Plusy i minusy sparingu z GKS Tychy

20.06.2022 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/6/tychy_62af00115a987.jpg

fot.: Paweł Kot

Kto zasługuje na pochwałę, a kto na krytykę po pierwszym letnim sparingu z GKS Tychy (3:1)? Zapraszamy na specjalną odsłonę naszego cyklu, w którym podsumowujemy najważniejsze wydarzenia z meczu Śląska Wrocław.



 

PLUSY MECZU

Patrick Olsen

Duński pomocnik pojawił się na murawie od początku drugiej połowy i kolejny raz przypomniał dlaczego kibice we Wrocławiu lubią nazywać go „Panem piłkarzem”. Olsen poukładał grę Śląska w środku pola, odpowiednio regulował jej tempo, a wisienką na torcie okazała się kapitalna asysta do Piotra Samca-Talara, która w sobotnie popołudnie przyniosła bramkę na wagę prowadzenia. Jeśli Ivan Djurdjević poukłada sobie współpracę z Duńczykiem, przyszłość zielono-biało-czerwonych zapowiada się wyjątkowo interesująco, a niewykluczone, że Olsen już wkrótce otrzyma nowe odpowiedzialne zadanie. Po przesunięciu do rezerw Krzysztofa Mączyńskiego, nowy szkoleniowiec Śląska musi znaleźć nowego kapitana swojego zespołu, do czego Duńczyk z racji swoich umiejętności i doświadczenia, mimo krótkiego stażu we Wrocławiu, wydaje się odpowiednim kandydatem. Olsen w sobotę biegał z opaską przez całą drugą połowę, z kolei po końcowym gwizdku powiedział nam, że jest gotowy, by przyjąć taką funkcję na stałe.

Adrian Łyszczarz

Po kolejnej zmianie szkoleniowca, kibice Śląska kolejny raz mają nadzieję na prawdziwą szansę dla 22-letniego pomocnika, on sam robi jednak sporo, by patrzeć na jego przyszłość przy Oporowskiej z optymizmem. Łyszczarz w sobotę był w gronie zawodników, którzy pojawili się na murawie w drugiej połowie i nieprzypadkowo to właśnie od tego momentu gra zespołu trenera Djurdjevicia zaczęła wyglądać lepiej. Urodzony w Oleśnicy zawodnik na listę strzelców co prawda się nie wpisał, jednak zdołał przeprowadzić kilka ciekawych akcji, a dobrze wyglądała jego współpraca między innymi z Samcem-Talarem. W samej końcówce to właśnie po faulu na Łyszczarzu sędzia Adam Karasewicz wskazał na jedenastkę, którą na bramkę zamienił Erik Exposito, a serbski szkoleniowiec wygląda na człowieka, który będzie chciał stawiać na młodego zawodnika częściej od poprzedników. Poprzedni sezon dla Łyszczarza był cokolwiek słodko-gorzki, od początku przygotowań pod okiem Djurdjevicia udowadnia jednak, że stać go na jeszcze więcej.

Zastrzyk optymizmu

Nie zapominając, że był to tylko sparing z pierwszoligowcem, który również dopiero co zatrudnił trenera Dominika Nowaka, pozytywne rozpoczęcie przygotowań może cieszyć. Po pierwszych 45 minutach Śląsk przegrywał 0:1 i wcale nie zapowiadało się, że odwrócenie losów spotkania będzie prostą sprawą. Trener Ivan Djurdjević zrobił dobre wrażenie podczas swojej pierwszej konferencji prasowej, najważniejsze jednak, by długofalowo przywrócił kibicom tak mocno nadwątloną w ostatnim czasie wiarę w Śląsk. Odmiana gry za sprawą wymiany całej jedenastki w przerwie oraz wynik, który idzie w świat i wreszcie nie stanowi powodu do wstydu, pokazują, że budowa zdaje się iść w odpowiednim kierunku, ale prawdziwą weryfikacją i tak będzie liga. Dość powiedzieć, że już na inaugurację, w połowie lipca, rywalem wrocławian w Lubinie będzie Zagłębie, a tydzień później na stadion, gdzie Śląsk nie wygrał od listopada przyjedzie brązowy medalista ligi Pogoń Szczecin.

MINUS MECZU

Bezbarwna pierwsza połowa

Wszystko, co dobre w sobotnim sparingu z GKS Tychy, dla Śląska rozpoczęło się w drugiej połowie, jednak trudno powiedzieć, by w pierwszych 45 minutach, przynajmniej na papierze, gospodarze nie mieli swoich argumentów. Jak na drużynę w której składzie wybiegli Dennis Jastrzembski, Caye Quintana czy Martin Konczkowski, wrocławianie wyglądali wyjątkowo źle, nie stworzyli sobie praktycznie żadnej dogodnej sytuacji do zdobycia bramki, za to stracili tuż przed gwizdkiem na przerwę po rzucie wolnym. Takie granie przywodziło na myśl traumatyczne wspomnienia z rundy wiosennej szczęśliwie zakończonego już sezonu, tym lepiej, że przy okazji pierwszego spotkania z kibicami po letniej przerwie, nie skończyło się znowu jakimś bolesnym potknięciem. W grze Śląska względem poprzedniego sezonu do startu ligi musi się zmienić dużo i pewnie powoli będzie się zmieniać, w sobotę nie było jeszcze nawet dwóch równych połów.

WYDARZENIE MECZU

Powrót Lewkota

Trener Djurdjević w swojej pierwszej oficjalnej wypowiedzi po podpisaniu kontraktu ze Śląskiem zaskoczył niektórych fanów wspominając o „dużym potencjale, który tkwi w zawodnikach pokroju Szymona Lewkota”. Sam pomysł powrotu do sponiewieranego poprzednim sezonem zawodnika wydaje się jednak całkiem interesujący, zaś pierwszy dowód tego, że nie chodzi tylko o słowa, mieliśmy w sobotę. Potencjalny kozak, jak o Lewkocie zwykł mawiać rok temu o tej porze Jacek Magiera, w starciu z GKS Tychy wybiegł w wyjściowym składzie, co ważne na swojej naturalnej pozycji w środku pola, a nie jako stoper. Nie popełnił żadnego błędu, który skutkowałby utratą bramki, co już jest miłym progresem w stosunku do każdego z jego ostatnich meczów w ekstraklasie, a czysta karta, jaką otrzymuje od nowego szkoleniowca, może go jeszcze uratować dla Śląska. W piłkarskim życiu Lewkota w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy wydarzyło się dużo, ale tych pozytywnych chwil było jak na lekarstwo. Tym bardziej teraz pomysł serbskiego szkoleniowca na 23-latka należy obserwować z zainteresowaniem.

ZOBACZ też: WIDEO: Skrót meczu Śląsk Wrocław 3:1 GKS Tychy