Aktualności

Chłodnym okiem: Dylemat Wojciechowskiego

22.03.2010 (15:17) | Adam Osiński
Gorsza połowa tabeli naprawdę się stara, żeby latem przygotowywać się do startu ekstraklasy a nie pierwszej ligi. Dwóm słabeuszom się to nie uda, choć punkciki ciułają i liczą na zrzucenie z siebie nieszczęsnego nadbagażu bylejakości. W minionej kolejce przegrały tylko Cracovia, Jagiellonia i warszawska Polonia. Potrzeba byłoby jednak człowieka o wyobraźni Terry’ego Gilliama, by brać pod rozwagę spadek krakowian lub białostoczan. Coraz bliżej katastrofy są za to Czarne Koszule – zespół, który w opinii swego właściciela miał się bić o puchary.


 

Za niepowodzeniem Polonii przemawia aktualnie wszystko prócz jednego – piłkarze. Kadra zespołu Jose Marii Bakero jest silniejsza niż wielu przeciwników w walce o utrzymanie. Pamiętamy, jak dużym szokiem był w ubiegłym sezonie spadek Górnika Zabrze. A przecież gdyby poloniści poszli śladem górnoślązaków, sensacja byłaby jeszcze większa. Wszak mocarny Górnik miał być dopiero budowany, zaś Czarne Koszule reprezentowały nasz kraj w Europie w tym sezonie! Swój potencjał zdążyli więc potwierdzić w lidze rok temu, co przełożyło się na kolejne wpompowane w drużynę miliony. Choć z dosyć marnym skutkiem, skoro prezes Wojciechowski już teraz publicznie krytykuje pozyskanie chilijskiego napastnika Corteza, nazywając ten transfer nieporozumieniem. Ale za to odpowie już Bakero, który Corteza znał i pozytywnie zaopiniował. Wojciechowski wpadł w pewną pułapkę. Jeśli zwolni Hiszpana, wszyscy powiedzą, że sam jest sobie winien, bo niepotrzebnie żonglował trenerami. Jeśli tego nie zrobi, szansa na poprawę wyników maleje.



W tabeli wiosny Polonia jest ostatnia. Tuż nad nią - Śląsk. Wrocławianie w lutowo-marcowych spotkaniach także uzbierali dwa punkty, ale zespół ze stolicy wyprzedzają lepszym bilansem bramek. Dla WKS-u tlą się dwie iskierki nadziei, które w wielki ogień już się nie zamienią, ale pozwolą spokojnie dograć sezon do końca. Pierwsza to remis w Warszawie, bo choć Legia jest słaba, to wynik z Łazienkowskiej i tak doda naszym orłom otuchy. Druga to najbliższy mecz z Koroną. Kielczanie wcale nie są tak solidni, jak się wydawało, więc przełamanie powinno nastąpić w sobotę. Musi.