Aktualności

Nakładką: Od jutra nowy sezon!

20.05.2010 (21:25) | Michał Zachodny
Niewątpliwie każdy kibic Śląska oczekiwał dzisiejszego spotkania Rady Nadzorczej z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem. Komunikat, który po tym spotkaniu dotarł do nas jest lakoniczny, ale czasem nie trzeba wiele słów by dużo przekazać. Czy tak jest tym razem?


 

Zanim może zacznę od krótkiego podsumowania sezonu, ponieważ w planach miałem coś znacznie większego na ten temat i na to przyjdzie jeszcze czas. Wbrew opiniom wychodzącym z Oporowskiej, miejscie dziewiąte na koniec Ekstraklasy to porażka, choć nawet nie tak równa temu co się działo na trybunach. Przepraszam, działo się mało, ponieważ z każdym kolejnym spotkaniem widziałem i słyszałem coraz bardziej zniechęconych, niedowierzających kibiców rozczarowanych postawą całego klubu.



Zespół, który sprawił bardzo dobre wrażenie w pierwszym po powrocie do Ekstraklasy sezonie nie istnieje. Nie chodzi jednak o personalia, ale styl gry, wyniki. Z tamtych chwil zostały umiejętności i wola walki kilku piłkarzy, którzy prawdopodobnie swoimi indywidualnymi wyczynami uratowali przyszłość Śląskowi, ponieważ spadek w obecnej sytuacji byłby istną katastrofą. Niewielu jest takich, którzy zasługują na pochwałę, ale nawet oni nie powinni dziwić się, że kibice są tak krytyczni wobec tego co widzieli na murawie. Fani są za drużyną, a nie poszczególnymi piłkarzami, to losy całości leżą nam na sercu, a wyróżnienia dla indywidualności powinny być tylko dodatkiem, radosnym, ale nic poza tym.



Jedynym pozytywem wyniesionym po tym sezonie mogą być wnioski z popełnionych błędów. Tych nie brakowało na wielu szczeblach klubowych i długie futbolowe lato na Oporoskiej powinno zostać przyjęte z ulgą oraz zapałem do pracy. Lepszej i wzmożonej pracy. Klub powinien jasno stwierdzić, że skoro dzisiaj było spotkanie podsumowujące sezon to jutro już zaczyna się kolejny. Dlatego dla mnie z krótkiego oświadczenia władz Śląska najważniejsza jest informacja o celach drużyny na kolejny sezon, a nie chęć zatrudnienia Dyrektora Sportowego.



Tego zabrakło w zeszłym sezonie. Może piłkarze tak ostro reagują na (zasłużoną) krytykę, ponieważ oni mieli jeden, jakże minimalny!, cel na miniony sezon - utrzymać Ekstraklasę. Nikt im nie powiedział, że ma być podium, pierwsza piątka, Puchar Polski. Za rok o tej porze, jeśli (odpukać!) ten wynik by sie powtórzył, wytłumaczeń już nie będzie miał nikt. Śląsk ma wygrywać, ma sprawiać nam przyjemność, radować kibiców, przyciągać ich na stadion, a także jak najbardziej zbliżyć się do klubów, które przez ten sezon uciekły nam pod wieloma piłkarskimi względami. Nikt we Wrocławiu nie uwierzy, że nie mamy na to środków, nie ma warunków i jest to niemożliwe.



Nie chciałbym by kibice od razu oczekiwali od nowego dyrektora sportowego cudów. Zdajmy sobie sprawę z tego, że on nie przyniesie pół tuzina talentów na Oporowską, nie przyprowadzi kilkunastu skautów, nie zakontraktuje jedenastu talentów z okolic Wrocławia. Jego praca będzie bardzo mało spektakularna, bardzo powolna, zwłaszcza, że dawno w klubie nie było osoby, która by odpowiadała osobno za te sprawy do tej pory będące w kompetencjach Ryszarda Tarasiewicza. Wierzę, że to na tyle odciąży trenera, że dostrzeże on problemy, które ma jego drużyna, zwłaszcza te dotyczące gry ofensywnej. Nie wszystko trzeba rozwiązywać transferami, a ja zdaję sobie sprawę, że szkoleniowiec Śląska naprawdę chciał by wszystko działało pod jego okiem (i nie wykluczam, że w przyszłości będzie to możliwe), ale na dziś klub nie jest na to gotowy.



Dyrektor sportowy oprócz dogadania się z zarządem i trenerem w sprawie pięciu zapowiadanych transferów, ma inne, równie ważne zadania. Kto widział choć jeden mecz Młodej Ekstraklasy w wykonaniu zaplecza Śląska wie, że w przyszłości liczyć będzie można na dwóch, trzech piłkarzy z tego zespołu. Szkolenie w klubie leży, podobnie jest ze skautingiem, a liczba osób odpowiedzialnych za obserwowanie piłkarzy, znajdowanie talentów musi znacznie wzrosnąć by choćby Dolny Śląsk był porządnie przeczesany. Efekty jego pracy przyjdzie nam ocenić znacznie później niż w piątej kolejce przyszłego sezonu...



Dlatego decyzja Rady Nadzorczej mnie cieszy. Zmiana trenera pokazałaby, że potychczasowy plan budowania Wielkiego Śląska to kompletna klapa. Tymczasem ja, nawet dostrzegając tragiczną wręcz wiosnę klubu w Ekstraklasie, wierzę, że Tarasiewicz ma wciąż to wykonania na Oporowskiej wiele dobrego. Jednak jego i zarządu plan musiał zostać zrewidowany, musiały i zostały wprowadzone poprawki, które mają dać porządany efekt. Wierzę, że wszyscy w klubie, nauczeni błędami obecnego sezonu, zabiorą się do lepszej i wzmożonej pracy. Jeśli nie, to wtedy dopiero będzie można powiedzieć, że rozgrywki Ekstraklasy 2009/2010 były dla Śląska całkowicie stracone.

źródło: własne