Chłodnym okiem: Lanie wody

05.04.2010 (11:35) | Adam Osiński
Okazja czyni nie tylko złodziejem, ale także polewaczem. W śmigus-dyngus chwyciłem więc w ręce dwa wiaderka wypełnione po brzegi wodą i tak wyposażony ruszyłem na przełaj przez piłkarską rzeczywistość. Choć gonił mnie czas, bo zgodnie z tradycją do południa wiaderka powinny być puste, to dokonałem chyba trafnego wyboru.


 

Na głowę Józefa Wojciechowskiego kubełki zimnej wody wylewałem już poza wielkanocnym poniedziałkiem, ale i tym razem oprzeć się nie mogłem. Właściciel Polonii sowicie opłaca piłkarzy i trenerów, ale być może skąpi kasy dla ludzi z drugiego szeregu, skoro ci nie potrafią przygotować murawy przy Konwiktorskiej do stanu używalności. Boisko-klepisko to kompromitacja dla klubu, pseudo-widowisk na tej płycie nie da się oglądać. Gdy na mecie liczyć się będzie każdy punkcik, bramowa „akcja” Piątka z Przyrowskim, będąca konsekwencją zaniedbań i lekceważenia, może drogo Czarne Koszule kosztować.



Mokry został też trener kieleckiej Korony. Mężczyznę ocenia się podobno po tym jak kończy a nie jak zaczyna. Start wiosny w wykonaniu Marcina Sasala i jego zespołu był wyborny, ale porażka z Piastem sprawia, że chyba pora zamienić kredki i przyszłość Korony rozrysować w nieco ciemniejszych kolorach. Terminarz nie jest sprzymierzeńcem kielczan, więc nawet nie chcę myśleć, do jakich oszustw będzie się musiał posunąć Sasal, by utrzymać ligę dla złocisto-krwistych. Ten facet nie ma jednak w tym względzie skrupułów, do czego sam się zresztą przyznał.