Chłodnym okiem: Nienasycenie

16.08.2010 (19:44) | Adam Osiński
Już dziś bez większego ryzyka stawiam tezę, że skład zespołów, które w maju przyszłego roku opuszczą Ekstraklasę, będzie zaskakujący. Kto wie, czy nie dojdzie nawet do sensacji na miarę spadku Górnika sprzed ponad roku. Skąd te prognozy? Ano stąd, że właściciele polskich klubów poczuli głód sukcesu. Nikt już nie chce być przeciętniakiem – zapowiedź walki o górną połówkę tabeli to obecnie chleb powszedni. Wiele z tych deklaracji ma solidne podwaliny, ale wszyscy nie mogą być nasyceni.



 

W zeszłym sezonie typy były oczywiste – Piast Gliwice i Odra Wodzisław nie miały ani argumentów organizacyjno-finansowych, ani sportowych. Co prawda, rozstrzygnięcie mogło być inne, gdyż o utrzymanie biły się nawet ekipy warszawskiej Polonii czy Śląska, ale koniec końców polecieli najsłabsi. Teraz tych słabych wskazać trudno. Ci, którzy to zrobili, już po dwóch kolejkach weryfikują poglądy.



Beniaminki z Łodzi i Zabrza pokazały, że stoją za nimi nie tylko tradycja i finansowa stabilność, lecz także sportowa solidność. Arka Gdynia, która cudem wciąż w tej lidze gra, postraszyła kandydatów do tytułu i zremisowała na boisku mistrza Polski. Biedny Ruch punktuje nawet po odejściu liderów – Niedzielana i Sobiecha. Polonię co rundę Jurij Szatałow jest w stanie tak sklecić, że ta zaprzecza zdroworozsądkowym przewidywaniom. No to kto? Korona? Cracovia? Gdy piszę te słowa, Pasy prowadzą na wyjeździe z Legią...