Aktualności

Nakładką: Tak żyć bez presji...

23.03.2010 (10:29) | Michał Zachodny
Jose Mourinho powiedział kiedyś, że ‘nie ma presji na szczycie, a ciąży ona na tych, którzy są na miejscu drugim, trzecim’. Nie wiem, czy słynący z podobnych powiedzonek Portugalczyk akurat tym stwierdzeniem odniósłby się do Śląska, znajdującego się na ósmej pozycji, ale na pewno w tym wypadku by się pomylił. Bo dziś w futbolowej Polsce każdy wie, że we Wrocławiu presji po prostu nie ma.


 

Nic dziwnego, że jeszcze przez rok czy dwa, aż do magicznej daty ‘2012’ i otwarcia pięknej galerii, właśnie Oporowska będzie najbardziej komfortowym miejscem pracy dla piłkarskiej braci. Wszyscy przyznają, że póki co celem jest jak najszybsze zapewnienie sobie utrzymania, a cokolwiek zdobyte ponad będzie po prostu miłą niespodzianką. To oczywiście stanowi problem dla Ryszarda Tarasiewicza. Nie wątpię, że trener ma ambicje sięgające znacznie wyżej i prowadzenie zespołu, który w zasadzie gra o nic może być dosyć kłopotliwe. Zwłaszcza, że lukratywne miejsce pracy we Wrocławiu zapewne przyciąga wielu zawodników o niezbyt wysokiej klasie, ale łasych na łatwe i pewne pieniądze w Śląsku.



Nie twierdzę oczywiście, że tacy już się znajdują w składzie Tarasiewicza. Pod tym względem uważam, że trener doskonale radzi sobie z niedopuszczaniem do Śląska takiego zbędnego nam balastu. Zwłaszcza, że w doborze piłkarzy trener jest wyjątkowo ostrożny i, choć są problemy z zasobem graczy ofensywnych (o czym doskonale Tarasiewicz wie), nasza perspektywiczna linia obrony świadczy o rzadkiej umiejętności szukania talentów i dawania im szansy odpowiednio wcześniej. Problem z którym musi się szkoleniowiec Śląska zmierzyć, jest zupełnie inny.



Jak jeszcze graliśmy na zapleczu Ekstraklasy oczywistym celem był jak najszybszy awans. Już po jego osiągnięciu, jakby osobistym celem trenera (ale czy to kogokolwiek dziwi?) stało się zaznaczenie własnej i Śląska obecności, czego efektem było nie tylko szóste miejsce, ale przede wszystkim zdobycie Pucharu Ekstraklasy. Obecne rozgrywki pokazują, a sam zdałem sobie z tego sprawę dopiero niedawno, że rozwój zespołu najprawdopodobniej postępował zbyt szybko w porównaniu z rozwojem finansowym. Może to śmiesznie brzmi, ale po prostu trzeba było wyhamować z wynikami. Ten scenariusz może pośrednio świadczyć także o tym, że władze klubu postanowiły dokładniej szukać zawodników do formacji ofensywnej.



Czas więc wrócić do tytułowej presji. Jestem pierwszy by przyznać rację tym, którzy twierdzą, że podejście ‘wygrajmy ile się da, a ważne jest tylko utrzymanie’ jest mylne oraz szkodzi nie tylko piłkarzom, ale i kibicom. Jeśli piłkarze mają w dwa sezony po osiągnięciu większego dobrobytu walczyć o mistrzostwo, to Śląsk już powinien mieć wyznaczone minima do realizacji, i to wyższe niż te obecne utrzymanie. Tak jak klub jest stopniowo budowany od strony organizacyjnej, tak nie wolno wyhamowywać na polu sportowym. Ze względu na szybkie odpadnięcie z Pucharu Polski oraz ostatnie, słabsze wyniki podniesienie poprzeczki w porównaniu z ostatnim sezonem będzie bardzo, bardzo trudne do wykonania w pozostałych dziewięciu meczach.



Dlatego czas już spojrzeć w przyszłość i kolejny sezon pracy w Śląsku Ryszarda Tarasiewicza. Wiem, że wielu z Was ma inne zdanie, ale dla mnie to właśnie ten trener jest dla klubu idealny. Dzięki zwolnieniom Skorży i Urbana, on już jest najdłużej pracującym szkoleniowcem w Ekstraklasie i trzeba zrobić wszystko by ten trend utrzymywać, a jednocześnie podnosić komfort pracy Tarasiewicza. I pod tym terminem wcale nie kryje się wyższa gaża, ale rozbudowanie siatki skautingowej, budowa porządnego ośrodka szkoleniowego (tudzież rozbudowa obecnych struktur) oraz inwestycje w wychowywanie piłkarskie młodzieży. Stali Czytelnicy pewnie wyłapią, ale ja tylko dodam, że część z tych tematów już zostało w ‘Nakładce’ poruszonych.



Koniec końców, presja musi wzrosnąć. Prawda jest taka, że bez niej klub powinien wymagać czegoś innego niż wygrywania od czasu do czasu – sprawdzania młodzieży. Śląsk ma stosunkowo młodą kadrę, ale tak po prawdzie, ci najmłodsi nie odgrywają większej roli w zespole. Dlatego trzeba zdecydować się na jedną, konkretną drogę. Granie tylko o utrzymanie, w obecnej sytuacji kadrowej i finansowej Śląska nie jest fair wobec kibiców przychodzących na stadion. Ten sezon Śląsk dogra w stylu, który wielu nie zachwyci, pojawią się kolejne negatywne głosy, kontrowersje. Dlatego powtórzę się – presja musi pojawić się na piłkarzach jak najszybciej. To pozytywnie wpłynie na ich rozwój, rywalizację w drużynie, nasze nastroje, wyniki Śląska.



Tylko jeśli można o coś prosić kibicowską brać – nie dajcie się wciągnąć w prasowe gierki. Ich pytania o ‘dywanikowe wizytacje’, niektóre naciągane teksty o niekompetencji klubowych działaczy i samego trenera po prostu irytują, zamiast wywierać pozytywną presję na drużynie. W tym sezonie musimy pamiętać o celach oraz możliwościach Śląska, ale także dać do zrozumienia, że kibice mają pełne prawo oczekiwać czegoś więcej niż tylko tego, że piłkarze będą dawać z siebie wszystko na boisku.

źródło: własne