Pożegnanie z Oporowską. Jak wyglądały ostatnie mecze Śląska na starym stadionie?

Pożegnanie z Oporowską. Jak wyglądały ostatnie mecze Śląska na starym stadionie?

fot.: Bartłomiej Wójtowicz

Trybuna odkryta przy Oporowskiej idzie w rozbiórkę. Kibice Śląska kilka dni temu pożegnali się z nią na dobre, ale pożegnanie ze starym stadionem podczas przeprowadzki na nowy obiekt, było przeprowadzone "na raty". Jak kibice Śląska rozstawali się ze swoim starym stadionem już 15 lat temu?



 

Śląsk - Arka 5:0 - 29 maja 2011

Wejściówki na ten mecz rozeszły się dość szybko. Dwie godziny przed meczem na kasach przy stadionie można było znaleźć karteczki z napisem "Brak biletów". Cały Wrocław żył wtedy wicemistrzostwem, które dawało stolicy Dolnego Śląska powrót europejskich pucharów. Okolice dookoła stadionu obwieszone były reklamami nowego obiektu, który niedługo miał zostać oddany do użytku. Śląsk przeprowadzał się z Oporowskiej na Pilczyce. W tle oczywiście była organizacja Euro 2012, w którego trakcie na nowym obiekcie rozegrano trzy mecze grupowe, w tym jeden mecz reprezentacji Polski. Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę przegrała z Czechami 0:1 i odpadła z turnieju.

Jednak to było dopiero rok później. Pod koniec sezonu 2010/11 kibice wiedzieli już, że ich klub będzie się bił o miejsce w Europie. Przed ostatnią kolejką cel był jeden - pokonać Arkę i utrzymać drugie miejsce w lidze. Drużyna z Gdyni walczyła wtedy o utrzymanie się w lidze. Do spełnienia tego celu również potrzebowali zwycięstwa. A jednak mimo tak ciężkiej wagi tego spotkania dla obu drużyn, głośno mówiło się o proteście, który miał uciszyć atmosferę na stadionie. Fani protestowali przeciw decyzjom władz o zamykaniu stadionów w całej Polsce. Kilka kolejek wcześniej ucierpieli na tym właśnie Wrocławianie, kiedy podczas meczu z GKS-em Bełchatów na trybunach nie mógł zasiąść ani jeden kibic.

Decyzja o braku dopingu podzieliła kibiców. Jedni zdecydowali się solidarnie wziąć w nim udział, inni nie mogli zrozumieć, jak mogą nie kibicować w dniu, kiedy ich drużyna walczy o wicemistrzostwo kraju. Sama idea protestu również się zmieniała. Początkowo na stadionie doping miał się rozpocząć w 80. minucie, potem zaczęto mówić o zawieszeniu dopingu tylko na pierwsze 45 minut. I faktycznie, w pierwszej połowie kibice z zadaszonej trybuny mogli podziwiać na murawie pokaz klasycznej polskiej piłki (do przerwy był bezbramkowy remis), a na trybunie odkrytej mecz piłki plażowej. Fani Śląska przez środek trybuny przeprowadzili biały materiał, który robił im za siatkę, a nad nią przebijali dmuchane piłki, nie angażując się tym samym w doping.

Kibice Śląska rozkładający ich nowe "boisko" do gry w siatkówkę.
Kibice Śląska rozkładający ich nowe "boisko" do gry w siatkówkę.

Sytuacja zmieniła się w drugiej połowie. Już przy wyjściu piłkarzy z tunelu można było usłyszeć śpiew fanów. Piłkarze nie pozostali dłużni. Pierwsza bramka padła w 46. minucie meczu, dzięki Christianowi Omarowi Diazowi. Po dokładnie dwudziestu minutach Argentyńczyk miał już na swoim koncie hat-tricka. Wrocław był coraz bliżej trzeciego w historii wicemistrzostwa Polski.

Wynik w 82. minucie poprawił Dariusz Sztylka, a w 85. swoje premierowe trafienie zaliczył... Marian Kelemen. Po faulu w polu karnym na Piotrze Ćwielongu kibice zaczęli skandować nazwisko golkipera, chociaż faulowany piłkarz już ustawiał piłkę na 11. metrze. Ostatecznie to Słowak wpakował piłkę do siatki po uderzeniu w sam środek bramki. Upokorzona Arka żegnała się z Ekstraklasą.

Marian Kelemen wykonujący rzut karny w 85. minucie spotkania.
Marian Kelemen wykonujący rzut karny w 85. minucie spotkania.

Po meczu przyszła pora na świętowanie i... negocjacje. Nadal niepewna była przyszłość Oresta Lenczyka w klubie, który od przyjścia do Śląska zdobył najwięcej punktów w lidze wśród wszystkich drużyn. Innymi słowy - gdyby tabelę liczyć od jego pojawienia się na Oporowskiej, Śląsk byłby mistrzem już w 2011 roku. Trener był w konflikcie z władzami klubu, odkąd tamte postawiły mu ultimatum dotyczące awansu Śląska do pucharów. Trener słysząc takie słowa, miał się obrazić, co zresztą może być zrozumiałe, patrząc na to z perspektywy czasu. Przed przyjściem szkoleniowca do Wrocławia, w klubie martwiono się o utrzymanie w Ekstraklasie. Do wcześniej wspomnianych negocjacji przystąpili więc kibice. Stadion zaczął skandować nazwisko nowego wicemistrza Polski, prosząc go tym samym o zostanie w klubie.

Tuż po końcowym gwizdku sędziego na boisko wbiegli rezerwowi Śląska i sztab drużyny. Wszyscy chcieli świętować pierwszy awans do europejskich pucharów w XXI wieku. Polał się szampan, a zawodnicy założyli pamiątkowe koszulki z napisem "To już nie są czary - Wrocław ma puchary", oraz "Witaj Europo". Drużyna świętowała i śpiewała razem z kibicami, a wieczorem feta przeniosła się na rynek.

Sebastiana Mili tego dnia zabrakło na boisku, pomocnik pauzował za nadmiar żółtych kartek.
Sebastiana Mili tego dnia zabrakło na boisku, pomocnik pauzował za nadmiar żółtych kartek.

Na trybunach tego dnia zasiadło 8370 kibiców. Reportaż z tego meczu autorstwa Krzysztofa Banasika znajdziecie poniżej.

Śląsk - Podbeskidzie 1:0 - 22.10.2011

Tego dnia miało odbyć się faktyczne pożegnanie Wrocławian z Oporowską, choć WKS jeszcze wrócił na ten obiekt. Śląsk dość dobrze wszedł w sezon 2011/12. Na tyle dobrze, że po 8. kolejce Wrocławianie zasiedli na fotelu lidera. Po tym przyszła jednak niespodziewana porażka z GKS-em Bełchatów, przez którą drużyna spadła na trzecie miejsce. Mecz z Podbeskidziem miał być okazją do powrotu na dobre tory.

Co ciekawe, drużyny rozegrały mecz między sobą kilka dni wcześniej, w ramach 1/8 finału Pucharu Polski. Wtedy lepszy okazał się Śląsk, wygrywając po bramce Johana Voskampa. Podbeskidzie nie nauczyło się zbyt wiele przez tę parę dni. W lidze Śląsk również wygrał i ponownie było to skromne 1:0. Tym razem bramkę zdobył Christian Omar Diaz, a asystował mu Piotr Celeban.

Kibice na ten mecz przygotowali oprawę, która zasłoniła większość trybuny odkrytej, a przez cały mecz na trybunach panowała świetna atmosfera. Pożegnanie było godne wieloletniej historii tego obiektu. Całość dopingu obejrzycie poniżej.

Śląsk - GKS Bełchatów 1:0 - 7.04.2012

W kwietniu tego samego sezonu Śląsk utrzymywał się na podium ligi. Lepsze mecze przeplatał gorszymi, aż przyszedł spadek formy, którego efektem mogło być wypadnięcie poza grono drużyn liczących się o tytuł mistrzowski. Pomóc miał duch starego stadionu.

Dlaczego Śląsk zagrał tego dnia na Oporowskiej? W zasadzie do dzisiaj tego nie wiadomo. Oficjalnym powodem podanym przez klub jest konieczność wymiany elementu instalacji tryskaczowej, a także wymiana murawy. Nieoficjalnie mówiło się o problemach z systemem elektrycznym, który zamiast działać komputerowo, był sterowany ręcznie. Do tego miała się przyczepić UEFA, która nakazała natychmiastową naprawę systemu, a to wymagało wyłączenia stadionu z użytku.

A sam mecz? Duch stadionu faktycznie pomógł na samym początku spotkania. W 4. minucie w polu karnym faulował Dariusz Pietrasiak, ale Śląsk przed utratą bramki uchronił Marian Kelemen, do spółki z Grzegorzem Baranem, który oddał fatalny strzał. Mecz i sytuację w tabeli uratował ponownie Christian Diaz. Argentyńczyk po wejściu na boisko dał się sfaulować w polu karnym, po czym pewnie wykorzystał "jedenastkę". Napastnik za wszelką cenę chciał zdobyć ostatnią bramkę na Oporowskiej i udało mu się to właśnie dzięki temu trafieniu.

Christian Omar Diaz świętujący trafienie na wagę zwycięstwa.
Christian Omar Diaz świętujący trafienie na wagę zwycięstwa.

To nie był dobry mecz Śląska, ale to nie miało większego znaczenia. Od tamtej kolejki do końca sezonu Śląsk już ani razu nie przegrał, zdobywając tym samym mistrzostwo z punktem przewagi nad drugim Ruchem. Na trybunach podczas meczu z GKS-em zasiadło około 7000 kibiców. Był to również setny mecz trenera Oresta Lenczyka na ławce trenerskiej Śląska.

Stadion przy Oporowskiej widział wiele pięknych spotkań, a na tych trybunach mnóstwo kibiców rozpoczęło swoją przygodę ze Śląskiem. Jakie są wasze najlepsze wspomnienia z tym obiektem? Niedawno z trybuną pożegnali się kibice, a relację z turnieju o Puchar Wielkiego Śląska przeczytacie tutaj. A jeżeli tęsknicie za klimatem tego stadionu, to nadal możecie go nadal odwiedzić, przychodząc na mecze rezerw, lub drużyny kobiet.

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.