Marciniak i karny widmo – ''Bliżej mu do padolino''

10.10.2022 (20:00) | Mateusz Włosek
uploads/images/2022/10/KoPa_SlaWroorZab_08102022-36_6341e9ba22bb1_6343eedb08f9a.jpg

fot.: Paweł Kot

Śląsk Wrocław w 12. kolejce ekstraklasy pewnie rozprawił się z Górnikiem Zabrze 4:1 (2:0), ale niesmak pozostawia sytuacja z drugiej połowy, gdy dla gości podyktowany został rzut karny, budzący spore wątpliwości. Dlaczego Szymon Marciniak nie podszedł do monitora? Zapraszamy na #EchaMeczu.



 

Po pierwszej połowie meczu we Wrocławiu łatwo było popaść w hurraoptymizm, widząc zespół Śląska prowadzący już od 20. minuty 2:0 i całkowicie kontrolujący boiskowe wydarzenia. Górnik bronił się za podwójną gardą niczym bokser zasypany lawiną ciosów, ale swoje kły zaczął odsłaniać dopiero po gwizdku na drugie 45 minut. W łapaniu wiatru w żagle podopiecznym Bartoscha Gaula niewątpliwie pomogła sytuacja z 55. minuty, kiedy na murawę upadł Jean Jules Mvondo.

WÓZ VAR USYPIA SĘDZIÓW

Cała sporna akcja miała miejsce po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gdy piłka zakręciła się między zawodnikami Górnika, a w polu karnym doszło do niemałego zamieszania. Futbolówkę starał się wybić Konrad Poprawa, ale sędzia Szymon Marciniak stwierdził, że obrońca Śląska przy okazji trącił stopę Kameruńczyka, który niedawno pojawił się na boisku. Powtórki telewizyjne były niedokładne, bowiem trudno było odczytać faul z tak ustawionych kamer. Po długiej analizie VAR arbiter z Płocka nie pofatygował się nawet do monitora, by samemu ocenić tę sytuację. Dlaczego?

- Moim zdaniem tutaj wkradł się letarg sędziego w wozie VAR. Jestem prawie przekonany, że gdyby Szymon Marciniak zobaczył tę sytuację na monitorze, to zmieniłby swoją decyzję. Bliżej mi tutaj do galerii "padolino" dla Mvondo niż do rzutu karnego dla Górnika. Szkoda, że tej interwencji sędziów nie było. Natomiast przeszło to bez większych konsekwencji, bo wiemy, jakim wynikiem zakończył się ten mecz

- komentował w programie Liga+Extra ekspert ds. sędziowskich Adam Lyczmański.

TWARDY ARBITER, MIĘKKI KARNY

Oczywiście, nie ma w tej sytuacji usprawiedliwienia dla sędziego międzynarodowego, który mógł nie widzieć dobrze całej sytuacji z racji ustawienia, ale przecież to on podejmuje ostateczną decyzję. Brak interwencji sędziów VAR, a szczególnie sędziego głównego w wozie, Wojciecha Mycia, woła o pomstę do nieba (+ brak napomnienia za symulację dla Mvondo). Z rzutu karnego do bramki pewnie trafił Szymon Włodarczyk, a zabrzanie poczuli krew i zaczęli coraz bardziej rozkręcać się w stolicy Dolnego Śląska. Na tę sytuację zwrócił uwagę także szkoleniowiec Śląska Ivan Djurdjević, który w szczerych słowach skomentował zdarzenie w polu karnym Leszczyńskiego.

- To był zbyt miękki rzut karny jak na tak „twardego” arbitra. W tym tygodniu z Wartą też nam cofnął rzut karny (był sędzią VAR – przyp.red.) Zawsze mówię prawdę, nie mam problemu, że się boję. Staram się jako pierwszy trener, żeby te emocje były opanowane, ale ten karny trochę nam uwarunkował później mecz

- ocenił na pomeczowej konferencji serbski szkoleniowiec.

MARCINIAK RAZY DWA

Nie jest to pierwszy raz, gdy z udziałem Szymona Marciniaka w meczu Śląska związane są niesnaski czy kontrowersje. W poprzedniej kolejce doświadczony rozjemca był sędzią głównym VAR, a wtedy w polu karnym Warty Poznań przewrócił się John Yeboah, który był sprowadzany przez jednego z rywali na ziemię. Marciniak wezwał Łukasza Szczecha do monitora, a ten długo analizował całą sytuację, by ostatecznie anulować „jedenastkę”. Los tym razem całkowicie się obrócił, bo jeśli podyktowany został tak „miękki” karny w meczu z Górnikiem, to idąc tym tropem, w starciu z Warciarzami wrocławianom także należała się jedenastka, która być może dodałaby gospodarzom więcej animuszu.

Nietrudno pozbyć się wrażenia, że pewne standardy powinny być w najwyższej klasie w Polsce zachowane. Dyskusja o tym, że sędziowie zbyt często wołani są do monitora nawet w prozaicznych sytuacjach, rozbija się niczym szklanka o podłogę, gdy widzimy brak interwencji w newralgicznych momentach, tak jak miało to miejsce z Górnikiem. Ostatecznie jednak wszystko rozeszło się po kościach, bo wrocławianie zaliczyli okazałe zwycięstwo, a Szymon Marciniak… został wyznaczony do sędziowania prestiżowego meczu Ligi Mistrzów pomiędzy FC Barceloną a Interem Mediolan (12 października, 21:00).

ZOBACZ też: Plusy i minusy meczu z Górnikiem

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.