Simundza: Biorę odpowiedzialność na siebie

Simundza: Biorę odpowiedzialność na siebie

fot.:

Trener Śląska po sromotnej porażce z mistrzem Polski, wziął udział w konferencji prasowej. Jak skomentował fatalny występ swojej drużyny?



 

Ante Simundza: Ciężko jest coś powiedzieć, zarazem myślę, że graliśmy z najlepszą drużyną w Ekstraklasie. Musimy pracować, przez pierwsze 65-70 minut byliśmy na podobnym poziomie, potem wyszły różnice w jakości zawodników, oraz w ich dojrzałości i nad tym musimy pracować. Przeciwnik oczywiście w pełni zasłużył na to zwycięstwo.

Wczoraj mówił pan, że pracowaliście nad poprawą mentalności zawodników. Jak według trenera piłkarze zareagują na taką porażkę?

Musimy nadal nad tym pracować. Tak jak mówiłem, te 65 minut wyglądało nieźle. Brakowało skuteczności i pewnie trochę szczęścia, chociażby przy tej drugiej bramce dla Lecha. Gdybyśmy wykorzystali nasze okazje to ten mecz mógłby wyglądać inaczej. Trzeci i czwarty gol były już nieakceptowalne.

Co można zmienić, skoro pan mówi, że jest to kwestia jakości. Na ile to jest pańska rola, a na ile to przerasta tę drużynę?

Biorę odpowiedzialność za wszystko na siebie. Zarazem wiem, że jeżeli nie trzymamy się swoich założeń i zasad, chociażby w stałych fragmentach gry, to nie jesteśmy w stanie niczego poprawić. Tak czasami też bywa, kiedy mierzysz się z drużyną od ciebie lepszą jakościowo.

Ile Samcowi-Talarowi brakuje do powrotu do optymalnej formy po tej kontuzji?

To logiczne, że jeżeli masz długą przerwę od gry, to ciężko jest wskoczyć na ten poziom, na którym się grało wcześniej. To dotyczy wszystkich zawodników, nie tylko Samca-Talara. Stworzył dzisiaj kilka dobrych sytuacji, wymienił dobre podania, oddał dobre strzały. Po przerwie wyglądał trochę gorzej pod kątem fizycznym, ale myślę że z meczu na mecz będzie już tylko lepiej.

Od pierwszej minuty widzieliśmy duet Marjanac-Banaszak. Skąd zmiana obu napastników, względem poprzedniego meczu?

Ze względu na ich profil. Jestem zadowolony z Banaszaka. Ci napastnicy mają więcej zaangażowania w grze obronnej, stąd moja decyzja.

Jak pan ocenia współpracę duetów Marjanac-Banaszak i Camoes-Dembele?

Mówiłem to już jakiś czas temu, staram się znaleźć jak najlepszą kombinację dla tej czwórki. Od napastników wymagam jednak przede wszystkim asyst i goli. Taka jest ich praca, ale dobieram ich pod kolejnych przeciwników. Marjanac i Banaszak dużo walczyli, Dembele miał jedną dobrą sytuację. Aspekt przeciwnika jest ważny, ale na koniec dnia oczekuję bramek i asyst.

Czy przed meczem zastanawiał się pan nad trójką stoperów?

Jeśli mam być szczery, to próbowaliśmy ustawienia z Iro i Szalą. Oczywiście Cypryjczyk nie mógł wystąpić ze względu na kontuzję. Tak samo jak od napastników wymagam goli i asyst, tak od obrońców wymagam obrony bramki.

Czy widział pan powtórkę pierwszej bramki i reakcję Jehora Macenki na wybicie piłki, podczas gdy prawe skrzydło Lecha było pozostawione puste i z tego padła bramka.

Ta sytuacja była nieco dłuższa, to było kilka dośrodkowań. Naszym założeniem jest żeby kryć zawodnika do ostatniego momentu, a więc do odzyskania piłki. Macenko nie wygrał pierwszej walki w powietrzu i z tego wynikał brak krycia. To co on może zrobić lepiej, to atakować tego zawodnika wykonującego dośrodkowanie.

Jak blisko gry od pierwszej minuty jest Adam Ciućka, który wchodząc z ławki robi różnicę w kolejnych spotkaniach.

Jest bardzo blisko wyjściowego składu. Każdy zawodnik dostając szanse, walczy żeby ją wykorzystać. Lubię podejście Ciućki do gry i to jak operuje piłką. Nadal musi ciężko pracować ale jest naprawdę blisko składu.

Timossi Andersson był krytykowany na początku swojej przygody ze Śląskiem. Z czasem wydaje się, że jego gra wygląda coraz lepiej. Czy on staje się tym zawodnikiem, którego trener oczekiwał?

Mam nadzieję, to jego pierwsza asysta, a od wahadłowych oczekuję asyst i dobrej pracy w defensywie. Alex urósł jako piłkarz i poczuł się lepiej z drużyną. Bardzo się cieszę z jego asysty, ale najbardziej mnie cieszył jego powrót do obrony, aby uratować drużynę przed stratą gola. To pokazuje jego mentalność.

Na trybunie zasiadło prawie 34 tysiące kibiców. Była to bardziej presja czy wsparcie dla piłkarzy?

To jest przywilej, czujemy się świetnie przy takich trybunach. Wspierali nas i czuję dumę z tego powodu.

Wiktor Brylonek

Autor

Wiktor Brylonek

Pochodzę z Wrocławia, a na Śląsk chodzę odkąd pamiętam. Obecnie kończę Dziennikarstwo i Komunikację Społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim, a w Śląsknecie jestem od 2025 roku. Poza Śląskiem kibicuję Manchesterowi United, lubię też obejrzeć żużel i Formułę 1. Poza sportem, lubię robić zdjęcia i czytać o historii Wrocławia.