Aktualności

Nakładką: Stop gwizdaniu!

08.03.2010 (15:22) | Michał Zachodny
Są rzeczy, których nigdy nie chciałbym oglądać u swojej ukochanej drużyny. Jak na przykład porażka pięcioma bramkami na własnym stadionie, kompromitacja w trzeciej lidze z amatorami czy odpuszczanie spotkania. Choć tych nieszczęść na przestrzeni lat doświadczyłem to nigdy tego nie zaakceptowałem, a nawet ze zrozumieniem przyjmowałem pomeczowe gwizdy rozczarowania kibiców Śląska w nich nie uczestnicząc. Tylko, że spotkanie z Jagiellonią pod żadną z tych kategorii nie podchodzi.


 

Dlatego zamiast od postawy Śląska piłkarskiego zacznę od zachowania kibiców. Nie zrozumcie mnie źle – szyderstwa, złośliwości odnośnie piłkarzy, trenerów pojawiały się zawsze i wszędzie, nie są domeną tylko i wyłącznie fanów z naszego kraju. Nie są obce również mi, czego nie boję się przyznać – pamiętajmy przecież, że kibic to najostrzejszy z recenzentów gry swojej drużyny. Jednak kompletnie nie rozumiem skąd brały się gwizdy, zbiorowe buczenie na naszych piłkarzy, trenera i wszystko co złe w momencie gdy im nie szło. Mecz można przegrać, Śląsk zaprezentował się źle (o czym za chwilę), ale czy faktycznie piłkarze zrobili wszystko by na to sobie zasłużyć? Nie - jak dla mnie mieli słabszy dzień, jednak nie odpuszczali, chcieli i walczyli co jest pierwszym i najważniejszym wymogiem dla nich do spełnienia, który ja płacąc za bilet stawiam. Nie chcę umoralniać czy się w kibicowskiej hierarchii w jakikolwiek sposób wywyższać czy innych poniżać, ale sądzę, że fan nie powinien własnych ulubieńców dobijać, tak jak to zrobiła ta ‘gwizdająca’ część trybun w sobotę. Cholernie złą i brzydką sobotę.



Zacznę też od wynurzenia, które odnosi się do całej ligi i piłki w tym kraju ogólnie, a nie do Śląska bezpośrednio – chcę by wszyscy to dobrze zrozumieli. Otóż wielką słabością futbolu nad Wisłą jest strach, ograniczenie. Gdy widzę jak trenerzy boją się wystawiać większą ilość napastników, jak zależy im na zminimalizowaniu strat kosztem zysków to ogarnia mnie szał. Dlaczego Ekstraklasa jest nieatrakcyjna? Prosty ciąg logiczny: bo pada w niej mało bramek, bo mało zespołów gra ofensywnie/większość drużyn gra defensywnie, bo napastnicy są zwykle osamotnieni, bo brak naszym piłkarzom pewności gry w ataku (nie umiejętności!). I akurat z trenerów, którzy preferują ustawienie z jednym nominalnym snajperem to właśnie Ryszard Tarasiewicz ma dla tego najlepsze alibi – tylko sam Vuk Sotirović spełnia warunki bycia kimś więcej niż średniakiem w ligowej szarzyźnie napastników Ekstraklasy.



Czyja to wina, że od momentu wejścia do Ekstraklasy czekamy na to by nasz klub miał dwóch równorzędnych, prezentujących wysoki poziom napastników? Polityka transferowa Śląska jest jaka jest – wielu się nie podoba, ale są też tacy, którzy drogę obraną przez działaczy i trenera akceptują, nawet jeśli jest ona wyboista i kręta. Ja zaliczam się do tej drugiej grupy, choć jak patrzę na to jakich zawodników, za relatywnie małe pieniądze, sprowadziła Arka (Thsibamba), Cracovia (Suworow), Jagiellonia (El Mehdi) czy Lechia (Laizans) i jaki natychmiastowy efekt wywarli ci piłkarze na swoich drużynach to… To widzę, w którym miejscu znajduje się nasz skauting. Tak, wiem, że zależy nam na roku 2012 i drużyna jest budowana pod kątem nowego stadionu, galerii i tym podobnych, ale ludzie zarządzający klubem muszą pamiętać, że irytacje (te, o których napisałem wyżej) wywoływane słabymi wynikami zespołu mogą się negatywnie odbić nie tylko na frekwencji, ale i pracy trenera. Dla mnie ruchy transferowe Śląska choć nieliczne to są dobre, ale nacechowane niepewnością, której brakuje by stworzyć na tyle szeroką kadrę, by trener mógł reagować na negatywny rozwój wydarzeń boiskowych, jak w ostatnią sobotę.



Wierzę w to co na Oporowskiej robi Ryszard Tarasiewicz. Nie miałem tyle szczęścia by obserwować to jak strzela dla Śląska bramki, ale już dzięki temu co czyni dla klubu będąc jego trenerem wyrobiłem sobie jak najlepsze zdanie. Cieszę się, że w polskim futbolowym piekle i chaosie to właśnie klub z Wrocławia stawia na wieloletnią pracę szkoleniowca związanego z drużyną nie tylko kontraktem, ale też sentymentem, realnym uczuciem. Nie zazdroszczę osobom, które komentując na łamach tego serwisu jego wypowiedź pomeczową krytykowały trenera do tego stopnia, że domagały się zmiany na tym stanowisku. We mnie też kipiała frustracja (wciąż kipi!) po meczu w którym Śląsk zaprezentował się bardzo słabo, ale nigdy przez myśl mi nie przeszło by aktorów tego marnego widowiska wygwizdać, a reżysera zwolnić. Wszystkich, którzy zwątpili w umiejętności trenerskie Tarasiewicza oraz piłkarskie zawodników proszę by postarali się zrozumieć i docenić stabilizację w jakiej klub się znalazł po latach przewrotów, upadków, spadków i nieszczęść. Jest plan, który został jakiś czas temu jasno nakreślony i jest realizowany, a osoby odpowiedzialne za niego oceniać w pełni będziemy na miesiące czy tygodnie przed zakończeniem, nie w połowie drogi.



Widzę olbrzymie pole do poprawy w postawie każdego z zawodników, którzy wybiegli w sobotę na boisko. Wiem także, że również Ryszard Tarasiewicz powinien wyciągnąć odpowiednie wnioski po tym spotkaniu, a nawet ewentualnie dokonać koniecznych zmian personalnych czy taktycznych. To jednak nie zmienia mojej wiary w to, że zarówno ci grający, jak i nimi zarządzający wiedzą co robią. Co więcej – jestem przekonany, że tak samo jak gorącym dopingiem i konstruktywną krytyką (nie taką, która w większości pojawiła się po meczu z Jagiellonią) mogę im pomóc, tak gwizdami tylko zaszkodzić. Myślę, że każdy kto obserwuje wydarzenia w lidze i wie co się dzieje na Łazienkowskiej, nawet abstrahując od otwartego konfliktu zarządu i grup kibiców, nie chciałby by piłkarze Śląska czuli, że w opinii własnych kibiców są kompletnymi nieudacznikami. Co też przychodzący na Legię głośno i w każdym kolejnym meczu im komunikują.



Doceńmy to co mamy, a jeśli piłkarze z trenerem na krytykę zasłużyli (tak jak po meczu z Jagiellonią) to uczyńmy ją konstruktywną, nie negatywną. W końcu wszystkim nam zależy na dobru, jakim jest Śląsk, prawda? Dlatego też w dyskusji, która mam nadzieję tu się rozpocznie, chciałbym usłyszeń sensowne głosy, propozycje, a nie stek wyzwiska czy wylewanych żali w stronę poszczególnych osób związanych z klubem. Sam obiecuję, że także będę udzielał się w komentarzach. Do meczu z Lechią pozostało zaledwie kilka dni i choć nasze słowa może nie pomogą w lepszej grze Śląska to z pewnością kilka osób, które tak bezmyślnie krytykowały zespół po sobotnim spotkaniu zachęcimy do sensownej dyskusji.

źródło: własne