Aktualności

Chłodnym okiem: Przewidzieć przyszłość

17.08.2009 (16:48) | Adam Osiński
Jeśli marzycie o tym, by szybko i bez wysiłku zdobyć duże pieniądze, powinniście czym prędzej udać się do bukmachera i prawidłowo obstawić wyniki meczów polskiej ekstraklasy. Nie zapomnijcie jednak zabrać ze sobą magicznej kuli lub innego atrybutu, który pomoże przewidzieć przyszłość i skreślić szczęśliwy kupon. Bez tego ani rusz. Nasza liga kieruje się bowiem swoją własną logiką, w której jedynym pewnikiem jest... brak logiki.


 

Wicemistrz z Warszawy nie pokonał pierwszoligowej i rozbitej Cracovii. A już wydawało się, że Legia po raz pierwszy za kadencji Jana Urbana ustabilizowała się i będzie punktować kolejnych rywali. I po raz kolejny okazało się, że jeszcze nie teraz, a może nawet nigdy. Z ławki grą Pasów dyrygował Orest – cudotwórca – Lenczyk i jeśli na siłę szukać logiki w tym bezbramkowym wyniku, to może właśnie osoba wiekowego szkoleniowca wiele wyjaśnia.



Lechia biła wszystkich. Wszyscy bili Odrę. Odra biła Lechię. I na tym powinien być koniec. W jaki sposób zespół z Gdańska wbił sześć goli w Sosnowcu? Bo Cracovia była słaba. Nic to, że ta sama Cracovia kilka dni później zastopowała Legię. A gdyby jeszcze Bartosz Ślusarski miał lepiej ustawiony celownik, to w niniejszym tekście należałoby postawić kilka dodatkowych znaków zapytania. Z tym jeszcze poczekamy, ale nie na długo. Zapewne do najbliższej kolejki.



Z trenerem na wylocie i dotychczas fartowną grą Polonia urządziła sobie strzelanie w meczu z drużyną, która sama zdążyła przyzwyczaić do rozstrzeliwania rywali. We Wronkach Kolejorz przegrał w końcówce, choć sam zwykł w ten sposób gnębić przeciwników. Na dodatek stracił cztery gole, a przecież trener Zieliński do gry defensywnej przykłada większą uwagę niż poprzednik. Z kolei Polonia, od kiedy jej prezes romansuje ze Smudą, funduje w końcówkach horrory niczym Lech pod batutą Franka. Jak widać gracze Czarnych Koszul na przyjście nowego bossa są już mentalnie przygotowani.