Wejście smoka Yeboaha. Z Widzewem zagra od początku?

02.08.2022 (14:00) | Jan Micygiewicz
uploads/images/2022/8/yeboah_62e9117929d89.jpg

fot.: Paweł Kot

W 3. kolejce ekstraklasy Śląsk poniósł pierwszą porażkę w sezonie 2022/23. Wrocławianie okazali się gorsi od Korony Kielce, a pozytywnych akcentów w ich grze nie było w poniedziałkowy wieczór zbyt wiele. Jednym z nich z pewnością okazało się jednak świetne wejście z ławki Johna Yeboaha, który zdobył debiutancką bramkę w nowych barwach. Zapraszamy na tekst w ramach #EchaMeczu.



 

Mecz w Kielcach kompletnie nie ułożył się po myśli podopiecznych Ivana Djurdjevicia. W pierwszej połowie Śląsk był cieniem drużyny, która tydzień wcześniej pokonała na własnym stadionie Pogoń (2:1). Korona była lepsza w każdym aspekcie, prowadziła grę, wygrywała różnicą dwóch bramek i miała wszystko pod kontrolą.

Obraz gry zmieniły dopiero zmiany przeprowadzone przez szkoleniowca Śląska w przerwie - w 46. minucie na boisku pojawili się John Yeboah oraz Nahuel Leiva. Sprowadzeni latem piłkarze od razu rozruszali ofensywę Śląska, która wyglądała tego dnia bardzo słabo, a Dennis Jastrzembski i Piotr Samiec-Talar nie dawali drużynie praktycznie nic. Jedyną potencjalnie groźną akcją przed przerwą było dośrodkowanie tego pierwszego, które odbił Konrad Forenc.

SYGNAŁ DO ATAKU

Oglądając premierową odsłonę kibice Śląska mogli odnieść wrażenie, że koszmarny sezon 2021/22 wcale się nie skończył, lecz nadal trwa, jednak wszystko odmieniło się już na samym początku drugiej połowy. Dynamiczna akcja prawym skrzydłem Yeboaha przyniosła zaskakującego gola kontaktowego i wlała nadzieję w serca wszystkich związanych z wrocławskim klubem. Były młodzieżowy reprezentant Niemiec rozpędził się na połowie Korony, przedryblował jednego z rywali i oddał sprytny strzał między nogami Adama Dei. Futbolówka odbiła się jeszcze od zawodnika Korony i utrudniła interwencję Forencowi.

Chwilę później mogło być już 2:2, ale tym razem bramkarz gospodarzy obronił strzał Quintany. W roli głównej po raz wystąpił kolejny Yeboah, który napędził atak Śląska i wystawił piłkę Hiszpanowi. Gdyby były gracz Malagi oraz Cadizu trafił do siatki, Yeboah w ciągu kilku minut od pojawienia się na murawie zanotowałby gola oraz asystę.

Sprowadzony z holenderskiego Willem II piłkarz jeszcze kilka razy w drugiej połowie próbował urywać się rywalom i stwarzał największe zagrożenie pod polem karnym gospodarzy. To on wywalczył także rzut wolny w końcówce spotkania, po którym blisko strzelenia wyrównującego gola był Adrian Łyszczarz. Śląsk ostatecznie nie doprowadził do remisu, ale Yeboah na pewno pozostawił po sobie dobre wrażenie. Czy Niemiec wywalczył sobie tym samym miejsce w podstawowej jedenastce na sobotni mecz z Widzewem?

SKRZYDŁOWY, JAKIEGO ŚLĄSK POTRZEBUJE

Wejście w drugiej połowie meczu w Kielcach rozbudziło nasze apetyty i pokazało czego możemy spodziewać się po urodzonym w Hamburgu graczu w najbliższych miesiącach. To był dopiero jego drugi występ w oficjalnym meczu w barwach Śląska. Wcześniej zagrał 30 minut w Lubinie (0:0), a konfrontację z Pogonią przesiedział na ławce rezerwowych.

W ostatnim czasie we Wrocławiu panował deficyt skrzydłowych, którzy posiadaliby w swoim repertuarze zagrań pierwiastek nieprzewidywalności. Skrzydłowych dynamicznych, szybkich, z dobrym dryblingiem, ale jednocześnie skutecznych pod bramką rywala. Ostatnim zawodnikiem, który byłby w stanie utrzymać równy, wysoki poziom przez cały sezon był Przemysław Płacheta. Być może niedługo w te ramy będą wpisywać się także Jastrzembski i Samiec-Talar, ale na razie trudno mówić o jakiejkolwiek stabilizacji formy w ich przypadku. Szczególnie ten drugi wyglądał bardzo słabo zarówno w meczu z Pogonią, jak i z Koroną. Na kolejny występ w pierwszym składzie być może przyjdzie mu więc chwilę poczekać.

GOLE I ASYSTY KLUCZEM DO SUKCESU

Spoglądając na historię kariery Yeboaha, raczej trudno o wnioski, że to skrzydłowy notujący dobre liczby. W trzydziestu pięciu meczach Eredivisie zanotował dwie bramki i asystę, a w osiemnastu starciach 3. Bundesligi do siatki nie trafił ani razu, za to pięć razy asystował kolegom. Bardzo bramkostrzelny był jeszcze w młodzieżowych drużynach Wolfsburga, gdzie brylował na poziomie U-19. Trzeba o tym pamiętać snując wszelkie przewidywania na temat tego jak potoczy się jego kariera w Śląsku, ale nie ma też co przesadnie studzić optymizmu po meczu z Koroną.

Szybkość, drybling, zdolność do podejmowania odważnych decyzji i przebojowość z piłką przy nodze - to bez wątpienia atuty Yeboaha. Jeśli na dłuższą metę okaże się także skuteczny w polu karnym rywala i będzie notował kolejne gole oraz asysty, może się okazać bezcennym wzmocnieniem dla Śląska. Kibice kochają efektownych skrzydłowych, potrafiących bawić się piłką i robiących show na boisku. Jednocześnie potrzeba jednak konkretów, które są koniecznie, aby drużyna czerpała z takiej gry korzyści, dokładnie takich, jakie John zaprezentował w Kielcach.

Logika podpowiada, że w kolejnym meczu Ivan Djurdjević powinien postawić na Niemca od pierwszej minuty. Przyjazd Widzewa będzie dla niego idealną okazją do zaprezentowania się kibicom z Wrocławia w pojedynku, które na pewno wzbudzi ogromne emocje zarówno na trybunach, jak i na boisku. Początek sobotniego meczu 4. kolejki ekstraklasy zaplanowano na godzinę 20:00.

ZOBACZ też: Ojrzyński: Strata gola nas osłabiła