Taktycznie: Czy Polacy mogą grać atrakcyjną piłkę? (EURO)

21.06.2021 (06:00) | Jakub Luberda
uploads/images/2020/5/trening_5eb4151e9ba0c.jpg

fot.: Mateusz Porzucek

Po nieudanej inauguracji ze Słowacją, podopieczni Paulo Sousy stanęli przed arcytrudnym meczem o wszystko. Hiszpanie przed spotkaniem byli zdecydowanymi faworytami, lecz ostatecznie Polacy po niesamowicie emocjonujących 90 minutach wyszarpali remis. Oprócz niezwykle cennego punktu, który sprawił, że w starciu ze Szwecją będziemy jeszcze walczyć o awans do fazy pucharowej, można było być zadowolonym ze stylu, w jakim grała nasza kadra. 

 



 

Gdy Paulo Sousa objął stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski, niewielu chyba spodziewało się, że w tak krótkim czasie nasza kadra przejdzie tak dużą zmianę. Z zespołu, który nie ma pomysłu na grę, który w ataku pozycyjnym czuje się fatalnie, i wreszcie który czeka głęboko schowany na własnej połowie, staliśmy się drużyną starającą się dominować. Może i nie udaje nam się tego robić przez pełne 90 minut. Nie udaje się tego robić nawet przez 45 minut. Ale jednak ten kwadrans, w którym Polacy wyszli agresywnym i wysokim pressingiem, zamykając Hiszpanów na ich własnej połowie, mógł imponować. 

"Byłem pod wrażeniem gry Polski. Znacznie trudniej rywalizowało nam się z nimi niż ze Szwecją. Polacy stosowali wysoki pressing, grali odważnie. W pierwszych minutach trudno nam było wyjść z własnej połowy. Lubię trenerów, którzy myślą ofensywnie, stawiają na atak. Podoba mi się wizja Paulo Sousy. (...) Polacy wykonali fenomenalną pracę w defensywie. Pozamykali strefy, które zwykle wykorzystujemy i sami wykorzystywali wolne przestrzenie, by szybko przenosić się pod naszą bramkę. Mieli momenty, gdy grali defensywnie, ale ciągle wywierali na nas presję. W starciu ze Szwecją musieliśmy tylko atakować, tu było bieganie od jednego pola karnego do drugiego."

- mówił po meczu Luis Enrique, trener reprezentacji Hiszpanii.

Niesprawiedliwy remis?

To spotkanie mogło potoczyć się bardzo różnie. Stracony przez Polaków gol nie był wyjątkowym trafieniem i pokazem ofensywnej siły Hiszpanów. Wręcz przeciwnie, był raczej pokazem defensywnej słabości podopiecznych Paulo Sousy. Do tej pory zastanawiam się, dlaczego Gerard Moreno miał tyle czasu w naszym polu karnym, a także dlaczego Alvaro Morata mógł swobodnie uderzyć, będąc bez asysty obrońcy na czwartym metrze od bramki Wojciecha Szczęsnego. Do tego dochodzi jeszcze głupio sprokurowany rzut karny. Niepotrzebny faul spóźnionego Modera mógł przesądzić o losach spotkania, lecz szczęście w końcu dopisało Polakom. 

Hiszpanie nie musieli jednak tego meczu nawet zremisować. Kontrowersyjna decyzja o nie podyktowaniu rzutu karnego drużynie Paulo Sousy, słupek Świderskiego oraz bardzo słaba dobitka Roberta Lewandowskiego. Polacy mieli swoje szanse, lecz za każdym razem brakowało czegoś w fazie finalizacji akcji. Sam mecz pokazał jednak, że nasza kadra wcale nie musi do spotkań z teoretycznie silniejszym rywalem podchodzić z podkulonym ogonem. 

Poszukiwanie tożsamości

Paulo Sousa próbuje wprowadzić w reprezentacji Polski swój własny, unikatowy styl. Agresywny futbol oparty na jak najszybszym odbiorze piłki, przeplatany momentami na odpoczynek i regenerację. Nasz zespół w tym pierwszym elemencie wygląda już całkiem nieźle, o czym świadczą chociażby przywołane wcześniej słowa Luisa Enrique. Warto zwrócić uwagę również na fakt, że grając wysokim pressingiem, Polacy nie stracili ani jednego gola na Euro, strzelając przy tym bramkę Słowacji. Większe problemy pojawiają się niestety, gdy nasi reprezentanci muszą odpocząć. 

Po tak trudnym sezonie żaden zespół nie będzie w stanie skutecznie zakładać pressingu przez 90 minut. Paulo Sousa doskonale zdaje sobie z tego sprawę, więc mecz podzielił na dwa etapy. Pierwszym, jak już ustaliliśmy, jest agresywny odbiór piłki na połowie rywala. Drugi z kolei polega na cofnięciu się niżej i regeneracji po bardziej intensywnym etapie. Polacy muszą jednak nauczyć się cierpieć, bo jak dotąd to właśnie te momenty, w których świadomie oddają nieco inicjatywy rywalowi, są największą bolączką naszej kadry. Liczne błędy indywidualne, słaba komunikacja i brak rozwagi sprawiają, że na bieżących Mistrzostwach Europy zamiast pewnie wyjść z grupy, to będziemy martwić się o awans pewnie do ostatnich minut spotkania ze Szwecją.

Mecz z Hiszpanią był jednak jasnym sygnałem dla świata. Polska kadra rośnie i jeśli uda się jej wyeliminować błędy, to może być zagrożeniem dla każdego rywala. Podopieczni Paulo Sousy są niewygodnym zespołem, który niezależnie od siły przeciwnika będzie chciał dominować w każdym spotkaniu.

 

ZOBACZ też: Znamy trzeciego beniaminka ekstraklasy

Bądź na bieżąco! Obserwuj Śląsknet na kanale WhatsApp. Odwiedź nas także na Facebooku, YouTubie, X (Twitterze), Instagramie oraz TikToku.