Trzy punkty w debiucie Magiery (RELACJA)

05.04.2021 (19:40) | Konrad Omieljaniuk
uploads/images/2020/12/20201211PF_MP032_5fd3d64e605fd_5fee34b471fb0.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Jacek Magiera w swoim debiucie jako szkoleniowiec Śląska nie bał się odważnych decyzji i to mu popłaciło. Po dobrej pierwszej połowie i słabszej drugiej, Śląsk Wrocław wywozi z Białegostoku trzy punkty!



 

Dwa tygodnie treningów z zespołem wystarczyły trenerowi Magierze, by przeprowadzić małą rewolucję w składzie po poprzedniku. Zmienili się nie tylko wykonawcy - na ławce pozostali, mający ostatnio pewne miejsce w składzie, Pich oraz Pawłowski, ale przede wszystkim formacja. Jacek Magiera postanowił już od pierwszego meczu wdrożyć formację z trójką obrońców oraz "wahadłowymi":

W teorii taki powiew świeżości i nowego pomysłu na grę był czymś, za czym wszyscy tęskniliśmy. Jak więc to wyglądało w praktyce?

Od pierwszej minuty było widać, że na przedmeczowej odprawie nikt nie przysypiał. Zawodnicy byli zmotywowani, a mecz z obu stron intensywny. Już w 3 minucie zbyt agresywnie rywalowi „zameldował się” Mączyński i swój powrót do gry po kontuzji od razu zaznaczył żółtą kartką. W 8 minucie spotkania Śląsk mógł wyjść na prowadzenie. Bardzo aktywny od pierwszej minuty Stiglec w swoim stylu znalazł sobie miejsce na lewej stronie i precyzyjnie wrzucił piłkę w pole karne. Do strzału głową doszedł Sobota i uderzył minimalnie obok słupka. Już minutę później goście postraszyli po raz kolejny – po rzucie rożnym piłkę na 20 metrze od  bramki Jagi zebrał Praszelik, lecz futbolówka po jego strzale tylko otarła boczną siatkę bramki Jagi.

Gospodarze nie pozostawali dłużni – w 13 minucie spróbował z dystansu Puljic, w 18 minucie głową groźnie uderzał Imaz – w obu przypadkach bez efektu bramkowego. Więcej z gry miał jednak Śląsk – dobrze funkcjonowały boki boiska z aktywnymi w ofensywie „wahadłami”. Szczególnie z lewej strony, gdzie mieliśmy przebłyski starego, dobrego Stigleca. Po jego dokładnym dośrodkowaniu z 27 minuty Exposito uderzył głową bardzo mocno, lecz minimalnie niecelnie.

Niesamowitą paradą popisał się 17-letni bramkarz Jagielloni 4 minuty później. Po kolejnej udanej, dynamicznej akcji zespołowej w pole karne dostał się Stiglec i po nieco szczęśliwej wymianie podań z Praszelikiem oddał strzał na bramkę. Młody Dziekoński popisał się niesamowitym refleksem i instynktowną interwencją uchronił swój zespół od straty gola. Piłkarze Magiery konsekwentnie dążyli do zdobycia bramki. W 43 minucie Exposito ładnie zgrał piłkę będąc tyłem do bramki, trafiła ona do Mączyńskiego, który jednym kontaktem otworzył całą prawą stronę Janasikowi. Patryk podciągnął z piłką do linii pola karnego i oddał celny strzał, z którym poradził sobie bramkarz Jagi.

Ta dobra pierwsza połowa dla Śląska została spuentowana fenomenalną kontrą w ostatniej jej minucie. Trzema szybkimi podaniami w tercecie Sobota-Praszelik-Exposito, Śląsk błyskawicznie dostał się w pole karne. Konkretnie znalazł się tam Exposito, który otrzymał idealnie podanie w tempo od Praszelika i pewnie wykończył tę akcję golem do szatni.

 

W drugą połowę mocnym akcentem chcieli wejść gospodarze. Już 20 sekund po wznowieniu gry na bramkę Szromnika uderzył Romańczuk, ale piłka poszybowała wysoko nad celem. Pierwszą zmianą w szeregach Śląska było wejście Picha za Sobotę. Dla Słowaka była to nowa sytuacja, bo do tej pory w tym sezonie zawsze grał od początku. W 65 minucie Pich skutecznie wywalczył piłkę przy linii końcowej, wycofał ją do czekającego w polu karnym Janasika, piłka po jego strzale niestety odbiła się rykoszetem od obrońcy Jagi i nie powędrowała w kierunku bramki. Gospodarze ruszyli z kontrą, którą we własnym polu karnym przerwał nie kto inny jak… Janasik. Wahadłowy Śląska zaliczył kluczowy powrót i wybił piłkę sprzed nóg składającego się do strzału zawodnika Jagielloni.

Między 67 a 71 minutą Szromnik dwukronie potwierdził swoją klasę bramkarską. Najpierw wybronił groźny strzał z dystansu Tarasa Romańczuka, następnie w jeszcze lepszym stylu powstrzymał Imaza, który będąc w polu karnym próbował strzału w kierunku dalszego słupka. W drugiej połowie to Jagiellonia tworzyła groźniejsze ataki. Na 10 minut przed końcem w znakomitej sytuacji znalazł się Puljic, który będąc w polu karnym Śląska w ostatniej chwili został zablokowany przez świetnie interweniującego Poprawę

Gdy w 80 minucie spotkania Makuszewski wyleciał z boiska za drugą żołtą kartkę, wydawało się, że Śląsk będzie kontrolował tę końcówkę. Tak do końca nie było, choć w 88 minucie Robert Pich powinien zamknąć ten mecz, lecz zbyt długo się zastanawiał w polu karnym i ostatecznie jego strzał został zablokowany wślizgiem. Wobec tego do ostatnich sekund musieliśmy drżeć o końcowy wynik tego meczu. W doliczonym czasie gry Romańczuk przyjmując piłkę w polu karnym, przerzucił ją sobie nad Konradem Poprawą i znalazł się oko w oko ze Szromnikiem. Bramkarz Śląska po raz kolejny nie dał się pokonać i dobrą interwencją uratował Śląskowi kolejne punkty. Zaraz po tej sytuacji Jaga miała rzut rożny, po którym do strzału głową doszedł Bortniczuk. Piłka o centymetry minęła słupek bramki Śląska, wszyscy mogliśmy głęboko odetchnąć, a chwilę później sędzia zakończył ten mecz.

Zwycięstwo w debiucie i dobry, świeży styl szczególnie w pierwszej połowie, na pewno były dobrą zapowiedzią projektu, który trener Magiera chce wdrażać we Wrocławiu.

Jagiellonia Białystok 0:1 (0:1) Śląsk Wrocław

bramka: Exposito 45'

Jagiellonia: Xavier Dziekoński - Přikryl, Runje, Țîru, Nastić (57, Wrzesiński) - Makuszewski, Kwiecień (58, Pospíšil), Romanczuk, Imaz, Wdowik - Puljić (83, Bortniczuk).

Śląsk: Szromnik - Bejger, Poprawa, Tamás - Janasik, Scalet (68, Pawłowski), Mączyński, Sobota (58, Pich), Praszelik, Štiglec - Expósito (68, Piasecki).

żółte kartki: Wdowik, Wrzesiński, Makuszewski, Runje - Mączyński, Expósito.

czerwona kartka: Maciej Makuszewski (80. minuta, Jagiellonia, za drugą żółtą).

ZOBACZ też: Statystyki nie kłamią: Jagiellonia Białystok