Druga dziesiątka twierdzy?

11.10.2021 (18:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/9/KoPa_SLWro_LegWarsz_10_09_2021_-112_613ddd006d1d2.jpg

fot.: Paweł Kot

Choć Śląskowi Wrocław domowa przykrość przytrafiła się całkiem niedawno w Pucharze Polski, jego ligowa seria z tygodnia na tydzień wygląda coraz bardziej imponująco. Stawką sobotniej konfrontacji z wicemistrzem kraju będzie już jedenasty ekstraklasowy mecz z rzędu bez porażki na Pilczycach.



 

Wyłączając feralny mecz 1/32 finału Pucharu Polski z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza (0:1), Śląsk na Stadionie Wrocław niepokonany jest od 7 marca. Wówczas, gdy na ławce zielono-biało-czerwonych siedział jeszcze Vitezslav Lavicka, a miejsca kibiców na trybunach w apogeum kolejnej fali pandemii zajmowały wielkoformatowe reklamy, sposób na gospodarzy znalazła Legia Warszawa. Mistrz Polski wygrał na Pilczycach 1:0 po bramce Pawła Wszołka, a kolejnych dziesięć ligowych spotkań przyniosło Śląskowi trzy zwycięstwa i siedem remisów. Wygranych mogłoby być więcej, najważniejsze jednak, że od dawna nie ma porażek, a to sprawia, że seria Śląska jest najdłuższą w lidze.

RAKÓW DŁUŻEJ, ALE KRÓCEJ

Patent na domowe granie wrocławian tego lata wzmocniły również mecze w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy, bo ani Paide Linnameeskond (2:0) ani Ararat Erywań (3:3), a nawet późniejszy pogromca Hapoel Beer Szewa (2:1) nie były w stanie ograć wrocławian na ich stadionie. Skupiając się jednak tylko na rozgrywkach ekstraklasy, Śląsk w sobotni wieczór może rozpocząć drugą dziesiątkę spotkań bez porażki przed własnymi trybunami, a to z kolei pozwoliłoby mu utrzymać kontakt ze ścisłą czołówką. Co ciekawe, drugą najdłuższą serię bez domowej porażki w lidze ma właśnie najbliższy rywal zespołu trenera Jacka Magiery, czyli Raków Częstochowa. Passa obecnego wicemistrza Polski kalendarzowo trwa dłużej, bo ostatnia porażka przytrafiła mu się jeszcze 13 lutego w Bełchatowie (0:1 z Lechią), liczona jest jednak raptem w ośmiu występach na krajowym podwórku (5 zwycięstw i 3 remisy).

IMPONUJĄCY ROK

Siedem miesięcy bez domowej porażki Śląska to długo, jednak czwartej drużynie poprzedniego sezonu cały czas brakuje do ustanowienia wyniku, jakim na początku swojej pracy przy Oporowskiej zaimponował Tadeusz Pawłowski. Prowadzeni przez następcę Stanislava Levy’ego wrocławianie w latach 2014 – 2015 byli niepokonani na Pilczycach przez 363 dni, a domowa skuteczność pozwoliła im wtedy najpierw uratować miejsce w ekstraklasie, zaś w kolejnym sezonie skutecznie bić się o miejsce w kwalifikacjach Ligi Europy. Śląsk pucharowe przetarcie pod wodzą obecnego szkoleniowca ma już za sobą, jednak chcąc zawalczyć o lepszy wynik niż w minionych rozgrywkach, o swój domowy patent zdecydowanie ciągle powinien dbać. Dość powiedzieć, że od początku maja 2019 roku zielono-biało-czerwoni w lidze przegrali zaledwie… trzy domowe spotkania.

ZOBACZ też: Mail od czytelnika: Tak nisko upadła służba mundurowa