Aktualności

W ciężkim stanie, ale gryzie. Analiza taktyczna meczu z Piastem

10.05.2010 (20:16) | Andrzej Gomołysek
Runda z wolna się kończy. To dobrze, bo mimo, że za nami ledwie 11 spotkań, Wielu zawodników odczuwa trudy zmęczenia. Jak wyliczają statystycy, Śląsk, remisując w Gliwicach praktycznie zapewnił sobie utrzymanie. A liczby nie kłamią. Jak mówią tabele, Śląsk jest najgorszą drużyną ekstraklasy na wiosnę i ma najgorszą ofensywę. A liczby nie kłamią,


 

Ryszard Tarasiewicz zagrał wszystkim na nosie (w tym i niżej podpisanemu), ćwicząc na ostatnim treningu schemat 4-4-2. Ostatecznie przy Okrzei wrocławianie wybiegli w 4-2-3-1, z dość wyraźnym rozdziałem kompetencji pomiędzy atak i obronę. Skrzydłowi zagrali tym razem nieco węziej, zaś rola łącznika pomiędzy ofensywą i defensywą przypadała zazwyczaj Dariuszowi Sztylce. Ów pracowicie przemieszczał się za akcjami, zamiast jednak przyspieszać je w sytuacji, gdy otrzymywał piłkę, raczej spowalniał rozegranie, w większości odgrywając futbolówkę do tyłu.



Oddajmy trenerowi wrocławian należne honory- plan taktyczny był dobry. Wiadomo było, że Piast zagra wąsko, więc żeby była możliwość operowania piłka, trzeba było zagrać bardziej kompaktowo. Dodatkowo szansy na flance wreszcie doczekał się Szewczuk i chwilami pokazywał, na co go stać. Zawodził niestety Ćwielong, mimo, że tym razem zagrał na bardziej naturalnej dla siebie pozycji. Tym niemniej cała czwórka starała się grać nieco bliżej siebie, przez co, mimo natłoku graczy Piasta, były możliwości odegrania futbolówki. Do optimum brakowało jednak większej liczby graczy włączających się do ofensywy- poza okazjonalnymi wyjściami Sztylki i Wołczka. Piłkarze Śląska grali niestety bardzo nierówno- w pierwszej części gry sytuacje, gdy w ataku przesuwała się cała formacja były jeszcze względnie częste, w drugiej połowie to rozegranie przygasło niemal zupełnie.



Mało stabilny jest skład defensywy, stąd mogą się brać duże kłopoty w komunikacji. W tych właśnie okolicznościach tworzyły się błędy w kryciu i groźne sytuacje dla Piasta. Słabo zagrał tym razem Celeban, po raz kolejny zaś duże problemy ze ustawieniem się na boisku miał Spahić. Na plus wypadł za to tym razem Pawelec. Widać jednak wyraźnie, że nieustanna żonglerka pozycjami poszczególnych zawodników nie wychodzi drużynie na zdrowie.



Lepiej wypadło tym razem krycie przy stałych fragmentach gry- ani razu zawodnikom Piasta przy wrzutkach z tego typu sytuacji nie udało się uciec, raz wszyscy kryjący poprawnie wyszli z pola karnego, łapiąc kilku graczy gospodarzy na spalonym. Gorzej jest jednak nadal po drugiej stronie boiska, gdzieś się zatarły te schematy wykonania stałych fragmentów gry, a nawet jeśli się pojawi jakiś pomysł (tym razem przykładowo było to krótkie rozegranie rzutu wolnego spod linii końcowej przed pole karne), wykonawstwo pozostawia wiele do życzenia. O tyle dobrze, że piłkarze Śląska zrezygnowali z zabaw z piłką przed murem kosztem szybkiego oddawania strzału, jednak i tu przy stosowaniu słusznych założeń, ich wdrażanie nie stwarzało najmniejszego zagrożenia pod bramką Nalepy.



Najsmutniejsze jest to, że Śląsk, zgodnie z tym, co na konferencji powiedział Ryszard Tarasiewicz grał to, na co przeciwnik pozwalał. Boli to, że, niczego zawodnikom z Gliwic nie ujmując, zespół, którego jedynym celem w tym sezonie było utrzymanie, wyznaczał pole do popisu dla drużyny, która pod każdym względem powinna nad zespołem z Okrzei górować. Tymczasem jeśli nie liczyć chaosu po zdobyciu przez Śląsk pierwszej bramki, Piast grał lepszą piłkę. Nie jest to w żadnym wypadku komplement, bo mecz stał na bardzo niskim poziomie i na dobrą sprawę można o nim jak najszybciej zapomnieć.



Tym spotkaniem udało się wrócić na swój sposób do punktu wyjścia. Znowu o wszystkim zadecydowały dobre zagrania jednego zawodnika. Jeśli Śląsk konsekwentnie nie zamierza mieć stylu, to potrzebuje kilkunastu zawodników takich jak Mila, Kelemen czy Gancarczyk i Celeban sprzed urazów. Nawet jeśli organizacja gry w takim zespole by leżała, w polskiej lidze indywidualne umiejętności spokojnie wystarczą na godne miejsce w tabeli.