Aktualności

Nakładką: Trzy powody

06.04.2010 (22:54) | Michał Zachodny
Zauważyłem, że pewna część kibiców, zwłaszcza po porażkach na własnym stadionie, lubuje się w opisywaniu jakim nieudacznikiem trenerskim jest Ryszard Tarasiewicz. Dobra, może przesadziłem, ale także i tego nie można odmówić właśnie takim chamskim komentarzom. Dlatego wobec braku (większych) zastrzeżeń co do występu sobotniego Śląska postanowiłem przedstawić Wam trzy powodów, dla których Tarasiewicz powinien dalej prowadzić Śląsk.


 

1)Bo Śląsk Tarasiewicza to wciąż projekt nie skończony. Tak jak w Legii dostrzeżono, że plan Urbana jest budowany dość powolnie i z tendencją zniżkową, tak myślę, że we Wrocławiu wciąż nie mamy tej pewności. Otóż mimo wszystko uważam, że postęp w Śląsku wcale nie musi być zahamowany słabszym sezonem, a tylko pokazać błędy, dać lekcję tym, którzy budują wielki klub w tym mieście. Pośród tych osób jest Ryszard Tarasiewicz i myślę, że on także jeszcze ma pomysły by działalność sportową Śląska udoskonalić.



2)Bo sam Tarasiewicz to trener obiecujący. Na dodatek nie zatruty sławną, przestarzałą i oszpeconą zaściankowością oraz banałem Polską Myślą Szkoleniową. Ma on również dobre wzorce bo i szkoła francuska zasługuje na uznanie, a lekcje udzielane przez samego Arsene Wengera mogą wkrótce przynieść wszystkim odpowiednią korzyść. Myślę również, że sam trener chciałby grać innym stylem, preferowałby 4-4-2, ale zdaje sobie sprawę z ograniczeń kadrowych swojej drużyny. Wierzę, że skoro tak dobrze radził sobie do tej pory z transferami wzmacniającymi naszą defensywę (a spróbujcie się nie zgodzić!) to również zakupy ofensywne będą przemyślane i trafione.



3)Bo zwłaszcza ci obiecujący zawodnicy są z trenerem. To niezwykle ważne, że rdzeń drużyny nie gra przeciwko Tarasiewiczowi, a z szatni Śląska nie wychodzą na światło dzienne brudy, których medialne pranie zaszkodziłoby klubowi. Celeban, Pawelec, Mila, Madej, Łukasiewicz, Fojut oraz kilku innych piłkarzy na pewno może zawdzięczać wiele trenerowi. Podejście Tarasiewicza do młodych piłkarzy, choćby na przykładzie Bilińskiego, jest kontrowersyjne nawet dla mnie, ale jestem przekonany, że jeśli zawodnik jest wystarczająco dobry to swoją szansę od trenera dostanie. I pewnie prędzej czy później doczekają się tego nawet mentalnie niegotowi Kaśnikowski i Góral.



Dlaczego tylko tyle? Czy aż tak wątła jest władza Tarasiewicza na Oporowskiej 62? Nie, po prostu nie sądzę by przywoływanie większej ilości argumentów było konieczne. Zwłaszcza, że nie chcę zapętać się w banały o zasługach trenera dla Śląska oraz zasługiwaniu na dalszą szansę. Nie – dla mnie Tarasiewicz po prostu zapracował na to by w klubie nie wątpiono w to co robi. Jasne, uwagi i zastrzeżenia są wskazane, ale niech one pojawiają się w formie konstruktywnej krytyki, a nie poprzez hasła krzyczące ‘Tarasiewicz musi odejść’. Kibice muszą zdać sobie z czegoś sprawę, nawet jeśli jest to kontrowersyjne i nie do końca dla nas sprawiedliwe.



Otóż posiadanie trenera, który w klubie pracuje dłuższy czas, wzajemne zaufanie właścicieli i szkoleniowca jest w Polsce wyjątkowe i kluczowe by odnieść w końcu sukces. Jasne, można kupić sukces w Ekstraklasie w jedno lato, zwłaszcza w lidze tak słabej jak nasza, ale myślę, że sensowniejszym działaniem jest to preferowane we Wrocławiu. Także mi nie leży filozofia mistrzowskiego Śląska w 2012 roku, ale jeśli będę widział rozwój nie tylko na boisku, a i poza nim co jakiś okres czasu (nie wiem, kwartał, pół roku…) to cierpliwości mi nie zabraknie. Zwłaszcza, że według mnie Ryszard Tarasiewicz, wzorem Arsene Wengera, zasługuje na to by na Oporowskiej kiedyś zawisł odpowiednik flagi Arsenalowskiej – ‘In Taraś We Trust’. Wierzę, że u tego co sądzi, że trener już swoją szansę wykorzystał, dostanie także drugą. Bo, kończąc banałem, kto jak kto, ale właśnie on na nią zasługuje.

źródło: własne