Aktualności

7 grzechów głównych. Analiza taktyczna meczu Śląsk- Korona.

30.03.2010 (23:43) | Andrzej Gomołysek
Futbol to gra błędów. Trudno w to uwierzyć, gdy ogląda się Ligę Mistrzów i widzi magiczne kombinacje po których padają bramki, z rzadka jednak tylko przeplatające popisy solidnych jak skała defensywnych monolitów, kontrolujących każdy decymetr kwadratowy boiska. Ten, kto stwierdził, że futbol to gra błędów, musiał to zrobić po obejrzeniu meczu polskiej ekstraklasy. Błąd goni błąd, zaś zwycięska z boiska schodzi drużyna, która nie popełni błędu przy... wykorzystywaniu błędu innych. Dobrze by więc było ograniczyć ich liczbę. A jest nad czym pracować.


 

1. Krycie przy stałych fragmentach gry

Trudno jednoznacznie określić, czy Śląsk kryje przy wykonywanych przez rywala wrzutkach z SFG indywidualnie czy strefowo. Prawdopodobnie jest to mieszanka obu tych stylów. Istnieje też inna wersja, że jest to krycie tylko indywidualne lub tylko krycie strefowe, za to średnio udane, gdyż często zdarzają się przypadki, że ktoś kogoś nie upilnuje. Zawodnicy rywala przemieszczają się do bramki (czerwone strzałki), na co nie odpowiada ruch obrońców. Pół biedy, gdy kończy się to spalonym







lub interwencją bramkarza:







Gol jednak padł po sytuacji, kiedy zawodnicy Śląska podjęli próbę stworzenia pułapki ofsajdowej. Zamiast złapać w nią trzech kielczan, uchwycono w niej nieświadomego sytuacji Dariusza Sztylkę, przez co plan spalił na panewce, zaś Stano zdobył prowadzenie:







2. Długa piłka na Sotirovicia.

W mniejszym stopniu, ale powtarzał się wariant z poprzednich spotkań. Długa piłka na osamotnionego w ataku Serba i mnóstwo pytań. Czy wygra główkowy pojedynek? Czy da sobie radę z trzema rywalami? Czy dogra do znajdującego się kilkanaście metrów od niego Madeja? Czy znajdujący się na linii dogrania obrońca nie przejmie futbolówki?







W takiej sytuacji do powodzenia akcji wymagane jest odpowiedzieć 4 x tak. W ciągu całego meczu przesłanki ku temu nie wystąpiły.



3. Atak czterema zawodnikami.

Ryszard Tarasiewicz na konferencji prosił, by wskazać momenty, kiedy żaden z defensywnych pomocników nie włącza się do akcji ofensywnej. Ponieważ akurat udało nam się uchwycić te momenty w formacie cyfrowym, z przyjemnością pomożemy. Nie włączają się tutaj:







tutaj:







tutaj:







i tutaj też:







Problemem jest nie tylko to, jak pokonać zasieki w czwórkę. Może też się okazać trudne dotarcie do graczy w ataku, bo ci są schowani za podwójną ciągłą:









4. Depressing


Momentami nawet po czerwonej kartce dla Jędrzejczyka można było odnieść wrażenie, że graczy Korony jest jakby więcej na boisku. Różnica polegała na tym, że znacznie więcej się ruszali. Aby zastosować pressing trzeba dużo biegać. Jak zatem odpowiedzieć na pressing? Ano biegać jeszcze więcej. Z tym jednak Śląsk ma problemy. Toteż, kiedy gracze Śląska znajdowali się w okolicach pola karnego Korony, defensorzy przesuwali się tak, by było minimum dwóch na jednego:







W ofensywie zaś przesuwali się tak, by było ich jak najwięcej przy graczu z futbolówką. Śląsk jednak w defensywie nie naśladował graczy Korony, którzy w bliźniaczej do powyższej sytuacji mogli pozwolić sobie na więcej:







A ponieważ nie było podwajania krycia, jeden wygrany pojedynek mógł przenieść takową sytuację nawet i w pole karne:











5. Krycie mas powietrza

Przewaga liczebna w defensywie zobowiązuje. Można sobie wtedy pozwolić na podwajanie krycia, zapobieganie dośrodkowaniom. Tu przykładowo jednak gracz w bordowym kółeczku obserwuje ze stoickim spokojem, jak jego koledzy muszą sobie radzić z rywalem w pojedynkę. Efektem tego były dośrodkowania, przy których krył on nikogo, znajdując się poza akcją.











6. Ćwielong przy linii

Zalety Pana Piotra znamy i cenimy. Traci je, gdy przychodzi mu grać samotnie blisko linii. Mimo to posłusznie wypełnia zalecenia taktyczne. Wszystko to jednak na nic. Jędrzejczyk zostawiał mu miejsca na tyle, że starczyłoby na mały garaż, zaś akcje konsekwentnie grał Śląsk drugą stroną.











Niech nie zwiedzie nikogo fakt, że obrońca Korony pilnuje środkowej strefy boiska, trzymając ustawienie czwórki w linii. Odległość między nim a Ćwielongiem była zazwyczaj ogromna, dzięki zresztą czemu „Pepe” mógł się rozpędzać, efektem czego Jędrzejczyk ujrzał czerwony kartonik. Markiewicz zagrał już poprawniej, przez co na rozegrania tego typu brakowało miejsca.





7. Atak skrzydłami

Żeby zaś tradycji stało się zadość, na zakończenie spójrzmy jeszcze raz na Śląskie skrzydła- opowieść o tym, jak jeden samotny wojownik próbuje przedrzeć się przez przeważające liczebnie siły, odcięty od jakiegokolwiek wsparcia partnerów.













Siedem wad gry Śląska. Niektóre z nich widzimy od dawna, inne pojawiły się dopiero ostatnio. Niestety, wydają się mieć charakter trwały, bo powtarzają się kolejny mecz. Sytuacja w tabeli nie jest jeszcze tragiczna, przewaga względnie bezpieczna. Część z niej jednak zapewne przepadnie po trudnych nadchodzących meczach. Później nadejdą mecze z bezpośrednimi rywalami o miejsce w tabeli. Do tego czasu trzeba włożyć mnóstwo pracy. Bo jeśli Śląsk nie przestanie popełniać swych grzechów, brama piekielna z napisem „Zaplecze Ekstraklasy” otworzy się znacznie szerzej.