Hat-trick inny, niż zwykle

17.05.2023 (16:00) | Adam Mokrzycki
uploads/images/2023/5/Johna_Erik_64601a692cc6b.png

fot.: Paweł Kot

Ustrzelenie hat-tricka to nie lada wyzwanie, a co dopiero skompletowanie trzech asyst w jednym meczu. Erik Exposito w zwycięskim meczu z Wisłą Płock (3:1) przybrał rolę rozgrywającego, trzykrotnie asystując swoim partnerom. W tym tekście pochylimy się nad zawodnikami, którzy w przeszłości w barwach Śląska Wrocław, dokonali tego czynu. Zapraszamy na tekst w ramach #EchoMeczu.



 

ERIK EXPOSITO (ŚLĄSK WROCŁAW – WISŁA PŁOCK 3:1, SEZON 2022/2023)

Spotkanie z Wisłą Płock było dla wrocławian ostatnim momentem, aby zacząć punktować i na nowo włączyć się w walkę o utrzymanie. W szeregach Śląska Wrocław znów było widać ducha walki. Pomimo straconej bramki, zespół się nie poddawał i zakasał rękawy o wywalczenie korzystnego rezultatu. Podopieczni Jacka Magiery zdołali odwrócić losu meczu i zainkasowali rywalom trzy bramki po raz pierwszy od 19.10.2022 roku (wyjazdowe zwycięstwo z Lechem Poznań 3:1 w ramach 1/16 Pucharu Polski).
Ktoś, kto nie oglądał meczu z Wisłą, mógłby się upatrywać na liście strzelców Erika Exposito. Nazwiska Hiszpana jednak tam nie odszuka. Snajper Śląska przybrał w tym meczu inną rolę i to on był odpowiedzialny za rozrzucanie piłek do partnerów. Robił to na tyle dobrze, że trzykrotnie skutecznie obsłużył swoich kolegów.
Przy pierwszym trafieniu nie można przypisywać mu całej zasługi. Jedynie wycofał piłkę do swojego rodaka – Matiasa Nahuela Leivy, który posłał atomowe uderzenie na bramkę płocczan, nie dając ich bramkarzowi żadnych szans na skuteczną interwencję. Przy kolejnej bramce napastnik wrocławian miał większy udział. Otrzymał podanie prosto na nos od Martina Konczkowskiego i zgrał piłkę do będącego na czystej pozycji Johna Yeboaha. Niemiec dopełnił formalności i skierował futbolówkę do siatki. Przy ostatnim golu 26-latek wypuścił na wolną pozycję Dennisa Jastrzembskiego, który w wyśmienitym stylu wykończył akcję, stawiając kropkę nad i. Exposito został wyróżniony za ten występ i po raz piąty w tym sezonie znalazł się w najlepszej drużynie kolejki ekstraklasy.

RYOTA MORIOKA (ŚLĄSK WROCŁAW – ARKA GDYNIA 4:1, SEZON 2016/2017)

Na trzy kolejki przed końcem rozgrywek Śląsk nie był jeszcze pewien pozostania w lidze. Do Wrocławia na spotkanie otwierające 35. serię gier, przyjechała Arka Gdynia – bezpośredni rywal Wojskowych w walce o utrzymanie.
Dla podopiecznych Jana Urbana mecz rozpoczął się w najgorszy możliwy sposób. Goście wyszli na prowadzenie przed upływem pierwszego kwadransa gry. To trafienie podziałało na Trójkolorowych niczym płachta na byka. Podrażnieni gospodarze od razu wzięli się za odrabianie strat. Po upływie kilkunastu minut wrocławianie doprowadzili do wyrównania. Najprzytomniej w polu karnym zachowali się Ryota Morioka i Mariusz Pawelec. Futbolówka odbiła się od uda Japończyka i padła łupem Pawelca, który z najbliższej odległości skierował ją do siatki. Gospodarze nie spuścili z tonu i już w kolejnej akcji wyszli na prowadzenie. Morioka otrzymał piłkę na środku boiska, po czym wymanewrował kilku zawodników Arki i podaniem z głębi pola wyprowadził na czystą pozycję Roberta Picha. Słowak stanął oko w oko z bramkarzem rywali i płaskim strzałem umieścił piłkę w siatce. W drugiej połowie gospodarze kontrolowali przebieg meczu. Przy stanie 3:1 piłkarze grający w zielonych koszulkach wyszli z szybką akcją. Futbolówka trafiła do playmakera z Japonii, a ten ponownie jednym podaniem w uliczkę, wyprowadził swojego kolegę na pozycję sam na sam. Tym razem formalności dopełnił inny skrzydłowy Mario Engels. Mecz zakończył się zwycięstwem WKS-u 4:1, które znacząco przybliżyło go do pozostania w elicie na kolejny rok. Głównym architektem tego sukcesu był Ryota Morioka, dla którego była to szósta, siódma i ósma asysta w tamtych rozgrywkach.


PODCAST: Śląsk na sprzedaż!


SEBASTIAN MILA (ŚLĄSK WROCŁAW – JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 3:1, SEZON  2011/2012)

Śląsk rozegrał fantastyczną rundę jesienną, ale na wiosnę coś się zacięło w maszynie Oresta Lenczyka. Postawa wrocławian pozostawiała wiele do życzenia, a po serii niezadowalających wyników musieli ustąpić fotel lidera Legii Warszawa. Gdy wydawało się, że tytuł mistrzowski na dobre odjeżdża, Trójkolorowi przypomnieli sobie, jak grać w piłkę. Na dwie kolejki przed końcem mieli tyle samo punktów, co Legia. Gorszy bilans bezpośrednich spotkań powodował, że WKS zajmował drugą pozycję.
W 29. kolejce ekstraklasy do Wrocławia przyjechała Jagiellonia Białystok. Do wyjściowego składu po kontuzji wrócił Sebastian Mila, który pokazał w tym meczu, jak wiele znaczy dla tej drużyny. W pierwszej połowie kapitan wrocławian dwukrotnie uraczył swoich partnerów idealnymi podaniami ze stojącej piłki. Najpierw dośrodkowanie Mili z rzutu rożnego wykończył głową Przemysław Kaźmierczak, a kilkanaście minut później Rok Elsner po długim zagraniu Mili z rzutu wolnego wpakował piłkę do siatki. Wrocławianie schodzili do szatni z dwubramkową zaliczką. Po zmianie stron strzelec pierwszej bramki sprokurował rzut karny dla gości. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Tomasz Kupisz. W końcówce meczu Kaźmierczak zrehabilitował się w najlepszy możliwy sposób, strzelając na 3:1, rozstrzygając losy meczu na korzyść swojej drużyny. Trzeba pochwalić asystującego przy tym trafieniu, a był nim nie kto inny jak popularny „Roger”. Polak delikatnie podciął piłkę nad murem, a ta trafiła do niepilnowanego Kaźmierczaka. Przyjezdni kompletnie się tego nie spodziewali i byli w wielkim szoku. Przemysław Kaźmierczak przyznał w pomeczowym wywiadzie, że tuż przed rzutem wolnym wspólnie z Milą zaplanowali rozegranie stałego fragmentu gry w taki sposób. Powiedziałem Sebastianowi, żeby mi zagrał podcinką nad murem.

Na szczęście to zagranie wyszło. Zrehabilitowałem się trochę za ten karny. Myślę, że wszyscy zasługują na gratulacje, bo każdy wykonał kawał dobrej roboty. Mnie i Rokowi udało się wykończyć piłki, które wypracował nam Sebastian. Myślę, że cała drużyna zapracowała na ten wynik.

– powiedział po meczu pomocnik Śląska.

Podopieczni Oresta Lenczyka dzięki temu zwycięstwu i porażce Legii z Lechią Gdańsk w równolegle rozgrywanym meczu wrócili na fotel lidera, którego już nie oddali. Kampania 2011/2012 została zwieńczona drugim w historii mistrzostwem Polski, a Mila został piłkarzem sezonu i najlepszym asystentem z 14 ostatnimi podaniami na koncie.

ZOBACZ też: Raport Młodzieżowców: Bejger cichym bohaterem?

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.