Aktualności

Stokowiec: Kluczem była konsekwencja

21.11.2020 (10:51) | Krzysztof Banasik

fot.: Paweł Kot

- Z każdą minutą widać było, że zawodnicy czują się lepiej - powiedział po meczu Piotr Stokowiec. Poniżej pełna wypowiedź szkoleniowca Lechii Gdańsk.



 

Czy Śląsk Pana czymś dzisiaj zaskoczył?

Dorze znamy grę każdego zespołu w Ekstraklasie, w tym Śląska. Spodziewaliśmy się, że nie będzie grał Lubambo Musonda, bo widzieliśmy, że grał ostatnio w reprezentacji Zambii. Śląsk pokazał swoją jakość, którą potwierdził umiejętnym wykorzystaniem sytuacji, które miał. My jednak bardziej skupialiśmy się na sobie i wielkiego zaskoczenia nie było, ale doceniam ich klasę, bo na pewno jest to drużyna z czołówki Ekstraklasy.

Co było kluczem do zwycięstwa?

Konsekwencja. To może być frustrujące, kiedy pierwsza połowa nie wygląda źle w naszym wykonaniu, ale brakuje konkretów. Trochę skorygowaliśmy w przerwie ustawienie bocznych obrońców, bo za dużo osób schodziło pod piłkę i nie było kim grać pod bramką przeciwnika. Śląsk z kolei cofnął się i czekał na kontry. Wtedy gra się trudno, ale byliśmy konsekwentni w budowaniu gry, w drugiej połowie dołożyliśmy też konkrety, więcej zawodników wchodziło w pole karne, graliśmy wyżej, mniej w poprzek, zdecydowanie więcej podań do przodu, z większym ryzykiem i to przyniosło efekty.

Po tak długiej przerwie drużyna potrzebuje większej pewności. Dobrze, że mieliśmy przetarcie w Grudziądzu, z każdą minutą widać było, że zawodnicy czują się lepiej i pokonują nie tylko swoją barierę fizyczną, ale również w grze, bo jednak mieliśmy 3 tygodnie bez gry i to teraz wychodzi. Poza tym weszli kolejni zawodnicy i też pokazali swoją jakość.

Mecz ze Śląskiem był trzecim z rzędu, w którym pański zespół jako pierwszy traci bramkę. Z czego to może wynikać? Może pana cieszyć reakcja zawodników w tych meczach, w których udawało się odrabiać straty, ale czy to nie jest element do poprawy?

To jest kolejny mecz, kiedy jako drużyna potrafimy odpowiedzieć. Stracona bramka nie paraliżuje nas, nie deprymuje, bo możemy zmienić sposób gry i potrafimy zareagować przy niekorzystnym wyniku i to jest sztuka. Zawsze można stracić bramkę – czy to ze stałego fragmentu gry, ktoś może się poślizgnąć, ale kibice lubią oglądać reakcję na straconą bramkę i to jest ważne. Niepotrzebnie straciliśmy drugą bramkę, bo kontrolowaliśmy i naciskaliśmy na rywala, ale Śląsk wykorzystał stały fragment gry i pokazał, że ma dobrych wykonawców w takich momentach. Nasz były zawodnik, Bartek Pawłowski pokazał swoją jakość i wyrównał pięknym strzałem. Ale nasza kolejna odpowiedź przyszła szybko i z tego się cieszę, bo graliśmy z klasowym przeciwnikiem i tym bardziej doceniam to zwycięstwo.

Jak skomentuje pan formę Conrado, który wyglądał w tym spotkaniu znakomicie. Brazylijczyk zdążył przyzwyczaić do tego, że w drugiej części meczu opada z sił, a tym razem było odwrotnie.

Conrado jest jednym z tych zawodników, który koronawirusem zakaził się wcześnie, bo jeszcze na początku sierpnia. Teraz był w pełnym treningu i widać, że to mu służy. Trenował z ośmioma zawodnikami, których na razie koronawirus nie dotknął i pokazał swoją jakość. Wcześniej miał przerwę spowodowaną kontuzją, wprowadzaliśmy go powoli i jako sztab włożyliśmy dużo pracy w to, aby wytrzymywał coraz więcej meczów. To jest zawodnik o wytrzymałości szybkościowej, musimy uważać na strukturę jego mięśni, bo u takich zawodników jest więcej szybkokurczliwych włókien mięśniowych. Takich zawodników się ceni najbardziej i cieszymy się, że wytrzymuje, co potwierdza, że nasza praca przynosi efekty. Nie tylko w tym przypadku widzę progres. Obserwuję, jak zawodnicy rosną, jak się rozwijają i po wielu zawodnikach widać, że grają coraz lepiej.

Proszę o ocenę występu Jakuba Kałuzinskiego, a także o informacje, czy Łukasz Zwoliński kolejnym golem z rzędu wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce na mecz z Piastem.

Jeśli chodzi o Kubę Kałuzińskiego, to on od dłuższego czasu pokazuje się z dobrej strony. Naszym etatowym młodzieżowcem do tej pory był Tomek Makowski, ale wiemy, że w tym momencie jest na kwarantannie i cały czas szykowaliśmy zaplecze w postaci kolejnych młodzieżowców. Oni dostają swoje minuty na boisku i Kuba świetnie się tutaj pokazuje, ale nie tylko on, bo potem nie było potrzeby wpuszczania młodzieżowca, ale wszedł Żukowski, świetnie w Pucharze Polski pokazał się Urbański, bo wypracował rzut karny. Naszych młodzieżowców cały czas rozwijamy i to jest nasza mocna strona. Na pewno szkoda, że ze względu na pandemię nie mogli w takim wymiarze, jak byśmy tego chcieli, grać w rezerwach.Jeśli chodzi o Łukasza, to jest to pozytywny ból głowy trenera. Cieszę się, że mamy dwóch świetnych napastników i na pewno żaden z nich nie zasługuje, żeby siedzieć na ławce. Być w może w następnym meczu wyjdziemy na dwóch napastników, być może porotujemy siłami i będzie zmiana. Podobnie ciężkie decyzje dotyczą obsady bramki, ale od przybytku głowa nie boli.

Dlaczego zagrał Zlatan Alomerović i jak trener ocenia jego interwencję przy pierwszym golu?

Na gorąco mogę powiedzieć, że przy tej interwencji na pewno mógł się lepiej zachować. Pamiętajmy jednak, że była grupa zawodników, która przechodziła koronawirusa i jednym z nich był Dusan Kuciak. To wykluczyło grupę chorych zawodników na 10 dni z normalnego treningu, w tym czasie Zlatan ciężko trenował, teraz zagrał w spotkaniu Pucharu Polski. Po to jest rywalizacja, abyśmy mogli mieć gotowych do gry bramkarzy. W tym momencie spojrzałem na tę sytuację z tej perspektywy, że Zlatan cały czas trenował, mocno pracuje i dostał swoją szansę gry. Nie zapominajmy, że też jest świetnym bramkarzem, który dwukrotnie doprowadził nas do finału Pucharu Polski i cały czas jest w dobrej dyspozycji. Błędy popełniamy wszyscy, być może mógł się zachować lepiej, na pewno będziemy to jeszcze analizować z trenerem bramkarzy. Ale mam nadzieję, że te zmiany wszystkim wyjdą na zdrowie, bo rywalizacja tylko sprzyja rozwijaniu umiejętności – i Dusanowi i drużynie i kibicom, bo chciałbym mieć na każdej pozycji tak zaciętą i wyrównaną rywalizację.

ZOBACZ też: Kartka z kalendarza