Plusy i minusy po meczu z Motorem

Plusy i minusy po meczu z Motorem

fot.:

Czarna passa wrocławian wciąż trwa. Trójkolorowi dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, a mimo to i tak przegrali 2:3 w Lublinie. Jakie są plusy i minusy po tym meczu?



 

Karol Niemczycki.

Zawodnikiem, który rozegrał bardzo dobre zawody w Lublinie, mimo porażki jest niewątpliwie Karol Niemczycki. Golkiper WKS-u obronił jedenastkę i do tego wszystkiego zaliczył kilka fantastycznych interwencji. Pewna postawa między słupkami nie wystarczyła jednak do zwycięstwa, bo jego partnerzy z defensywy niejednokrotnie doprowadzali do zagrożeń własnej bramki, ale do tego przejdziemy za chwilę. Warto też zaznaczyć, że miał na rękach strzał piłkarza Motoru przy drugim rzucie karnym, ale tego niestety nie udało się zatrzymać. Zawód na twarzy byłego piłkarza Cracovii po końcowym gwizdku, zdecydowanie nie był spowodowany jego postawą, a końcowym rezultatem.

Zdominowani, nie po raz pierwszy.

Jak ktoś w tym meczu bardziej zasłużył na zwycięstwo, to byli to gospodarze, którzy i tak ostatecznie triumfowali. Śląsk dał się całkowicie zdominować i to było błędem. Oczywiście dwukrotnie Wrocławianie prowadzili i mogło się wydawać, że uda się przetrwać, jednak przy aktualnej formie defensywy Trójkolorowych, graniczyło to z cudem. Statystyki pomeczowe wyraźnie zaznaczają przewagę piłkarzy z Lublina. Miejscowi oddali 29 strzałów, z czego 11 z nich było celnych. Wojskowi wykonali sześć prób, a trzy z nich były w światło bramki, liczby mówią same za siebie. Kolejny mecz, w którym podopieczni słoweńskiego szkoleniowca, próbują przetrwać w taki sposób, ale na razie nie mają ku temu pozytywnych argumentów.



Defensywa, defensywa… to już się robi nudne.

Ciągle odwołujemy się do tego samego. Karygodnych pomyłek w obronie. Przewinienia w szesnastce, błędy w kryciu przy stałych fragmentach, czy ucieczki rywali za plecy obrońców Śląska Wrocław. Przed tygodniem karcił w ostatni z wymienionych sposobów Patrik Walemark, a w Lublinie do remisu, korzystając ze wspomnianej ucieczki, doprowadził Makan Aiko. Taka postawa w obronie WKS-u prowadzi Wrocławian do strefy spadkowej, jeśli ona nadal będzie tak wyglądać, to po roku Wojskowi wrócą na zaplecze Ekstraklasy. W tym momencie Trójkolorowi mają 22 stracone bramki w 11 spotkaniach, więcej ma tylko ostatni w tabeli Raków Częstochowa (26 kapitulacji).

Jedyna nadzieja znów zachwyca.

Czy Śląsk zdobyłby dwie bramki w Lublinie bez Piotra Samca-Talara? Ciężko sobie to zobrazować, przy obu trafieniach kapitan WKS-u obsługiwał swoich napastników kapitalnymi podaniami, notując przy tym czwartą i piątą asystę w sezonie. Nikt na ten moment nie wyobraża sobie Wojskowych bez swojego lidera. Po ciężkiej kontuzji wrócił dość szybko i nadal nie przestaje zachwycać, jednak sam nie „udźwignie” ciężaru, jakim jest utrzymanie Ekstraklasy we Wrocławiu. Pozostaje więc wierzyć, że znajdą się zawodnicy, którzy złapią choćby w połowie taką formę jak wspominany pomocnik. Warto zaznaczyć, że potrzebne jest to jak najszybciej.

Jan Feliszek

Autor

Jan Feliszek

Wrocławianin, kibic Śląska Wrocław i Liverpoolu. Pasjonat wielu dyscyplin sportowych - czynnie trenujący piłkę ręczną.

Z redakcją związany od września 2023 roku, gdzie rozpoczęła się moja przygoda z dziennikarstwem sportowym.