Exposito wraca na dobre?

01.09.2022 (10:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2022/8/erik_630ddbd293bd3.jpg

fot.: Paweł Kot

Środowe spotkanie 1/32 finału Pucharu Polski w Wysokiem Mazowieckiem poza spodziewanym awansem Śląska przyniosło również dwie bramki hiszpańskiego napastnika. Powrót Exposito do optymalnej formy byłby bardzo pożądaną informacją dla trenera Ivana Djurdjevicia. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Choć biorąc pod uwagę klasę środowego przeciwnika Śląska Wrocław, w rozmowach o przełamaniu Erika Exposito należy zachowywać ostrożność, obok takiej wiadomości trudno przejść obojętnie. Hiszpan, który w niedzielę wykorzystał wywalczony przez siebie rzut karny w ligowym meczu przeciwko Rakowowi Częstochowa (1:4), trzy dni później na stadionie czwartoligowca w Pucharze Polski trafił dwukrotnie, czym daje nadzieję, że trudne tygodnie są już za nim. Dość powiedzieć, że na gola Exposito w oficjalnym meczu zielono-biało-czerwonych musieliśmy czekać od 7 maja i domowego remisu 1:1 z Pogonią Szczecin. Później Erik swoją grą częściej irytował niż zachwycał, nieprzypadkowo również to nie on, a Caye Quintana rozpoczął pierwszy mecz nowego sezonu w podstawowym składzie (0:0 w Lubinie). W kolejnych tygodniach trener Djurdjević próbował wystawiać Hiszpanów w duecie, jednak to również nie przyniosło pomyślnych rezultatów.

- Widzimy, że to cały czas idzie do przodu, może nie tak szybko, jak chcemy, ale powoli tak. To wszystko dopiero się rozkręca, docieramy się jako zespół, widzimy, nad czym mamy pracować. Ten czas, który mamy, chcemy wykorzystywać i widzimy, że jest lekka poprawa. Czy będzie już tylko lepiej? Tego nie wiemy, pracujemy cały czas

- mówił pytany przez nas trener Ivan Djurdjević na pomeczowej konferencji prasowej w Wysokiem Mazowieckiem.

MINI SERIA

Więcej niż jeden gol Exposito w meczu Śląska to wynik nie byle jaki, bo po raz ostatni podobnej sztuki dokonał w październiku 2021 roku na stadionie Wisły Kraków. W niezapomnianym spotkaniu z późniejszym spadkowiczem (5:0) popisał się nawet hat-trickiem, sęk w tym, że do tej formy nie nawiązał już w żadnym z pozostałych meczów sezonu. Swoją wagę ma również mini seria dwóch kolejnych oficjalnych spotkań wrocławian z trafieniem Exposito, bo z taką sytuacją nie mieliśmy do czynienia od początku sierpnia ubiegłego roku. Wtedy Hiszpan wpisywał się na listę strzelców z Cracovią w ekstraklasie oraz Hapoelem Beer Szewa w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy, a zespół prowadzony przez Jacka Magierę w obu przypadkach wygrywał 2:1. Dorobek dwunastu bramek Exposito we wszystkich rozgrywkach poprzedniego sezonu stanowił jego najlepszy wynik od transferu do Śląska przed sezonem 2019/2020.

AWANS TO ZBYT MAŁO

Rozkręcający się Erik w najbliższy weekend stanie przeciwko rywalowi, który w ekstraklasie pozostaje dla niego nieodczarowany. Hiszpan trzykrotnie rozpoczynał mecze przeciwko Stali Mielec w podstawowym składzie (tylko jesienią ubiegłego roku musiał pauzować za żółte kartki), ale na swoim koncie nie zapisał żadnego gola, ani asysty. Skuteczność się przyda, bo wrocławianie dwukrotnego mistrza Polski ograli w zaledwie jednym z czterech spotkań od powrotu Stali do ekstraklasy, a pucharowy awans to zbyt mało, by zapomnieć o złym wrażeniu po zawstydzającym laniu z Rakowem. Jeśli w sobotnie popołudnie przy Solskiego Erik Exposito kolejny raz okaże się tak skuteczny pod bramką przeciwnika, jak w ostatnich dniach, trener Ivan Djurdjević powoli będzie mógł mówić o odzyskaniu swojego niezbędnego napastnika.

ZOBACZ też: W mediach o Śląsku: Pewny awans

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.