Aktualności

Wyjazdowy koszmar trwa (RELACJA)

20.11.2020 (19:52) | Konrad Omieljaniuk

fot.: Mateusz Porzucek

Mimo dobrej pierwszej połowy w wykonaniu Śląska i prowadzeniu 1:0, po raz kolejny musimy się pogodzić z wyjazdowym zerem punktowym. W drugiej połowie znacznie lepszą drużyną była Lechia i ostatecznie gospodarze zwyciężyli w tym meczu 3:2. 



 

Mecz, który pierwotnie miał się odbyć dwa tygodnie temu, rozegrany został po przerwie na kadrę. Spowodowane to było dużą liczbą zakażeń koronawirusem w drużynie Lechii. W ekipie Piotra Stokowca sytuacja zdrowotna na szczęście zdążyła wrócić do normy przed dzisiejszym meczem. Mało tego. Lechia już we wtorek zdążyła rozprawić się z Olimpią Grudziądz i awansować do 1/8 finału Pucharu Polski.

Nie było więc tak, że do spotkania ze Śląskiem przystępowali kompletnie bez rytmu meczowego. Trener Stokowiec zestawiając skład na to spotkanie zaskoczył obecnością w bramce Alomerovica zamiast Kuciaka. Szansę na występ od pierwszej minuty dostał 18-letni Kałuziński, który zajął miejsce w środku pola.

W drużynie Śląska środek pola „standardowy”. Sobota-Mączyński-Praszelik. Trener Lavicka, podobnie jak większość kibiców, zauważył jednak, że zmiany są potrzebne i dokonał trzech rotacji. Choć w gruncie rzeczy tylko jedna z tych zmian nie była wymuszona. Stiglec naturalnie powrócił na lewą stronę defensywy po zawieszeniu za kartki. Musonda po dalekiej podróży do Afryki nie był, według trenera, gotowy na grę od pierwszej minuty. Jego miejsce na skrzydle zajął Marcel Zylla, który do tej pory w pierwszej jedenastce zaliczył jeden występ. W meczu z Cracovią na pozycji numer „10”. Trzecią ze zmian było wyczekiwane usadzenie na ławce Exposito. Szansę na występ od początku dostał Fabian Piasecki.

Mimo zupełnie nowej murawy, pierwsze zagrożenie zostało stworzone po akcji "powietrznej". W 6 minucie po rzucie rożnym dla Lechii i wrzutce w pole karne piłkę niefortunnie „przedłużył” Piasecki. Ta trafiła na głowę Nalepy, który w dogodnej sytacji nie trafił w bramkę. Pierwszy kwadrans nie przyniósł więcej okazji bramkowych, obie drużyny się „badały”, a Śląsk powoli wypracowywał sobie przewagę w środkowej strefie.

W 17 minucie znajdujący się na lewym skrzydle Zylla zszedł z piłką do środka, „nawinął” obrońcę Lechii i oddał strzał w kierunku bramki. Piłka poodbijała się w polu karnym i trafiła pod nogi Piaseckiego, który skierował ją do siatki. Niestety wcześniej piłka trafiła go w rękę i gol słusznie nie został uznany.

Śląsk ruszył do zdecydowanego ataku w 20 minucie. Najpierw bardzo dobrą wrzutkę w pole karne posłał Celeban. Zylla jednak nie potrafił zrobić z niej pożytku i będąc w dobrej pozycji nie trafił głową w piłkę. Chwilę później ponownie dośrodkował Celeban, tym razem nieco gorzej, ale obrońca Lechii wybił piłkę zbyt krótko. Trafiła ona do ustawionego na 16 metrze Stigleca, który oddał silne uderzenie, ale prosto w bramkarza.

Śląsk jednak nie schodził z połowy gospodarzy. Już parę sekund póżniej Praszelik ładnie wymienił podanie z Piaseckim, podprowadził piłkę i pięknym prostopadłym podaniem wpuścił Picha w pole karne. Słowak uderzył silnie w kierunku bliższego słupka, gdzie teoretycznie stał bramkarz Lechii, ale strzał był na tyle mocny, że znalazł drogę do siatki. 1:0 dla Śląska!

Goście chcieli pójść za ciosem. W 25 minucie technicznego strzału zza pola karnego spróbował Sobota, ale uderzył nad bramką. 10 minut później z rzutu wolnego z około 30 metrów spróbował Piasecki, ale również uderzył zbyt wysoko. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Śląsk dobrze trzymał Lechię na dystans i sam wyprowadził jeden skuteczny cios.

W drugą połowę lepiej weszli zawodnicy Lechii. Zagrożenie pojawiało się głównie z lewej strony, gdzie dobrze dysponowany był skrzydłowy Lechii – Conrado. Po jego dobrym dograniu w 51 minucie piłkę na głowie miał Flavio, ale na nasze szczęście nie trafił w bramkę. 5 minut później zagrożenie przyszło z drugiej strony. Wrzutkę w pole karne Śląska z prawej strony boiska posłał Fila. Piłka trafiła pod nogi Marka Tamasa i on nie wybił jej dobrze, lecz na szesnasty metr pod nogi Conrado. Skrzydłowy Lechii dobrze ułożył sobie futbolówkę do strzału i było 1:1.

Niestety Śląsk nie był w stanie się odgryźć, wciąż atakowała Lechia. W 61 minucie po wrzutce Pietrzaka i strzale głową Nalepy wykazać musiał się Putnocky i nie zawiódł. Zawiódł niestety Zylla 4 minuty później. Po wrzucie piłki z autu i małym zamieszaniu miał on na nodze piłkę  w polu karnym Lechii, uderzył z całej siły i nawet nie trafił w bramkę.

Nie minęła minuta i znów jakość na lewym skrzydle pokazał Conrado. Brazylijczyk dojechał z piłką do linii końcowej, dograł idealną piłkę po ziemi do Paixao, który dopełnił formalności.

Zaraz po tej bramce na boisku pojawił się Bartłomiej Pawłowski, który zmienił Marcela Zyllę. 5 minut później Sobotę zmienił zmienił Pałaszewski a za Piaseckiego wszedł Exposito. Zmiany trochę ożywiły grę Śląska. W 76 minucie po wrzutce Stigleca z wolnego ładnie do piłki wyskoczył Puerto, ale jego strzał głową minął bramkę Alomerovica.

2 minuty później na rajd w środku pola zdecydował się aktywny Pawłowski, podprowadził piłkę dobre 20 metrów i oddał strzał, który trafił w rękę Nalepy.  Sędzia podyktował rzut wolny z 20 metrów, do piłki podszedł Bartłomiej Pawłowski i świetnym strzał doprowadził do wyrównania. 2:2.

Długo się jednak tym trafieniem nie nacieszyliśmy. Znów dał o sobie znać najlepszy tego dnia na boisku Conrado. Przy dość biernej postawie Celebana i Samca-Talara, Brazylijczyk znów urwał się lewą stroną i zagrał piłkę w kierunku bramki, gdzie po raz kolejny krycie zgubiła para stoperów Śląska. Miejsce między nimi znalazł tym razem Zwoliński, który pewnym strzałem wyprowadził Lechię na prowadzenie 3:2.

Ten wynik już do końca meczu nie uległ zmianie. Śląsk przegrywa mecz wyjazdowy po raz czwarty z rzędu w tym sezonie i w ligowej tabeli zostaje nieco odstawiony przez ligową czołówkę.

Lechia Gdańsk 3:2 (0:1) Śląsk Wrocław
Bramki: Conrado 56, Paixão 66, Zwoliński 82 - Pich 20, Pawłowski 79

Lechia: Zlatan Alomerović -  Karol Fila, Michał Nalepa,  Bartosz Kopacz, Rafał Pietrzak -  Jaroslav Mihalík (86 Omran Haydary), Jakub Kałuziński (90 Kristers Tobers) , Jarosław Kubicki, Kenny Saief (69 Łukasz Zwoliński), Conrado (86 Mateusz Żukowski) - Flávio Paixão.

Śląsk: Matúš Putnocký - Piotr Celeban, Israel Puerto, Márk Tamás, Dino Štiglec - Marcel Zylla (10. Bartłomiej Pawłowski), Waldemar Sobota (73 Erik Expósito), Krzysztof Mączyński, Mateusz Praszelik (77 Piotr Samiec-Talar), Róbert Pich (77 Rafał Makowski) - Fabian Piasecki (73 Maciej Pałaszewski).

żółte kartki: Kopacz, Saief, Nalepa - Celeban.

ZOBACZ też: LIVE: Lechia Gdańsk - Śląsk Wrocław (NA ŻYWO)