TAKTYCZNIE: Grzechy trenerów Śląska

25.05.2022 (10:00) | Jakub Luberda
uploads/images/2020/5/trening_5eb4151e9ba0c.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Skończył się sezon ekstraklasy. Można powiedzieć, że wreszcie, bowiem to, co wyczyniał w jego trakcie Śląsk, wielokrotnie wołało o pomstę do nieba. Na przestrzeni całych rozgrywek wrocławianie grali pod wodzą dwóch trenerów o całkowicie różnym podejściu taktycznym, lecz u obu coś ewidentnie poszło nie tak. Gdzie leżał problem WKS-u w minionej kampanii?



 

Dla wrocławskich kibiców ostatni rok był istną udręką. Podróż schodami do nieba bardzo szybko przeistoczyła się w rajd autostradą do piekła, lecz na sam koniec z pomocą Śląskowi przyszli jego byli zawodnicy, którzy pogrążyli Wisłę Kraków i przyczynili się do jej spadku. Czas między sezonami to idealny moment na refleksję, a po takim rollercoasterze zdecydowanie jest o czym myśleć. Ale od początku…

EUROPA DA SIĘ LUBIĆ

Sezon 2021/2022 dla Śląska rozpoczął się świetnie. Dobre wejście w europejskie puchary, a także długa seria meczów bez porażki na krajowym podwórku dawały nadzieję na przyszłość. Trzeba uczciwie powiedzieć, że w tej przyzwoitej dyspozycji nie było przypadku - trener Jacek Magiera wlał w zawodników pewność siebie oraz wiarę we własne umiejętności, co przekładało się na odważne decyzje oraz “wesołe” wyniki. W meczach WKS-u padało sporo goli, lecz pokrywało się to z filozofią szkoleniowca, który znany był przecież z tego, że zakochany jest w ofensywnej grze. 

Śląsk trenera Magiery pod kątem taktycznym miał kilka charakterystycznych punktów. W systemie 1-3-4-2-1 bardzo ważną rolę odgrywał tercet środkowych obrońców, którzy musieli umiejętnie wprowadzać piłkę w dalsze strefy, co początkowo często robili przyzwoicie. Mark Tamas błyszczał posyłając długie podania wprost na nogi swoich kolegów, a Szymon Lewkot nie notował jeszcze aż tak wielu strat. Problemy miewał jedynie Wojciech Golla, lecz jego błędy indywidualne często przykrywane były dobrą dyspozycję całego zespołu. Istotna była również rola “dziesiątek”, które były mocno zróżnicowane, a także kompatybilne ze specyficznym napastnikiem, jakim bez wątpienia jest Erik Exposito. Mateusz Praszelik był głównym motorem napędowym akcji WKS-u, w czym wspomagał go Hiszpan, a Robert Pich skutecznie pożerał wolne przestrzenie rajdami w pole karne i strzelał gole. 

POMYSŁ ZBYT PIĘKNY

Tak grający Śląsk prędzej czy później zwyczajnie musiał się skończyć. Zastanawiając się nad tym, dlaczego wrocławianie zanotowali aż taki zjazd formy, można dojść do wniosku, że powodem jest nad wyraz dobra dyspozycja na samym początku. Latem z formą trafili dosłownie wszyscy - Exposito mijał po kilku rywali i ładował piękne gole z dystansu, chirurgiczną precyzją popisywał się Pich, Szromnik w bramce czynił cuda, a Patryk Janasik swoimi dryblingami i akcjami na prawej flance sprawiał problemy dosłownie każdemu. Problemem Jacka Magiery było to, że jego filozofia nie przewidywała gorszej dyspozycji zawodników.

Chcąc grać tak ofensywnie, jak chciał tego ówczesny szkoleniowiec, piłkarze potrzebowali niebywałej pewności siebie, a także po prostu sporych umiejętności. Śląsk miał narzucać swój styl gry, pressować już od bramki rywala, a w ofensywie być piekielnie szybki i konkretny. Taki pomysł wymaga ogromnej liczby pojedynków 1 na 1, a także podejmowania sporego ryzyka. Początkowo to ryzyko się opłacało - Szymon Lewkot kręcił rywalami, skutecznie wyprowadzając piłkę, ale drużyna z Wrocławia stała się sztucznie napompowanym balonikiem. Zaledwie kilka błędów wystarczyło, aby zachwiać pewność siebie piłkarzy, co poskutkowało pęknięciem balonika. 

BRAK ALTERNATYWY

Największym grzechem trenera Magiery było to, że nie przygotował się on w żaden sposób na modernizację swojego podejścia. Zawodnicy WKS-u popełniali coraz większą liczbę błędów, lecz mimo wszystko szkoleniowiec twardo na nich stawiał z nadzieją, że nagle zaczną grać doskonale. Najlepszym przykładem na bezsensowny upór Jacka Magiery jest Szymon Lewkot, który mógłby być niejako symbolem kadencji szkoleniowca z Częstochowy w Śląsku. Lewkot zaczął popełniać błędy, co zachwiało jego pewnością siebie i powodowało jeszcze częstsze straty. Kolejni przeciwnicy WKS-u to dostrzegali, więc skupiali się na naciskaniu na niego, by te straty jeszcze spotęgować. Trener Magiera swojego stylu gry zmienić nie chciał, więc przykładowy Lewkot cały czas musiał grać pod presją, ryzykownie wprowadzać piłkę, a także mierzyć się w licznych pojedynkach 1 na 1 z piłkarzami przeciwników. 

Za Lewkotem poszła cała reszta składu WKS-u - coraz większe byki popełniał Wojciech Golla, później dołączył Diogo Verdasca i Łukasz Bejger. Obrona Śląska zaczęła składać się z trzech środkowych obrońców, wśród których każdy zmuszony był do ryzykownej gry i każdy od niej uciekał w strachu przed kolejnymi pomyłkami. Ucieczka od odpowiedzialności zaczęła się właśnie w defensywie, lecz później choroba ta przeszła na pozostałych zawodników. W ofensywie pod koniec rundy jesiennej gry na siebie nie chciał brać absolutnie nikt, czego najlepszym przykładem był wyjazdowy mecz z Wartą. Śląsk naklepał wówczas ponad 800 podań, a mimo to niespecjalnie wychodziło mu tworzenie sobie sytuacji bramkowych. 

CHAOTYCZNA ZMIANA

W pewnym momencie trener Magiera zauważył, że stołek, na którym siedzi, zaczyna się palić, więc panicznie zaczął coś zmieniać. Trudno powiedzieć, co konkretnie, bo na początku rundy wiosennej wrocławianie byli słabi już nie tylko w obronie, ale także w ataku. Po starciu z Legią, w którym Śląsk nie oddał nawet celnego strzału, było już jasne, że z tym szkoleniowcem zbudować coś będzie już trudno. W miejsce Jacka Magiery pojawił się wobec tego Piotr Tworek. Zadaniem nowego trenera miało być wstrząśnięcie szatnią i postawienie jej do pionu. 

Trzeba trenerowi Tworkowi oddać, że początki wyglądały nie najgorzej. Pojawiły się czyste konta, pojawiło się również wyjazdowe zwycięstwo w Płocku. W meczu z Lechem nie było wstydu, a z Rakowem można nawet zaryzykować tezę, że Śląsk był lepszy. Wrocławianie zaczęli grać prostszą piłkę, która nie wymagała brania od siebie tak dużej odpowiedzialności. Obrońcy zamiast wyprowadzać futbolówkę od tyłu, mogli zagrać przysłowiową lagę i nikt nie miał o to pretensji. Ba, takie nawet były założenia, a z przodu czekał przygotowany na taką formę zagrania zawodnik.

NIEPOTRZEBNA KOMPROMITACJA

Wszystko poszło w łeb w meczu z Bruk-Betem. Gdy już trenerowi Tworkowi udało się zasiać ziarenko niepewności, a część kibiców i dziennikarzy była autentycznie ciekawa tego, co jeszcze do zaoferowania ma nowy szkoleniowiec, to ten wpadł w klasyczną pułapkę zwaną również “lepsze jest wrogiem dobrego”. W starciu z Bruk-Betem wrocławianie odeszli od rozwijanego w poprzednich meczach sposobu. Zamiast grać w sposób prosty, zaczęli kombinować przy rozegraniu od tyłu, co poskutkowało m.in. fatalnym błędem Michała Szromnika, której konsekwencją była późniejsza kompromitacja. Po porażce 0:4 nic nie było już takie samo, a czar prysł.

WYCIĄGNĄĆ WNIOSKI

Przed zbliżającym się sezonem najważniejsze będzie to, aby obiektywnie spojrzeć na to, co wyszło, a co nie wyszło w minionej kampanii. Nie wszystko było złe - idea, aby grać ofensywnie jest piękna i w gruncie rzeczy słuszna. Trzeba jednak mierzyć siły na zamiary i jeśli nie ma się do tego odpowiednio przygotowanych mentalnie zawodników, lub po prostu nie mają oni wystarczających umiejętności, to swoje plany należy skorygować. I mówiąc całkowicie szczerze - nie ma żadnej różnicy, jakim ustawieniem będzie chciał grać kolejny szkoleniowiec. Istotne w tym wszystkim jest podejście do zawodników i umiejętność dostosowania się do ich aktualnych możliwości. Jeśli drużyna jest w mentalnym dołku, to trzeba na chwilę porzucić piękne sny o ofensywnej grze i spróbować pragmatycznie przepchnąć kilka spotkań, by zbudować pewność siebie. Trzeba robić to powoli i konsekwentnie, bez porywania się z motyką na słońce. A to właśnie był główny błąd Jacka Magiery i Piotra Tworka. 

 

ZOBACZ też: PNK: Siostry na dłużej w Śląsku!

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.