Aktualności

Taktycznie: Schematy rozgrywania akcji Śląska

23.09.2020 (06:00) | Jakub Luberda

fot.: Paweł Kot

Za nami już cztery kolejki sezonu 2020/2021. Dotychczasowy dorobek siedmiu punktów pozostawia trochę do życzenia, ale 4. miejsce trzeba przyjąć z optymizmem. Z jednej strony po dobrym starcie i dwóch zwycięstwach można było liczyć na więcej, a z drugiej, biorąc pod uwagę niespodziewane problemy kadrowe, pozostaje tylko wyciągnąć odpowiednie wnioski z rozegranych do tej pory spotkań i patrzeć z podniesioną głową na to, co przyniosą kolejne tygodnie. 



 

Osiem – tyle bramek zdobył już w tym sezonie Śląsk, co czyni nas trzecią najlepszą ofensywą w lidze (lepiej pod tym względem prezentuje się jedynie Raków Częstochowa z dziesięcioma strzelonymi golami oraz Górnik Zabrze z dwunastoma). Aż sześć z nich padło po stałych fragmentach (o których postaram się opowiedzieć więcej w niedalekiej przyszłości), lecz należy pamiętać, że trzy to rzuty karne. Spotkanie z Pogonią pokazało jednak, że drużyna z Wrocławia boryka się z pewnymi problemami w grze ofensywnej, szczególnie jeśli chodzi o kreowanie akcji. 

Jeśli spróbujemy przeanalizować, w jaki sposób Śląsk dochodził do groźnych sytuacji, to łatwo dostrzec pewien schemat. Konstruując akcję, cała drużyna próbuje ustawić się wysoko i znaleźć miejsce w bocznych strefach boiska, gdzie posyłane jest dalekie podanie. Za przykład niech posłuży groźna sytuacja Lubambo Musondy ze spotkania z Lechem, którą możecie zobaczyć poniżej. 

Defensorzy Śląska operują spokojnie piłką, wymieniając między sobą podania. W momencie, w którym zespół Lecha zdecydował się podejść nieco wyżej (widzimy dwóch zawodników Lecha naciskających bezpośrednio na środkowych obrońców oraz linię pomocy ustawioną na wysokości połowy boiska), Israel Puerto decyduje się na długie podanie do boku. Ustawiony wysoko Piotr Celeban ściąga na siebie lewego pomocnika Lecha, przez co Tymoteusz Puchacz znajduje się w sytuacji 1 na 1 z Musondą. Szybki skrzydłowy łatwo radzi sobie z Puchaczem i mamy stuprocentową sytuację, po której powinien paść gol.  

Przy kontrach schemat zazwyczaj jest ten sam. Jak najszybsze przetransportowanie piłki w boczne strefy boiska, wymiana maksymalnie kilku szybkich podań i doprowadzenie do sytuacji strzeleckiej. Przykład takiego kontrataku widzieliśmy przy pierwszej zdobytej przez Śląsk bramce w spotkaniu z Piastem Gliwice. Po wyłapaniu dośrodkowania z rzutu rożnego Putnocky szybko wybija piłkę w kierunku bocznej strefy, gdzie czeka już Łabojko. Ten wygrywa pojedynek powietrzny i po szybkiej wymianie czterech podań zdobywamy gola.

Kolejną rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest wysokie ustawienie bocznych obrońców podczas ataków. Szczególnie podobać się może współpraca na prawej stronie boiska, lecz możemy mieć nadzieję, że powracający do pierwszego składu Dino Stiglec wniesie nieco świeżości po przeciwległej części murawy. Robienie przewagi w bocznych strefach przynosiło w tym sezonie efekt nie tylko w przypadku długich podań. W pierwszej połowie meczu z Pogonią do dwóch najgroźniejszych sytuacji po rozegraniu piłki po ziemi doszli właśnie boczni obrońcy. Pechowy słupek Celebana oraz strzał z piątego metra Stigleca przy odrobinie szczęścia mogły dać nam punkty w Szczecinie. Pamięcią możemy też sięgnąć do spotkania z Lechem Poznań, a konkretniej do akcji, po której podyktowany został rzut karny dla Śląska. Podłączający się wysoko Celeban po raz kolejny sprawia, że dobrze dysponowany w tamtym dniu Musonda pozostawiony jest bez asekuracji. Tymoteusz Puchacz znowu nie radzi sobie w sytuacji 1 na 1 i ratuje się faulem, co skutkuje karnym oraz golem na 3:3. 

Czego natomiast brakuje mi w grze ofensywnej Śląska? Większej różnorodności. Oczywiście to, że trenerowi udało się wprowadzić pewien schemat, po którym drużyna kreuje groźne sytuacje, to świetna informacja, ale przeciwnicy prędzej czy później znajdą sposób, w jaki należy sobie z tym radzić. Śląsk musi znaleźć inne opcje umożliwiające zdobycie przewagi na boisku. Jak?

Osobiście oczekiwałbym większej aktywności od Waldemara Soboty,  który pokazał w tym sezonie już kilka razy, że jego wyszkolenie techniczne oraz dynamika są na wysokim poziomie. Na przestrzeni czterech spotkań akcje, w których to wrócił po piłkę do obrony i samodzielnie zrobił przewagę, można policzyć na palcach jednej ręki, a mimo to prawie każda z nich kończyła się groźnie.

Idealnym przykładem tego, co Sobota może nam dać, jest jego zachowanie w ataku pozycyjnym, poprzedzające strzał w słupek Celebana w meczu z Pogonią. Zejście po piłkę między dwóch obrońców, bardzo dobre przyjęcie kierunkowe i niezłe przyspieszenie pozwoliły mu momentalnie zgubić dwóch rywali szukających odbioru. Następnie podprowadzenie piłki, zdobycie trochę terenu i oddanie futbolówki do kolegi z zespołu, by ten dalej napędzał akcję. Sobota potrafi robić to bardzo dobrze i chciałbym widzieć to częściej. Śląskowi w środkowej strefie boiska brakuje kogoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność związaną z rozgrywaniem akcji, a do tej roli Sobota pasuje mi idealnie. 

ZOBACZ też: Brescia Calcio - gdzie trafił Jakub Łabojko?