''Gra jest efektowna, ale punkty uciekają'' (OPINIA EKSPERTA)

06.10.2022 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/10/gornik_633dba996208f.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

W sobotnim meczu 12. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmie Górnika Zabrze. O łatwych stratach punktów, obcokrajowcach z potencjałem i perspektywach trenera Bartoscha Gaula, rozmawiamy z Rafałem Musiołem, zastępcą szefa działu Sport "Dziennika Zachodniego".



 

Górnik w poprzedniej kolejce dwukrotnie odrabiał straty w domowym meczu z Zagłębiem Lubin, jednak ostatecznie przegrał 2:3. Zabrzanom zabrakło zimnej krwi po zdobyciu drugiej bramki?

Górnik jest specyficznym zespołem, który gra bardzo widowiskowo i trochę mniej patrzy na straty, co ostatnio bardzo drogo go kosztuje. Mam wrażenie, że tam przede wszystkim brakuje dojrzałości i to pomimo tego, że gdybyśmy zsumowali wiek czy liczbę występów na całkiem solidnym poziomie, taki wniosek mógłby się wydać zaskakujący. To jest bardzo trudne do wytłumaczenia, dlaczego ten zespół gra w taki sposób, że budzi się dopiero, kiedy ktoś go trafi. Tak samo było przecież na początku września w domowych derbach z Piastem, gdzie po kwadransie gliwiczanie prowadzili 2:0 (skończyło się 3:3 dzięki trafieniu Richarda Jensena w dziewiątej doliczonej minucie – przyp. red.). Gra drużyny Bartoscha Gaula jest efektowna, jednak punkty ciągle uciekają.

Przed poprzednią kolejką Górnik miał serię pięciu ligowych meczów bez porażki, jednak aż cztery z nich skończyły się remisami. Fakt, że zabrzan za kadencji trenera Gaula niełatwo jest ograć, stanowi pełną wartość w połowie jego pierwszej rundy?

To jest kolejna kwestia, na którą można spojrzeć na dwa sposoby. Z jednej strony, zbieranie punktów potrzebnych do spokojnego spędzenia zimowej przerwy i przygotowań przed drugą częścią sezonu, jest wartością nadrzędną, jednak z przebiegu meczów, gdyby nie proste błędy w obronie, które wołają o pomstę do nieba, tych oczek powinno być więcej. Warto również podkreślić, że taki spokój ciężko będzie sobie zagwarantować remisami, bo tradycyjnie w końcówce rundy jesiennej, czy na początku wiosennej, wszystkie zespoły z dołu tabeli bardzo mocno się spinają. Te pojedyncze punkty nie są zatem aż tak cenne, jak w niektórych przypadkach mogłoby się wydawać.

Po meczu z Zagłębiem dużo mówiło się o niespodziewanym zejściu Kameruńczyka Jeana Mvondo już w przerwie, mimo niezłej pierwszej połowy w jego wykonaniu. Ile ten zawodnik znaczy dla Górnika i jak funkcjonuje w zespole?

To jest piłkarz, który ostatnio daje bardzo dużo zabrzanom. Mvondo często bierze na siebie grę w środku pola, ona jest mniej widowiskowa, ale niezwykle pożyteczna, nieraz prezentuje też zagrania techniczne pokazujące, jak duży ma potencjał. Myślę, że może być jednym z tych graczy, na których bardzo mocno opierać się będzie już ten wiosenny Górnik Zabrze. Czasami u niego jeszcze nie wszystko gra, tak jak powinno, na przykład jeśli chodzi o ostatnie podanie, czy wykończenie. Moim zdaniem Kameruńczyk możliwości ma jednak bardzo duże.

Przy okazji ostatniego wyjazdu zespołu trenera Gaula uwagę zwrócił z kolei Japończyk Kanji Okunuki, którego gole odwróciły rezultat meczu w Kielcach (2:1). Wtedy odpalił dość niespodziewanie, więc czego w jego przypadku należy się spodziewać w dalszej części sezonu?

To spotkanie na stadionie Korony go odblokowało, bo wcześniej był bardzo dużą zagadką zarówno dla kibiców, dla nas, dziennikarzy, czy nawet samych szkoleniowców. Okunuki podobno nie był oglądany na żywo, był zawodnikiem wybieranym na podstawie nagrań z internetu czy na płytach. Pierwsze mecze nie wskazywały na to, że może pełnić jakąś istotniejszą rolę w zespole, natomiast mam wrażenie, że te dwa gole przeciwko Koronie naprawdę dodały mu skrzydeł. To było widać w konfrontacji z Zagłębiem, gdzie pozwalał sobie na znacznie więcej niż dotychczas. Stać było go już na więcej indywidualnych akcji, też mocno technicznych, pojedynków jeden na jeden. Myślę, że Okunuki sprawdzi się w Górniku w dłuższej perspektywie, pytanie tylko, jak długo w nim zostanie.

Nie sposób nie zapytać o Lukasa Podolskiego, który wraca po kontuzji i w trzech ostatnich spotkaniach wchodził już z ławki rezerwowych. Na jakim etapie dochodzenia do pełni sił jest mistrz świata, czy we Wrocławiu może już wybiec od pierwszej minuty?

Pewne jest to, że Lukas nie jest jeszcze przygotowany na pełne 90 minut, chociaż klub tak naprawdę nie przekazuje pełnych informacji na temat jego stanu zdrowia, można się tego tylko domyślać. Warto też zwrócić uwagę, że pełnej odpowiedzi na to w jakiej jest dyspozycji, nie dały również te jego krótkie występy po wejściach z ławki. O ile w starciu z Piastem, było go widać na boisku, dosyć mocno szarpał, próbował, absorbował obrońców, tak już przeciwko Zagłębiu nie zaistniał, nie dało się go zauważyć w jakiś szczególny sposób. I teraz jest to pytanie, ile czasu piłkarz, jakby nie było 37-letni, potrzebuje na dojście do formy, którą prezentował w poprzedniej rundzie, albo wręcz inaczej – czy to w ogóle jest możliwe.

Jak po dziesięciu występach (mecz 2. kolejki w Gdańsku został przełożony na listopad) można oceniać zespół trenera Gaula? Jego zatrudnienie po niespodziewanej dymisji Jana Urbana latem wzbudziło mnóstwo emocji w całej Polsce, czy z perspektywy czasu ta decyzja okazuje się słuszna?

Gdybym miał oceniać widowiskowość gry, pomysł Górnika, to dałbym wysoką notę. Sam Gaul mówiąc o swoim warsztacie, stwierdza, że jemu bardzo zależy na kreowaniu gry przez jego zespół, a nie tylko czekał, czy opierał się na błędach przeciwnika. Tak rzeczywiście jest, natomiast choćby nie wszystkie jego decyzje personalne wydają się zrozumiałe. Na ostatniej konferencji prasowej, biorąc pod uwagę przykład Zagłębia, bardzo dużo czasu poświęciliśmy młodzieżowcom, zapytałem trenera zabrzan o akademię klubu i wtedy padły moim zdaniem najmocniejsze słowa jego kadencji. Gaul ocenił, że by akademia zaistniała w kontekście ekstraklasowego Górnika, potrzeba pewnie około pięciu lat rozbudowy infrastruktury i znacznie ściślejszej komunikacji z pierwszym zespołem. Takie mocne uwagi pod adresem projektu, który w Zabrzu jest oczkiem w głowie, podobnie jak w wielu innych polskich klubach, zwróciły uwagę, a jednocześnie Zagłębie pokazało w poprzedniej kolejce, ile tacy młodzi zawodnicy są warci.

Gaul jest na pewno ciekawym szkoleniowcem, zupełnie innym jeśli chodzi o podejście niż to, co do tej pory oglądaliśmy w Górniku, ale też pozostałych zespołach ekstraklasy. Kibice za takie mało zachowawcze podejście na pewno będą go lubili i trzymali jego stronę, mecze kończone wynikami 2:3, czy 3:3, na pewno ogląda się lepiej niż takie pełne wyrachowania na 0:0. Koniec końców najważniejszy i tak będzie jednak wynik sportowy, tutaj będzie gwóźdź programu, czyli kwestia spokojnej zimy, o której wspomniałem. Jeśli zabrzanie będą mieć kilka czy kilkanaście punktów przewagi nad strefą spadkową, ocena jego szkoleniowca okaże się wysoka. Jeśli jednak w pozostałych tegorocznych kolejkach zaplącze się w taką prawdziwą walkę o utrzymanie, na granicy kreski, to siłą rzeczy będzie jednak już zupełnie inaczej, zdecydowanie bardziej nerwowo.

ZOBACZ też: Błędne koło Śląska (PODCAST)