''W Mielcu nauczyli się ostrożności'' (OPINIA EKSPERTA)

26.11.2021 (06:00) | Karol Bugajski
uploads/images/2021/11/stm_619fdee84950a.png

fot.: Paweł Kot

W sobotnim meczu 16. kolejki ekstraklasy Śląsk Wrocław podejmie Stal Mielec. O świetnej formie ubiegłorocznego beniaminka, trenerze Adamie Majewskim i polskim składzie rozmawiamy z Bartłomiejem Wiszem, dziennikarzem Radia Rzeszów.



 

Stal w dwóch poprzednich meczach zdobywała po trzy bramki (3:1 z Legią i 3:3 z Lechią), a jej seria bez ligowej porażki liczona jest już w siedmiu występach. Przed Śląskiem w sobotę prawdziwe wyzwanie.

Zespół z Mielca gra bez presji i gra dobrą, emocjonującą piłkę, momentami widowiskową. Kilka aspektów udało się poprawić w grze Stali na przestrzeni ostatnich spotkań, to przede wszystkim bardzo dobra, bez zarzutu gra w defensywie czy współpraca między formacją obroną a linią pomocy. Mamy choćby Maksymiliana Sitka, który rozkręca się z meczu na mecz, w poprzedniej kolejce przeciwko Lechii zdobył już trzecią bramkę w sezonie, a wcześniej trafił również przy Łazienkowskiej i jeżeli utrzyma tę formę będzie go można stawiać na równi z Mateuszem Makiem. Bardzo mocnym, pewnym punktem Stali już od wielu spotkań jest też bramkarz Rafał Strączek, choć jeszcze przed rozpoczęciem sezonu mówiło się, że po udanej rundzie wiosennej on może odejść. Pojawiały się różne dywagacje, wymieniano nawet ligi zagraniczne, ale na szczęście dla niego samego, jego rozwoju i całej drużyny, pozostał w Mielcu. Moim zdaniem Strączek rozwija się w sposób fantastyczny, to że w poprzedniej kolejce Lechia strzeliła trzy gole przy Solskiego, absolutnie nie obciąża jego. Strzały rywali były praktycznie nie do obrony, a za to w kilku sytuacjach pod własną bramką zachował się bardzo dobrze.

Wspomniał pan o Sitku, którego poznaliśmy już w poprzednim sezonie w Podbeskidziu, jednak dopiero teraz, podczas wypożyczenia do Stali, tak naprawdę przedstawia się ekstraklasie. To zawodnik, który może wykonywać szybki, systematyczny postęp?

Tak, może, zresztą jego ostatnie powołanie do reprezentacji Polski U-21 świadczy o tym, że jest dostrzegany przez selekcjonera Macieja Stolarczyka. Moim zdaniem nie było to żadne sygnalne powołanie, ale po prostu bardzo dobry prognostyk dla jego dalszego rozwoju w zespole Stali Mielec. Co jest specyficzne w klubie z Podkarpacia to to, że nie stawia się na wielkie nazwiska, ani w sztabie szkoleniowym, ani w samej kadrze zespołu, wpływ na to po części ma aspekt ekonomiczny. Daje się szansę zawodnikom, którzy być może kiedyś już błysnęli, na przykład jak Dawid Kort, potem trochę przygaśli, ale teraz ponownie się na nich stawia, w Mielcu wyciągają do nich rękę.

Nazwisko trenera Adama Majewskiego również jest ciekawe, bo nieoczywiste – Stal zgłosiła się po niego, gdy krótko przed rozpoczęciem sezonu z pracy zrezygnował architekt utrzymania Włodzimierz Gąsior. Czy latem w Mielcu doszło do pewnego zamieszania, a Majewski został wymyślony nieco naprędce?

Ja nie doszukiwałbym się w tym żadnej sensacji czy chaosu. Trener Gąsior po prostu uczciwie powiedział opinii publicznej, że wykonał plan, plan-marzenie, bo wiemy, jak momentami dramatyczna wiosną była sytuacja Stali. On podjął olbrzymie wyzwanie, co w Mielcu będą mu pamiętać zawsze, a to, że zrezygnował, może późno, ale mimo wszystko na tyle jeszcze wcześnie, że nie spowodowało to większego zaburzenia przygotowań, wynikało zwyczajnie ze względów zdrowotnych. Za to trzeba bardzo mocno szanować trenera Gąsiora, bo mierzył siły na zamiary.

Przede wszystkim wykonał plan, który miał zrealizować.

Chociaż dla wielu to był plan karkołomny, czy wręcz nierealny, pokazał, że wiarą, ambicją i determinacją oraz tym podejściem starej futbolowej szkoły w najlepszym znaczeniu, można osiągnąć sukces. Wybór Adama Majewskiego był oczywiście podyktowany okolicznościami, należało działać szybko, zarząd postawił na trenera bez większego nazwiska, który wcześniej prowadził pierwszoligowy Stomil Olsztyn. W Mielcu jest jednak właśnie takie podejście i strategia – dać szansę w tym niewielkim, chociaż oczywiście zasłużonym dla polskiej piłki środowisku. Wiemy, jakie są warunki finansowe, ogólnokrajowe media co jakiś czas obiegały ostatnio przecież informacje o brakujących kilku milionach. Wracał ten ironiczny, niesprawiedliwy slogan „organizacja Stal Mielec”, natomiast trzeba sobie powiedzieć, że praca prezesa Jacka Klimka i jego ludzi z marketingu od wielu miesięcy pokazuje naprawdę jasno obraną strategię i zamysł tego klubu.

O klubie z Solskiego dzisiaj można pewnie mówić, że to największe pozytywne zaskoczenie trwającego sezonu, natomiast gdzie pan widzi Stal na koniec sezonu? W zespole gra średnio najwięcej Polaków spośród wszystkich drużyn, nasi rodacy zdobyli również dla niej najwięcej bramek w ekstraklasie, to na pewno może się podobać.

Strategia na pozostałe cztery mecze w tym roku jest bardzo prosta, zdobyć jak największą liczbę punktów, by w miarę spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej, która będzie szalenie wymagająca. Mimo, że Stal już na dobre oddaliła się od strefy spadkowej, myślę, że jeszcze nic nie wskazuje na to, by można było przewidywać spokojną drugą część sezonu. Wręcz przeciwnie i sądzę, że w Mielcu o tym doskonale wiedzą. Przypuszczam, że tak jak w poprzednich latach znajdą się środki finansowe na obóz w Turcji, przygotowania w dobrych, optymalnych warunkach. Z wiarą i dużą dozą optymizmu, ale również ostrożnością, której nauczyli się w obozie dwukrotnego mistrza Polski w ostatnich latach.

ZOBACZ też: Śląsk pobił swój rekord - w ofensywie jest coraz gorzej