Magiera: ''Gotowość'' mają sobie napisać na ścianie

08.08.2021 (23:35) | Dominik Szpik
uploads/images/2021/8/obraz_2021-08-08_101940_610f93a4e1b90.png

fot.: Paweł Kot

Wypowiedź trenera Jacka Magiery po zremisowanym meczu ligowym z Lechią Gdańsk. 



 

Duża złość jest w Panu po tym meczu?
Złość jest, bo, kiedy się traci gola w 90 minucie, to na pewno nie jest to budujące. Inaczej odbiera to zespół strzelający inaczej tracący. Ja się tam dopatrzyłem faulu w polu karnym na Berigierze, Paixao go uderzył i utrudnił interwencję. Uderzył go łokciem i sędzia powinien podyktować rzut wolny dla nas. Dziwię się, bo dzisiaj sędzia Przybył był bardzo skrupulatnie sprawdzał wszystko na VARze, natomiast tutaj nawet nie podjęli żadnej inicjatywy w kontekście tego, aby sprawdzić zrzuconą odpowiedzialność za tych, którzy siedzą przed monitorem.

A jak się przyjrzymy wszyscy, to zobaczymy, że ten faul był ewidentny, bo uderzenie łokciem w głowę nie pozwoliło Bejgerowi na to, by tę piłkę wybić. Gola strzelił Tomek Makowski, który strzelił nam również w poprzednim meczu. No cóż, teraz regeneracja za parę dni następny mecz. Nasze cele nasze się nie zmieniają mamy je jasno postawione. Chcemy awansować do czwartej rundy, później będziemy myśleć o kolejnym meczu ligowym z Górnikiem Łęczna.

Na pewno to był mecz, który mógł się podobać kibicom. Dużo szans bankowych kilka okazji, by zabić ten mecz przy wyniku 1:0 strzelając drugiego gola. Drużyna robi progres, jeżeli chodzi o ofensywę i o grę w defensywie oraz kontrolę wydarzeń boiskowych. Nie zejdziemy z drogi, którą obraliśmy jakiś czas temu.


Jak Pan ocenia Verdaskę i jak wygląda sytuacja Musondy?
Verdasca rozegrał dopiero drugi mecz i to, co powiedziałem, on przez rok nie grał w piłkę. Będąc w Izraelu mało co grał z różnych powodów. Przyszedł do nas w okresie przygotowawczym. Cały czas pracujemy nad budowaniem jego formy, nad budowaniem jego sylwetki, nad budowaniem jego pewności siebie i wytrzymałości. Oczywiście te szanse dostaje, dzisiaj też między innymi z powodu sytuacji Marka Tamasa, który wypadł na cztery mecze. Nasz nominalny lewy środkowy obrońca. Ma walczyć i pracować. Czy robi progres? Myślę, że robi progres, bo to widać.

Jest to zawodnik, który oczywiście nie dostanie nic tak od siebie, bo przyszedł do nas do klubu. Ma walczyć to miejsce w składzie i będzie rywalizował z każdym innym obrońcą i to samo jest Musondą. Pytanie za kogo ma dzisiaj grać Musonda? Za Patryka Janasika, który gra na świetnie? To nie jest tak, że my będziemy dawać grać każdemu. To nie będzie tak, że będziemy tym składem ratować cały czas. Śląsk jest jedynym zespołem w Polsce, który najwięcej tych meczów rozegrał do tej pory. Pracujemy dalej, zawodnicy wiedzą co mają robić, wiemy co przed nami i na jakim terenie zagramy kolejny mecz. Zaliczka jest natomiast koncentracja na sobie.


Co Pan powie o rotacji w bramce i dzisiejszym występie Szromnika?
Powtórzę to, co mówiłem ostatnio. Mamy w świetnej bramkarzy w dobrej formie, którzy mają swoje atuty i którzy są gotowi. Każdy z nich ma być gotowy. Wyraz "gotowość” mają sobie napisać na ścianie, żeby mieli przypomnienie o tym, że piłkarz musi być gotowy i nie kalkulować „co, gdzie, kiedy” tylko ma pomóc zespołowi. Co będzie w Izraelu odnośnie składu? Dzisiaj nie zdradzę, bo ułatwiłbym przeciwnikowi analizę. Ja liczę na to, że każdy z zawodników jutro przyjdzie do klubu zdrowy, nie będzie żadnych drobnych urazów po dzisiejszym meczu i będziemy się szykować do wyjazdu w środę do Tel Awiwu.


Czy rotacje będą miały kluczowe znaczenie w najbliższych meczach?
Nie będzie miało żadnego znaczenia. Dwóch zawodników Mączyński i Makowski z podstawowego składu w czwartek dzisiaj zagrali, natomiast jakbyśmy popatrzyli na to, w jakim składzie Śląsk Wrocław zagrał z Lechią Gdańsk 10 kwietnia, to wyjdzie, że siedmiu zawodników grało z tego składu. To znaczy, że jeszcze nie tak dawno temu ci zawodnicy byli tymi, którzy wygrywali w meczach o punkty w lidze. Zobaczymy, jak to będzie. Przygotowywaliśmy taki mikrocykl i plany treningowe oraz indywidualne przygotowanie zawodników, aby wielu z nich dzisiaj zagrało kilkanaście czy kilkadziesiąt minut a kilku weszło z ławki. Są też trzy zmiany w 60 minucie, była zaplanowana też jeszcze jedna zmiana, ale nie chcę o niej w tej chwili mówić, gdyż nie zdecydowaliśmy się na nią. Te działania były zaplanowane dużo wcześniej.


Czy myślał Pan o odwołaniu się do kary 4 meczów zawieszenia dla Marka Tamasa?
Nie myślałem o tym, żeby się odwoływać, bo nie do końca jestem przekonany, że to zostanie uwzględnione. Uważam, że popełniono tam błąd w analizie. Jeżeli byśmy cofnęli ten materiał filmowy dziesięć lub piętnaście sekund, to byśmy zobaczyli, że sędzia powinien wcześniej zareagować na to, w jaki sposób zachowuje się w polu karnym Hrosso. Jak wbiegł w pole karne i zaczął prowokować każdego zawodnika, krzyczeć do naszych piłkarzy, popychać. Sędzia powinien go uspokoić, czego nie zrobił.

Następnym fragmentem było to, jak ciągnie za koszulkę Marka, wali go na ziemię i uderza jeszcze nogą. Wyszła z tego afera, na której najbardziej cierpi Mark. Oczywiście nie pochwalam tego, bo zachował się bardzo nieodpowiedzialnie i nie utrzymał nerwów nawozy. Ja wiem, że w takim momencie, jakim dzisiaj jesteśmy, są częste podróże i układ nerwowy zupełnie inaczej reaguje niż normalnie. Największą lekcją dla niego jest to, co się wydarzyło i to, że najbardziej ucierpiał zespół. Na jego miejsce wskoczy zawodnik, który będzie grał dobrze, a Mark będzie miał później trudniej by wskoczyć do podstawowego składu.


Czy w przypadku awansu do kolejnej rundy eliminacji do europejskich pucharów myśleliście i przełożeniu meczu ligowego?
Nie podjęliśmy takiej decyzji i nie rozmawialiśmy na ten temat w sztabie szkoleniowym. Zostawiamy to na awans do czwartej rundy. Zobaczymy. Jeżeli uznamy, że taka decyzja będzie słuszna i z korzyścią dla Śląska to będziemy tę opcję rozważać. Też już wychodzimy za daleko w przyszłość. Koncentrujemy się na najbliższym meczu. Wrócimy do odpowiedzi na to pytanie po czwartkowym meczu.

ZOBACZ też: Pechowy remis po zVARiowanym meczu (RELACJA)