Aktualności

Nakładką: Krótka droga w górę

22.09.2009 (14:03) | Michał Zachodny
Zadziwiające jest jak niewiele dzieli Śląsk Wrocław od rozgrywek europejskich. Gdyby faktycznie się zastanowić nad wszystkimi plusami i minusami to realizowanie celu nadrzędnego, czyli zaistnienia w Europie, bardziej klubom opłaca się poprzez skoncentrowanie sił na zapomnianym i zakurzonym Pucharze Polski, aniżeli walce w trzydziestu spotkaniach ligowych. Przecież porządny zespół w słabej Ekstraklasie i tak się utrzyma!


 

W ostatnich latach wszyscy zapomnieli o tym, że te rozgrywki powinny mieć specjalną rangę, a najbardziej wypadło to z głowy tym, którzy je organizują oczywiście. PZPN, jakby ktoś się po nich tego nie spodziewał!, mieszał formami rozgrywek, zmieniał terminy, odrzucał drużyny… Dość powiedzieć, że jeszcze dwa sezony temu wcale bym się nie zdziwił gdyby nagle, decyzją Wydziału Gier, miały powstać rozgrywki grupowe PP w których zespoły dobierane byłyby np. barwami. Na szczęście są ludzie w tym kraju, którym zależy na tym by nie tylko na Ekstraklasie skupiało się całe zainteresowanie kibiców oraz mediów i choćby dlatego już zeszłoroczne rozgrywki można było uznać za prawie interesujące.



Oczywiście dla nas, kibiców Śląska, tylko w formie bezstronnego obserwowania rodzimego futbolu. Nasz klub w ostatnich latach miał dość niemiły zwyczaj robienia przyjemności kibicom drużyn mało znanych i oczywiście odpadał z nimi po dość kompromitujących spotkaniach. W zeszłorocznej edycji dzięki bramce obecnego napastnika Lecha Poznań, Tomasza Mikołajczaka, pokonała nas Nielba Wągrowiec i po raz kolejny przekonaliśmy się, że klub z Oporowskiej prześladuje klątwa Pucharu Polski. Wierzę jednak, że jest coś co może tą klątwę przełamać – chodzi mi o zadrę, która jest w trenerze Tarasiewiczu. On po zwycięstwie w Pucharze Ekstraklasy wspomniał, że wciąż ‘siedzi’ w nim ta klęska z Nielbą, ta kompromitacja dobrego imienia klubu. I to właśnie ją chce sobie odbić w tym sezonie.



W zeszłym roku w Wągrowcu, na tamtejszym stadionie (sic!) zagrał… przegrał dość mocno rezerwowy Śląsk i, choć to porażki na pewno nie tłumaczy, Ryszard Tarasiewicz wiedział już na kim można polegać bardziej, a na kim mniej. Dlatego teraz zapewne ujrzymy mocny skład wyjściowy, który będzie odpowiednio usposobiony by nie tyle uniknąć kompromitacji, ale po prostu wygrać i nie pozostawić Dolcanowi złudzeń. Wierzę, że przy odpowiednim nastawieniu zespołu słabsza forma poszczególnych piłkarzy może być odpowiednio zamarkowana przez wolę walki i zwycięstwa. Nawet jeśli Śląskowi nie będzie sprzyjać szczęście w losowaniu kolejnych rund i trafi na drużynę od siebie lepszą (a w tych ostatecznych rundach na pewno tak się stanie) to przecież nawet czasem lepiej występować z pozycji tego ‘do bicia’, a nie ‘bijącego’. Jasne, na dziesięć spotkań z Lechem, Wisłą czy Legią pewnie większość Śląsk by minimalnie przegrał, jednak w Pucharze ta tendencja nie obowiązuje. Pokazał to pamiętny pojedynek z Białą Gwiazdą sprzed dwóch lat gdy Śląsk dopiero w karnych uległ znacznie lepszym rywalom, pokazuje to również wiele innych sensacji o których słyszy się co roku!



Puchary mają to do siebie, że w nich nie tyle chodzi o to jak kto się prezentuje na długim dystansie – to pojedyncze mecze są istotne, a przede wszystkim nastawienie do nich. Jeśli ktoś wychodzi na boisko wiedząc, że jest to tylko przerywnik dla ligowej młócki to na pewno nie zejdzie z niego wygranym. We wszystkich innych krajach puchar to wręcz święto i nobilitacja gdy drużyna z mniejszego lub większego miasta w tych rozgrywkach występuje. Pamiętajmy, że chcąc grać w Europie z najlepszymi musimy przecież od nich czerpać wzorce, nawet tak oczywiste i błahe. Zaledwie siedem spotkań… Jeśli zamiary sponsorów Pucharu Polski się powiodą i z każdym rokiem prestiż tych rozgrywek będzie rósł (mimo usilnych ‘starań’ PZPN by stało się inaczej) to stoimy przed jedną z ostatnich szans by poprzez ogólnie zapomniane rozgrywki wejść do tych, które cieszą się zainteresowaniem całego kontynentu. Gra w Europie, premie finansowe, finał na stadionie narodowym, radość kibiców, zapisanie się w historii klubu… Takie perspektywy powinny same nieść piłkarzy Śląska do kolejnych zwycięstw w Pucharze Polski.



Zawodnicy powinni również pamiętać o tym, że w górę, przez PP, droga jest krótka, ale w dół spaść można jeszcze szybciej. Dzięki poprzedniemu sezonowi piłkarze wywalczyli sobie u kibiców spory kredyt zaufania, nawet pamiętając o wpadce w Wągrowcu. I choć po wynikach spotkań ligowych trudno jest póki co osądzić czy go nadużywają czy też spłacają to jednak środowy mecz Pucharu Polski (jak i każdy kolejny w tych rozgrywkach) będzie dla nich szansą do ponownego wyjścia na plus u swoich fanów. Pucharowa droga Śląska w górę zaczyna się od Ząbek, a może wieść przez Chorzów do innych, jeszcze ciekawszych miejsc. Nikt nie twierdzi, że będzie ona łatwa i przyjemna – wręcz przeciwnie - nie obejdzie się bez potu, bólu, może nawet łez. Mogę jednak tylko i wyłącznie zagwarantować, że każdy kolejny poczyniony krok przyniesie piłkarzom, kibicom, całemu klubowi chwałę i szacunek. Teraz ważne jest by już jutro uczynić ten pierwszy, ważny krok.

źródło: własne