11 zmarnowanych talentów Śląska Wrocław

13.10.2021 (21:04) | Dominik Szpik
uploads/images/2019/11/clj_choragiewka_5dc29914e5af4.jpg

fot.: Paweł Kot

Niezliczona jest ilość młodych, dobrze zapowiadających się piłkarzy w historii Śląska, którym wróżona była wielka kariera. Nadzieje pokładane we wrocławskiej młodzieży niestety zwykle waliły się jak domki z kart i trudno nie uśmiechnąć się pod nosem, gdy, kiedy ktoś pyta o wychowanka WKS-u, który zrobił karierę w ostatnim czasie, musimy cofnąć się do występów Tadeusza Sochy. Dzisiaj zebraliśmy tych piłkarzy i spróbowaliśmy utworzyć z nich jedenastkę zmarnowanych talentów.



 

Na wstępie wypada zaznaczyć, iż wybory są subiektywne i oparte na zawodnikach będących w kadrze pierwszej drużyny w ostatnich latach. Niektóre z tych nazwisk pewnie już dawno wypadło z szufladek pamięci wrocławskich kibiców. Do tego nie wszyscy zostaną wystawieni na swoich pozycjach, lecz zostali dobrani tak, aby mogli sprawdzić się w meczu ligowym, zgodnie z taktyką, którą obecnie stosuje Jacek Magiera. Jeżeli ktoś nie zgadza się z poniższymi wyborami lub uważa, że brakuje kilku nazwisk, niech da znać w komentarzu pod newsem.

Bramkarz: Jakub Wrąbel

Polski Neuer. Filar kadry U21 na mistrzostwach Europy w Polsce. Bardzo dobra forma na wypożyczeniu w Olimpii Grudziądz i po wydawać by się mogło wiecznym byciu numerem 2 lub nawet 3 popularny „Wrąbi” otrzymał szansę gry w pierwszej drużynie Śląska. Ciężko przypomnieć sobie jego wybitne czy chociaż dobre występy, a nawet jeśli jakieś były to na dłuższą metę o niczym nie świadczyły. Wrąbel miał duże problemy z grą na przedpolu, co doprowadzało do kuriozalnych sytuacji na boisku. Wszyscy jednak wierzyli w młodego Jakuba, będącego w szeregach pierwszej drużyny od 2014 roku. Najdłuższy okres między słupkami zaliczył w sezonie 17/18, w którym uzbierał 17 występów jako golkiper Śląska. Ze składu ostatecznie wygryzł go Jakub Słowik, a sam Wrąbel odszedł po sezonie 18/19 do Wisły Płock, gdzie również nie zrobił furory. Obecnie jest podstawowym bramkarzem w Widzewie Łódź, który walczy o powrót do ekstraklasy, jednak ciężko uwierzyć, aby zrobił jeszcze wielką karierę.

Środkowy obrońca: Robert Menzel

Wrocławianin z krwi i kości, wychowanek Wratislavii i Śląska, członek legendarnej, mistrzowskiej drużyny z sezonu 11/12. W drużynach juniorskich uchodził za duży talent i wróżono mu świetlaną przyszłość, jednak piłka seniorska mocno zweryfikowała jego zapędy. W Śląsku zagrał tylko w dwóch meczach i uzbierał łącznie 5 minut na boiskach ekstraklasy. Był też wypożyczany do Jaroty Jarocin i Legionovii Legionowo, ale nigdy nie pokazał choćby namiastki tego, czego od niego oczekiwano. Pożegnany bez żalu kontynuował karierę w Rozwoju Katowice oraz Podbeskidziu Bielsko-Biała jednak również bez sukcesów. Karierę piłkarską zakończył na Islandii, a jego ostatnim klubem było drugoligowe Kórdrengir.

Środkowy obrońca: Łukasz Wiech

Jedna z niedawnych perełek drużyny rezerw WKS-u, często zapraszany na treningi pierwszej drużyny już za czasów trenera Pawłowskiego. Silny, wysoki chłopak, dobrze odnajdujący się w formacji z trójką obrońców. Najbliżej gry w pierwszej drużynie był w sezonie 16/17, kiedy to trzykrotnie usiadł na ławce rezerwowych w ekstraklasie. Później był dwurktonie wypożyczany do Górnika Łęczna i Ruchu Chorzów, lecz kontuzje mocno wyhamowały jego rozwój w kluczowym momencie. Wiech nie zdążył zaliczyć debiutu w seniorach Śląska, a obecnie gra w Wiśle Puławy na poziomie II ligi.

Środkowy obrońca: Patryk Misik

Kanadyjczyk z polskim paszportem pozyskany do młodzieżowej drużyny Śląska w wieku 17 lat. Mało brakowało, aby trafił do Lecha Poznań, jednak tam wypadł blado na testach piłkarskich. Dwa lata później szczególną uwagę zwrócił na niego Stanislav Levy, zapraszając go na treningi pierwszej drużyny i dając szansę gry w meczach sparingowych.

- Muszę podkreślić dobrą postawę naszej młodzieży. Patryk Misik, Kamil Dankowski i Lubos Adamec spisali się doskonale. Zrobili bardzo duży postęp i mam nadzieję, że zaczną odgrywać coraz większą rolę w drużynie - chwalił swoich młodych kolegów z zespołu Marco Paixao w 2014 roku.

Lepszego komplementu w tamtym okresie młody Misik nie mógł sobie wymarzyć. Jak można łatwo wydedukować, na laurkach słownych się skończyło. Misik nie zadebiutował w Śląsku, zaledwie dwa razy pojawił się na ławce rezerwowych i po sezonie 13/14 podziękowano mu za współpracę. Po pół roku znalazł zatrudnienie w amerykańskim Ottawa Fury, a nawet przez moment zakotwiczył w drugoligowym Rakowie Częstochowa. Młodzieżowy reprezentant Kanady nigdzie jednak nie zrobił wielkiej kariery, a dzisiaj miejsce jego zatrudnienia jest nieznane.

Prawy wahadłowy: Michał Bartkowiak

Wychowanek wałbrzyskiego Górnika, zapraszany do drużyn młodzieżowych Legii i niegdyś jeden z największych talentów piłkarskich na Dolnym Śląsku. W wieku 9 lat strzelał bramki Barcelonie, a w wieku 24 zmaga się z kolejną kontuzją i próbuje ratować straconą karierę. Już podczas pobytu we Wrocławiu przydarzały mu się poważne kontuzje. W 2016 roku przeszedł zabieg wyciągania metalowych elementów z nogi, które musiały zostać w niej umieszczone po złamaniu rok wcześniej. W 2015 roku dosyć regularnie pojawiał się na boisku, wchodząc z ławki. Zdobył nawet bramkę w meczu ekstraklasy z Cracovią. Odnawiające się kontuzje oraz psychika, która nie nadążała za jego karierą, uniemożliwiły mu grę na wysokim poziomie. Po sezonie w Foto-Higienie Gać, wrócił do rodzinnego Wałbrzycha, gdzie ponownie będzie reprezentował barwy Górnika.

Środkowy pomocnik: Jakub Małecki

Tragedia, która spotkała tego zawodnika, jest nie do opisania. Do dzisiaj we Wrocławiu numer 13, z którym grał popularny „Mały”, jest zastrzeżony. Ulubieniec trybun i chłopak, któremu wszyscy wróżyli wielką karierę. Po dwóch ciężkich złamaniach nogi nigdy nie wrócił już do optymalnej formy boiskowej i zakończył karierę w ukochanym klubie. Później zaliczył tułaczkę po okolicznych klubach jak Orzeł Sadków, MKP Wołów czy KS Bystrzyca Kąty Wrocławskie. Jego historię opisywaliśmy szerzej w artykule pod tym linkiem.

Środkowy pomocnik: Paweł Garyga

Barwna postać z jeszcze barwniejszym menadżerem i kolejny wrocławianin na liście. Nikt tak nie wierzył w umiejętności tego chłopaka, jak właśnie Michel Thiry, który dość ostro wypowiadał się o działaczach WKS-u, gdy ci nie poznali się na talencie jego zawodnika. Garyga zaistniał w wyobraźni kibiców pod wodzą Oresta Lenczyka, kiedy ten zabrał go po raz pierwszy do składu na mecz pierwszej drużyny do Podgoricy w ramach eliminacji do Ligi Mistrzów. Później zdołał nawet trzykrotnie wejść na boisko z ławki w meczach ekstraklasy. Po przyjściu Stanislava Levego szybko jednak pożegnano się z tym piłkarzem, a wspomniany Thiry załatwił mu kontrakt z… FC Nantes w Ligue 1. Szok duży, choć krótki, gdyż pół roku później z podkulonym ogonem Garyga wrócił do Polski, by grać w Odrze Opole. Dzisiaj reprezentuje barwy austriackiego ASKÖ Lunz/See.

Lewy wahadłowy: Marcin Przybylski

Dwa mecze, 4 minuty, duże nadzieje i jeszcze większy zawód. Były reprezentant Polski do lat 19 to kolejny młodzieżowiec skreślony przez Stanislava Levego, który najpierw był wielką nadzieją Śląska, a potem zgasł momentalnie. Ciężko szukać przyczyn innych niż po prostu zatrzymanie się w rozwoju. Przybylski jak wielu w jego sytuacji spadł z wysokiego konia i nigdy nie wrócił nawet na zbliżony poziom. Dzisiaj reprezentuje barwy MKS Kluczbork, gdzie po 9 meczach III ligi ma na koncie 4 bramki w obecnym sezonie.

Ofensywny pomocnik: Patryk Klofik

Polski Roberto Carlos. Tak ochrzciły go media głównie ze względu na jego potężne mięśnie ud. Do Śląska został wypożyczony z Zagłębia Lubin, a następnie wykupiony przez wrocławski klub. Przebojowy zawodnik, głośno mówiący o chęci zrobieniu kariery w Realu Madryt. Był jedną z decydujących postaci walczących o awans do ekstraklasy, choć w najwyższej klasie rozgrywkowej, nie spełniał pokładanych w nim oczekiwań. Z pewnością jedna z sympatyczniejszych postaci tej drużyny obecnie pozostaje bez klubu i patrząc na jego wiek, można spokojnie założyć, iż zakończył on karierę piłkarską.

Napastnik: Mariusz Idzik

Maszyna do zdobywania bramek w zespołach młodzieżowych, trapiona kontuzjami w dorosłym futbolu. Od najmłodszych lat związany ze Śląskiem nie dźwignął mentalnie perspektywy kariery, jaka mogła go czekać. Już w wieku 17 lat w internecie był bohaterem zdjęć zakrapianych imprez, co mocno zaszkodziło jego karierze. Uzbierał 9 występów w seniorskiej drużynie WKS-u i nawet zaliczył asystę w zwycięskich derbach z Zagłębiem Lubin. Nie zdołał jednak na dłużej przebić się do zespołu i po wypożyczeniu do Wisły Puławy, został oddany do I-ligowej Miedzi Legnica. Tam przez dwa lata głównie leczył kontuzję, choć 16 występów i 3 bramki nie wyglądały tragicznie w jego dorobku. Po fenomenalnym czasie w Ruchu Chorzów gdzie po 53 meczach miał na koncie 37 bramek i 2 asysty niespodziewanie pozostaje bez klubu. W letnim okresie przygotowawczym zagrał nawet w sparingu Korony Kielce, jednak do podpisania kontraktu nie doszło.

Napastnik: Karol Angielski

Gdy przychodził do Śląska, wydawało się, że Koronie uciekł sprzed nosa talent na skalę międzynarodową. Już wtedy 18-latek budził zainteresowanie zagranicznych klubów, a 8 tysięcy złotych ekwiwalentu, jakie zapłacił za niego Śląsk, wydawało się fenomenalną inwestycją. We Wrocławiu zabawił jedynie rok, mimo ciepłych słów od trenera pawłowskiego, jego menadżer nie był zbyt cierpliwy i załatwił mu transfer do Piasta Gliwice. Tam jednak również na nikim nie zrobił wielkiego wrażenia i był wypożyczany do niższych lig, aby zbierać minuty. Ziemią obiecaną stał się dla niego Radom, gdzie, póki co ma najlepszy moment w swojej karierze. 15 bramek w 43 spotkaniach i wywalczony awans do ekstraklasy to z pewnością nie jest zły wynik. We Wrocławiu nie ma może czego żałować, jednak warto odnotować, że jego kariera nie poszła do końca na marne.

 

Ławka rezerwowych: Mathieu Scalet, Paweł Kucharczyk, Dariusz Góral, Jakub Więzik, Damian Jaroszewski

ZOBACZ też: Co wiesz o Śląsku przed 11. kolejką? (QUIZ)