Aktualności

Chłodnym okiem: Równanie w dół

08.03.2010 (17:44) | Adam Osiński
Do góry nogami nam się liga wywróciła. Potentaci spuścili nosy na kwintę, a maluczcy przynajmniej przez tydzień będą chodzić z zadartymi. Weekendowe niespodzianki powinny w teorii dać chwilę radochy. Patrzący z boku kibic zazwyczaj przecież lubi, gdy Dawid leje Goliata, a we wzroku zarozumiałego faworyta można dostrzec strach pomieszany z niedowierzaniem. I rzeczywiście, mecz chociażby Legii z Odrą oglądałem z rozbawieniem. Tyle że był to śmiech przez łzy. Nie dlatego, że odczuwałem wstyd za ubiegłotygodniowe rozważania, w których ostro ekipę z Wodzisławia skrytykowałem. Byłem natomiast zażenowany poziomem ligi.


 

Gdyby dzielny outsider wzniósł się na wyżyny swych umiejętności i po walecznej grze utarł nosa cenionemu rywalowi, byłoby OK. Wiele pomniejszych klubików ma od święta swoje dni chwały. Zdarza się, że nawet trzecioligowcy w pucharze pobiją Real czy Barcelonę. Pytanie tylko, czy Odra – skoro się uczepiłem, pozostańmy już przy niej – gryzła w niedzielę trawę i była tak dobra? I czy Legia jest drużyną, przed którą drżą rywalom nogi? Odpowiedź dali, nie pierwszy raz zresztą, stołeczni kibice zgromadzeni na sławnej już loży szyderców. Ci panowie uznali, że zamiast braw bardziej adekwatne do umiejętności kopaczy będą gwizdy...



Widać było gołym okiem (chyba „chłodnym” powinienem napisać), że nie Odra wznosi się na mistrzowski poziom, tylko zawodnicy Urbana prezentują mizerię, jakiej nawet powstydziliby się przed tygodniem w Wodzisławiu. Od lat mówi się, że poziom ekstraklasy jest słaby. Zgoda. Ale zawsze tworzyły się zespoły, które były ponad tę ligową młóckę. Ponad wszystkimi były Widzew z Legią z czasów, gdy grały w Lidze Mistrzów, czy też pozostająca w kraju bez konkurencji Wisła. Teraz się wszystko wyrównało. Z pozoru dobrze, bo gdy o tytuł walczy kilka ekip, emocji więcej. Szkoda tylko, że było to równanie w dół.



PS: Nie popisali się także piłkarze Śląska. Sytuacja jakby trochę inna niż w przypadku Legii, Wisły czy Ruchu, bo Jaga, gdyby nie minusowe punkty, byłaby w tabeli wyżej od WKS-u. Jednak poziom, jaki zaprezentowali nasi zawodnicy w sobotnim spotkaniu, też był nie do zaakceptowania. W związku z tym i na Oporowskiej zauważyłem, że powstaje coś na kształt loży szyderców. Oby się nie rozrosła, bo to oznaczałoby, że nasi piłkarze będą grać lepiej.