Komu puchar, komu? Bo Śląsk już poszedł do domu (FELIETON)

28.09.2023 (09:00) | Dominik Mazur
uploads/images/2023/9/wks_65147779b79c1.jpg

fot.: Paweł Kot

Śląsk jeszcze jako lider ekstraklasy przyjął dwójkę od Jagiellonii i wymeldował się z rozgrywek Pucharu Polski. Halo, tu Wojskowi do dowództwa fanów – bez odbioru, ale i bez dokładnego przyjęcia. I choć odbiorów do przerwy było dużo, to niedokładności w przyjęciu czy kluczowych podaniach jeszcze więcej. Śląsk nie odpowiedział na piękne gole Nene i Jesusa Imaza, choć przy 0:1, po świetnej solowej akcji Piotra Samca-Talara, Petr Schwarz powinien trafić z zamkniętymi oczami. I chyba faktycznie je zamknął, bo po szczupaku posłał piłkę obok słupka.



 

Do przerwy mecz przypominał typowy mecz przedstawicieli ligowej czołówki w Pucharze Polski. Wiało nudą i potencjał na kompromitację obu ekip był tylko nieco mniejszy niż stacji nie-transmitującej wielu istotnych dla kibiców spotkań.

Nie widziałem do końca, ale sobie wyobraziłem (patrz: Twitter oficjalnego konta Pucharu Polski i ełkaesiaków), że Jacek Magiera i Adrian Siemieniec sprawdzali podczas meczu inne rozwiązania taktyczne nie tylko rezerwowych zawodników. Poza dziwnymi pomysłami trenera białostoczan do przerwy – ach, te porównania Tomasza Lipińskiego do taktyki Pepa Guardioli – zapamiętałem Śląsk, który nie potrafił ze strat gospodarzy zrobić użytku. Troszkę jak polsatowscy decyzyjni ze swoich kamer.

Na marginesie: po co w erze wozu VAR i nowoczesnej transmisji zawodnicy Jagi grali na czas w samej końcówce i zgarniali żółtka? To pozostanie ich słodką tajemnicą jak w przypadku Petra Schwarza i jego pudła z końcówki spotkania.

Do przerwy taktyka Śląska i Jagi brzmiała – wykorzystamy błąd i jakoś to będzie. Gospodarze po przerwie przypomnieli sobie o istnieniu podań prostopadłych oraz superstrzelca Afimico Pululu. Pierwsi wzięli ster w ręce nabrali wiatru w żagle i dobili do punktu kontrolnego o nazwie: 1/16 finału PP. Czarodziej Magiera zmaterializował na boisku m.in. Erika Exposito, ale torreador z Hiszpanii musiał uznać wyższość białostockiego byka.

Śląsk 0, Jagiellonia 2. Pantha rhei, nawet Puchar Polski. Szkoda, że na pokładzie nie ma już Wojskowych. Myśli zawodników Jacka Magiery płyną już w kierunku spotkania w Poznaniu. A na „zielonych” derbach między Wartą a Odrą obecność wyjazdowiczów obowiązkowa. W końcu Śląsk ustanowił klubowy rekord zwycięstw z rzędu i ma w swoich pnączach niemal całą ekstraklasową brać. A wszyscy, dla których los Śląska jest priorytetem – czy to zawodowym, czy kibicowskim – życzyliby sobie, żeby taki stan rzeczy utrzymał się jak najdłużej. Śląsk znów zdobędzie Poznań? Tego sobie i wrocławianom życzę.

ZOBACZ też: Głosy z sieci: ''Śląsk zapisuje nowe karty historii''

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.