Aktualności

Kudyba: Piasecki teraz jest już gotowy na Ekstraklasę (WYWIAD)

12.08.2020 (16:00) | Karol Bugajski

fot.: youtube.com/miedztv

- Nie mam wątpliwości, że Fabian Piasecki po powrocie na zaplecze Ekstraklasy dojrzał. Jego skuteczność zrobiła wrażenie, a presja przyda się Erikowi Exposito - ocenia Janusz Kudyba, który w ciągu trzech sezonów gry dla Śląska zdobył 41 bramek.



 

Janusz Kudyba trafił do Śląska w 1993 roku. Już w pierwszym sezonie zdobył 28 bramek i tytuł króla strzelców zaplecza najwyższej klasy rozgrywkowej, ale z awansu cieszył się dopiero dwanaście miesięcy później. Wcześniej w Ekstraklasie grał dla Motoru Lublin i Zagłębia Lubin, z tym drugim klubem zdobył nawet mistrzostwo Polski. Krótko po zakończeniu kariery piłkarskiej, dołączył do sztabu Śląska jako asystent trenera.


Poprzedni sezon pozostawił niedosyt, czy fakt przełamania fatalnej pięcioletniej serii bez grupy mistrzowskiej jest bezwarunkowym powodem do zadowolenia?

Myślę, że Śląsk był w odpowiednim miejscu i czasie, by pokusić się o miejsce w europejskich pucharach, więc na pewno każdy odczuwa rozczarowanie tym, jak zakończył się sezon. To normalne. Jak zawsze można powiedzieć, że zabrakło trochę szczęścia czy umiejętności. Teraz ważne jest skoncentrowanie się na tym, jaki materiał ludzki będzie miał do dyspozycji Vitezslav Lavicka w nowych rozgrywkach. Już po pierwszych ruchach transferowych widać zresztą, że to okienko będzie obfite, co tylko rozbudza nadzieje na przyszłość.

Czego w tym roku zabrakło wrocławianom, by włączyć się do walki o europejskie puchary?

Nie da się ukryć, że w zespole grającym jak Śląsk musi być napastnik gwarantujący gole. Erik Exposito miał kilka przebłysków, ale nic więcej. Lavicka zrezygnował ze zbalansowanej gry, ewidentnie położył większy nacisk na ofensywę niż defensywę. Wiadomo, że zespoły nastawione w ten sposób robią furorę, widowiska z ich udziałem cieszą oczy kibiców. Jednak kiedy przy takim graniu skuteczność pod bramką rywala szwankuje, obrona w naturalny sposób jest jeszcze bardziej narażona. Śląsk nie miał kłopotów ze stwarzaniem okazji do strzelenia gola, ale brakowało mu efektywności i na tym polegał problem, choćby w rundzie finałowej.

W nowym sezonie o lepszą skuteczność zadbać ma sprowadzony z Zagłębia Sosnowiec król strzelców 1.ligi Fabian Piasecki. Urodzony we Wrocławiu napastnik smak Ekstraklasy już zna, bo dwa lata temu awansował z Miedzią Legnica, ale strzelił wtedy tylko jednego gola. Teraz zobaczymy jego inną twarz?

Od kilku lat pracuję w Miedzi, jeszcze przed awansem do Ekstraklasy prowadziłem treningi indywidualne, gdy pierwszym szkoleniowcem był Dominik Nowak. Już wtedy widziałem Fabiana, więc z pełną świadomością mogę ocenić, że dojrzał. Ma spore umiejętności do gry w ataku pozycyjnym, skuteczność jak na tak słaby zespół, jakim było Zagłębie Sosnowiec, też mogła zrobić wrażenie. Zespół walczył o utrzymanie, a Piasecki zdobył 17 bramek i został najlepszym strzelcem całej ligi. Jest w dobrym wieku, przenosi się do swojego rodzinnego miasta, powinien być zawodnikiem, który będzie regularnie strzelał gole dla Śląska w Ekstraklasie. Nowy rywal do gry w ataku z pewnością może również wpłynąć pozytywnie na Exposito.

Jeszcze więcej radości wśród kibiców w ostatnich tygodniach wzbudził transfer Waldemara Soboty. Spodziewał się pan powrotu błyskotliwego skrzydłowego już w tym okienku?

Wiadomo, że polskie kluby nie mają szans konkurować z zachodnimi, jeśli chodzi o zarobki piłkarzy, więc o tyle należało być ostrożnym, gdy taka plotka pojawiła się po raz pierwszy. Waldek trafiał do Śląska z niższej ligi, przecierał szlaki dla zawodników, których dzisiaj w Ekstraklasie jest już coraz więcej. To piłkarz obdarzony niekonwencjonalnym dryblingiem, sprytem, siedmioletni pobyt za granicą na pewno pomógł mu nabrać doświadczenia. Jestem przekonany, że Sobota wniesie dużo do szatni, ale przede wszystkim do gry swojego nowego-starego zespołu.

Swoją zagraniczną przygodę tego lata rozpoczął Przemysław Płacheta. Czy jeden sezon rozegrany w Ekstraklasie to wystarczający kapitał, by decydować się na transfer do Championship?

Nie mam obaw. Wydaje mi się, że to piłkarz, któremu nawet tylko ten rok spędzony w Śląsku zapewnił takie przygotowanie motoryczne, że spokojnie poradzi sobie w Norwich. Płacheta zwrócił moją uwagę już przed transferem do Wrocławia, gdy komentowałem jego mecze w barwach Podbeskidzia w Polsacie Sport. Umiejętności już miał, ale pamiętam jak rozmawiałem wtedy z jego trenerem Krzysztofem Brede, że musi jeszcze popracować nad kwestiami mentalnymi. Teraz widać, że głowa też już jest na odpowiednim poziomie. Śląsk go ukształtował, Płacheta był podstawowym młodzieżowcem, grał praktycznie zawsze, kiedy był zdrowy. Predyspozycje szybkościowe mogą mu pomóc odnaleźć się na zapleczu Premier League, a moim zdaniem ma taki potencjał, że niedługo zadebiutuje również w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii.

Na jaki wynik Śląska Wrocław w nowym rozdaniu powinniśmy się nastawiać? Rozgrywki będą trwały tylko 30 kolejek, w tym momencie poprzedniego sezonu byliśmy na 3. miejscu.

W styczniu miną już dwa lata od kiedy trener Lavicka podpisał kontrakt ze Śląskiem. To wystarczająco dużo czasu, by właściwie zdiagnozować i spróbować zniwelować deficyty, które udało się wychwycić. Zakończony niedawno sezon pokazał, w którym kierunku zmierza jego projekt. Czech udowodnił już, że jest fachowcem, wie jak należy pracować. W połączeniu z transferami, które są naprawdę obiecujące, kibice wrocławian mogą być optymistami. Wiadomo, że nie każdy nowy piłkarz jest gwarancją sukcesu, jednak trzeba mieć nadzieję, że praca wykonywana przez szkoleniowca kolejny raz przyniesie owoce. Wierzę, że wzmocniony nowymi zawodnikami Śląsk po tej bardzo krótkiej przerwie, kolejny raz będzie w stanie powalczyć o podium i europejskie puchary.

ZOBACZ też: Znamy termin domowego meczu z Lechem