Aktualności

Chłodnym okiem: Gdzie jesteśmy?

14.09.2010 (20:21) | Adam Osiński
Śląsk wygrał z Cracovią. Śląsk był chwalony po Legii. Śląsk nie położył się przed Lechem. Śląsk odpierał ataki rewelacyjnej Jagi. Tyle że... Pasy zbierają baty od wszystkich, w Legii straszy tylko nazwa, Kolejorz zdążył pogubić punkty z maluczkimi. Rzut oka na tabelę – Śląsk prawie w strefie spadkowej. I już nawet miano jedynej drużyny, której Żubry nie stłamsiły, nie cieszy. Czy jesteśmy tak słabi?


 

Jeśliby przeanalizować suche wyniki, to trudno o optymizm. Nie od dziś wiadomo, że typowanie polskiej ligi wiąże się z ryzykiem większym niż to zazwyczaj w tym biznesie bywa. Tu każdy może puknąć każdego. Po Pasach jednak przejechali się solidarnie wszyscy, więc i Śląsk się nie wyłamał. Gdy trzeba było pokazać faktyczną siłę, WKS słaniał się na nogach. W Gdańsku był już liczony, w ostatnią sobotę udało się wstać. Wciąż jednak boli.



Czy trener Tarasiewicz przed kolejną sobotą odnajdzie morfinę? Powinien, wszak na papierze ten zielono-biało-czerwony organizm potrafi postraszyć. Taką siłę, jaką Śląsk dysponuje chociażby w drugiej linii, niektórzy nie osiągną nawet po niedozwolonym wspomaganiu. Paplanina o piątym miejscu nie wzięła się przecież z niczego. Ba! Wynikała z realnej oceny siły swojej i rywali. A skoro ta własna została uznana za tak dużą, to na jej efekty czekamy już w Łodzi.