Aktualności

Chłodnym okiem: Cztery miesiące później...

07.12.2009 (17:19) | Adam Osiński
Rozpoczęliśmy rundę rewanżową. Choć zestaw par był taki sam jak podczas sierpniowej inauguracji sezonu, to przebieg i rozstrzygnięcia większości pojedynków w niczym nie przypominały tego, czego świadkami byliśmy cztery miesiące temu. I nie można tego usprawiedliwiać jedynie faktem, że gospodarze z gośćmi zamienili się rolami. Raczej się okazało, że jest to wystarczająco długi czas, by forma i(lub) cele kilku ekip uległy drastycznej zmianie.


 

W Kielcach Czarne Koszule trenera Grembockiego zostały rozbite 0:4, a proces destrukcji zespołu z Konwiktorskiej kontynuował Duszan Radolsky. Wraz z nadejściem Jose Bakero w Polonię wstąpiły nowe siły (i chęci), więc za wynik rewanżowego spotkania ze złocisto-krwistymi w Warszawie wstydzić się nie muszą. Zresztą niewiele brakowało, by cieszono się tam ze skromnego, ale jednak odwetu. Podobnie mogą myśleć w Lubinie. Na Łazienkowskiej Miedziowi zebrali baty, ale w międzyczasie pogoniono Andrzeja Lesiaka i zatrudniono, choć wtedy jeszcze nikt o tym nie wiedział, samego selekcjonera kadry. Teraz w Zagłębiu z optymizmem mogą oceniać swoje szanse na utrzymanie - pożar został w porę ugaszony. I jeśli Smudę nie zastąpi kolejny trener-nieudacznik, to nic nie powinno już go wzniecić.



O odrodzeniu Cracovii przekonali się, niestety, piłkarze Śląska. Przed sierpniową inauguracją wszyscy mieli świeżo w pamięci okoliczności, w jakich Pasy zostały przywrócone do Ekstraklasy. Jakby na potwierdzenie piłkarskiej słabości podopieczni Artura Płatka przegrali we Wrocławiu i skompromitowali się tydzień później z Lechią. I co? I wystarczyło postawić na trenerską osobowość, która stała się także magnesem dla dwóch klasowych kopaczy. Z kolei dla Śląska zwycięstwo nad Pasami było tylko miłym przeciętnego początkiem. Odkrywanie kolejnych ciekawostek zostawiam już zainteresowanym i dociekliwym czytelnikom.