Simundza: Najpierw musimy posprzątać we własnym domu
fot.: Paweł Kot
Śląsk Wrocław ma za sobą cztery ligowe porażki z rzędu, a ostatnia przegrana 1:4 z Lechem Poznań tylko pogłębiła problemy zespołu. Przed sobotnim spotkaniem z Motorem Lublin trener Ante Simundza odniósł się do sytuacji mentalnej drużyny, błędów popełnianych przez zawodników oraz problemów kadrowych. Szkoleniowiec nie ukrywa, że poprawa musi zacząć się od samych piłkarzy.
Jak minął ostatni tydzień pod względem mentalnym? Wcześniejsze porażki były minimalne, natomiast przeciwko Lechowi Poznań doznaliście znacznie bardziej dotkliwej przegranej.
Zgadzam się. Dużo rozmawialiśmy i pracowaliśmy nad przygotowaniem mentalnym. Na treningach wyglądało to dobrze. Ważne jest, aby zawodnicy zdawali sobie sprawę, że niezależnie od tego, czy przegrywamy 1:2, czy 1:4, musimy odpowiednio reagować. Najważniejszą rzeczą, na którą zwróciłem uwagę, jest właśnie reakcja mentalna, a nie kwestie taktyczne czy fizyczne. Każdy piłkarz Śląska musi wiedzieć, w jakim klubie gra i co chcemy osiągnąć w tym sezonie. Najważniejsze jest jednak to, co pokazujemy na boisku, a nie to, co mówimy. Najpierw musimy posprzątać we własnym domu, a dopiero później zajmować się innymi sprawami. W pierwszej połowie meczu z Lechem byliśmy na podobnym poziomie i nie pozwalaliśmy przeciwnikowi na stworzenie wielu sytuacji. Niestety po przerwie zdecydowanie się to zmieniło. Dużo rozmawialiśmy o tym po spotkaniu.
Co można zmienić pod względem mentalnym w trakcie sezonu? Przy takiej serii porażek trudno poprawić sytuację z kolejki na kolejkę, a właśnie tego teraz potrzebujecie.
Zgadzam się. Przede wszystkim musimy rozmawiać ze sobą i każdy zawodnik powinien skupić się na własnej postawie. Najważniejsze jest to, aby każdy dawał z siebie jak najwięcej dla dobra całego zespołu. Jeśli chodzi o kwestie taktyczne i to, co chcemy osiągnąć na boisku, piłkarze doskonale znają nasze założenia. Kluczowe jest jednak odpowiednie skupienie, przygotowanie mentalne i przekonanie, że jesteśmy w stanie te zadania zrealizować. Jeśli ktoś uważa, że może odpowiadać wyłącznie za defensywę, a ktoś inny tylko za ofensywę, to popełnia duży błąd. Każdy musi pracować zarówno w obronie, jak i w ataku. Tylko w ten sposób możemy coś osiągnąć.
Ma pan na myśli konkretnego zawodnika lub określoną sytuację?
Nie, mam na myśli cały zespół. Było to wyraźnie widoczne w drugiej połowie spotkania z Lechem Poznań. Dotyczy to wszystkich zawodników, ale również sztabu szkoleniowego i mnie samego. Wszyscy musimy myśleć zarówno o defensywie, jak i ofensywie.
Jak Mariusz Malec poradził sobie z ostatnim tygodniem, szczególnie pod względem mentalnym? Popełnił błędy w meczu z Lechem, które wywołały sporo komentarzy w mediach społecznościowych. Dodatkowo kontuzja Irodotosa Christodoulou ogranicza możliwości rotacji na środku obrony.
Mariusz jest doświadczonym zawodnikiem i doskonale zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Ja również je dostrzegam. Oczekuję jednak, że w spotkaniu z Motorem zaprezentuje się na najwyższym poziomie. Takie same oczekiwania mam wobec każdego piłkarza.
Czy zmiana na bramce, nie spowodowała by pozytywnego pobudzenia drużyny?
Nie uważam, żeby Karol Niemczycki znajdował się w słabej formie lub popełniał jakieś ogromne błędy. W poprzednich spotkaniach wielokrotnie nas ratował, niezależnie od tego, czy wygrywaliśmy, remisowaliśmy, czy przegrywaliśmy. Kiedy pozostali zawodnicy popełniają błędy, bramkarz jest ostatnią osobą, która może uchronić drużynę przed stratą gola. Dlatego musimy również zastanowić się, co lepiej mogłaby zrobić formacja defensywna i cały zespół.
Jak ocenia pan Motor Lublin? To drużyna, która potrafi efektownie wygrać z Legią Warszawa w Pucharze Polski czy odnieść zwycięstwo w ostatnich sekundach ligowego spotkania, ale jednocześnie zgromadziła niewiele punktów i zdarzają jej się rozczarowujące występy.
Myślę, że Motor znajduje się w sytuacji podobnej do naszej. To zespół, który gra lepiej, niż wskazywałaby na to jego pozycja w tabeli i liczba zdobytych punktów. W ostatniej kolejce wygrał po akcji przeprowadzonej w ostatnich sekundach spotkania. Zarówno oni, jak i my potrzebujemy więcej punktów. Uważam, że również nasza gra wygląda lepiej, niż sugerowałaby to sytuacja w tabeli. W piłce nożnej wszystko może się zmienić w ciągu jednego dnia, jednego meczu. Myślimy pozytywnie i chcemy być lepsi w kolejnym spotkaniu. Wiemy, że zagramy na stadionie Motoru, ale mamy swój cel i jedziemy do Lublina z pozytywnym nastawieniem.
Jak zamierzacie poradzić sobie z wysokim pressingiem Motoru i skutecznie wyprowadzać piłkę spod własnej bramki?
Oczywiście musimy odpowiednio dostosować się do sposobu gry przeciwnika. Pracowaliśmy nad tym podczas treningów. W sobotę zobaczymy, jak będzie to wyglądało w warunkach meczowych.
Czy po spotkaniu z Lechem Poznań pojawiły się nowe problemy zdrowotne? Jak wygląda dostępność zawodników przed meczem z Motorem?
Jorge Yriarte zmaga się z problemem zdrowotnym. Poza nim pozostali zawodnicy są do naszej dyspozycji.
Czy stałe fragmenty gry mogą odegrać istotną rolę w nadchodzącym spotkaniu, szczególnie w przypadku Śląska?
Oczywiście. Stałe fragmenty gry, jak zawsze, są bardzo ważnym elementem każdego spotkania.
Wracając do Jorge Yriarte, z jakim urazem zmaga się zawodnik i na ile jest on poważny?
Pierwsze dolegliwości pojawiły się już po meczu ze Slovanem Liberec. Podczas środowego treningu problem ponownie dał o sobie znać. Nie chcemy ryzykować zdrowiem zawodnika, dlatego nie znajdzie się w kadrze na spotkanie z Motorem Lublin.
