, to od pewnego czasu gdańszczanie na boisku nie są zbyt gościnni. Ostatnie zwycięstwo Śląska nad Lechią w Gdańsku miało miejsce 6 lat temu. Pamiętać ten mecz mogą tylko Celeban, Pich i Pawelec, którzy byli w kadrze na to spotkanie. Poza nimi trudno szukać wątków łączących oba te spotkania. Wtedy formą strzelecką jeszcze w barwach Śląska popisał się Flavio Paixao, zdobywając hattricka i praktycznie ustalając wynik spotkania. Dzisiaj Flavio stoi już po drugiej stronie barykady i choć w sercach wrocławskich kibiców ma specjalne miejsce, to w piątkowy wieczór będzie najgroźniejszą bronią w obozie rywala. Obok takich zawodników jak Zwoliński, Saief czy Condrado to właśnie Paixao należy obawiać się najbardziej. Przeciwko Śląskowi zdobył już 6 bramek i na pewno będzie chciał poprawić ten rezultat, biorąc również pod uwagę jego wybitną ostatnio formę.

Formę WKS-u w tym momencie należałoby określić jako przyzwoitą. Gdy spojrzymy na suche liczby jak ilość punktów i miejsce w tabeli, można by odnieść wrażenie, że niektóre specyficzne głosy po ostatnich meczach są trochę na wyrost. Niestety ostatni remis z Górnikiem wynikał raczej z nieporadności obu zespołów aniżeli z kunsztu taktycznego szkoleniowców. Wygrana z Jagiellonią również nie miałaby miejsce, gdyby nie kardynalny błąd Bartosza Bidy. O wcześniejszych meczach nie ma nawet co wspominać. Szczególnie rzuca się w oczy brak formy zawodników ofensywnych. Praszelik na zmianę z Zyllą nie błyszczą już tak jak wcześniej, a Erik Exposito wygląda po prostu beznadziejnie. Prosi się, chociażby o szansę w dłuższej perspektywie dla Fabiana Piaseckiego, który wydaje się jednak w nieco lepszej formie od Hiszpana.

- (…) Mamy teraz problem z jakością i efektywnością naszego grania w ataku. Dlatego wykorzystaliśmy przerwę reprezentacyjną na wzmocnienie współpracy. Dużo treningów było skupionych na tej współpracy w ataku, tak aby jakość i efektywność naszego grania w ofensywie była lepsza – mówił na przedmeczowej konferencji trener Lavicka.

Bezpłodność ataku to nie jedyny obecnie problem. Wojciech Golla doznał kolejnej kontuzji więzadeł w kolanie i znowu czeka go kilkumiesięczna przerwa. Oczywiście nie oznacza to katastrofy, gdyż w odwodzie są jeszcze Poprawa, Celeban czy Pawelec, a na ten moment podstawową parą w środku defensywy będzie duet Puerto – Tamas. Nie można jednak odmówić Golli jakości, która dawał w obronie, kiedy był w formie. Hiszpańsko – węgierska para obrońców radziła sobie do tej pory różnie i pozostaje mieć nadzieję, że zarówno Puerto, jak i Tamas wystrzegać się będą, kontuzji, pauzy za kartki czy zarażenia COVID-em.

Ostatnie zwycięstwo Śląska z gdańszczanami miało miejsce dwa lata temu w kwietniowym meczu we Wrocławiu. Dzisiaj trafiamy na Lechię teoretycznie lepszą na papierze i na pewno z mocniejszymi nazwiskami. Jednak drużyna trenera Lavicki funkcjonuje najlepiej jako kolektyw i jeżeli zagrają swoim stylem, mogą zgarnąć pełną pulę. Choć forma obu zespołów po tak długiej przerwie jest pewną zagadką, to wszyscy kibice WKS-u liczą na zwycięstwo w efektownym stylu.

ZOBACZ też: LIVE: Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław (NA ŻYWO)