Śląsk - Lech 1:4. Kryzys trwa (RELACJA)
fot.: Dawid Kokolski
Śląsk Wrocław w 10. kolejce Ekstraklasy, po trzytygodniowej przerwie, podjął na Tarczyński Arenie Lecha Poznań. Wrocławianie przegrali z drużyną mistrza Polski 1:4. Bramki dla Kolejorza zdobyli: Filip Jagiełło, Pablo Rodriguez oraz dwukrotnie Patrik Walemark, a honorowe trafienie dla WKS-u zaliczył Grzegorz Tomasiewicz.
Ante Simundza postawił na 5 zmian w stosunku do ostatniego ligowego meczu z Wisłą Kraków (1:2). Jana Jurceca zastąpił Marc Llinares, Doriana Markowskiego Piotr Samiec-Talar, Jorge Yriarte Grzegorz Tomasiewicz. W ataku zobaczyliśmy natomiast duet Przemysław Banaszak i Luka Marjanac, a na ławce usiedli Ieltsin Camoes i Malaly Dembele. Ponadto w kadrze meczowej nie znalazł się Irodotos Christodoulou, który w meczu sparingowym ze Slovanem doznał urazu stawu śródstopia, który wykluczył go z gry na kilka tygodni.
Oto jedenastka desygnowana na starcie z Lechem Poznań ⚔️
— Śląsknet (@Slasknet) 10 października 2026
🟢Powrót Samca-Talar
⚪️Banaszak w ataku
🔴LIVE na naszej stronie ⬇️https://t.co/tWN4uiquwS pic.twitter.com/G0gsCHkUx0
Śląsk zaczął całkiem nieźle sobotnie spotkanie. Wrocławianie założyli wysoki pressing, co poskutkowało kilkoma sytuacjami, z czego najgroźniejszy był strzał Grzegorza Tomasiewicza zza pola karnego po zagraniu z rzutu rożnego, jednak Mateusz Lis zachował się przytomnie. W 8 minucie po raz pierwszy dali o sobie znać przyjezdni - Bengtsson uderzył z rzutu wolnego z okolic 20 metra, jednak piłka trafiła w mur. W 16 minucie poderwali się kibice, bo bliski strzelenia gola był Banaszak, który na wysokości "szestnastki" dostał podanie od Marjanaca, ale niestety przestrzelił. Na docenienie zasługuje również Timossi Andersson, który wcześniej wywalczył wolną pozycję na prawym skrzydle. W 24 minucie stuprocentową sytuację zaprzepaścił Macenko, który po pięknym, wyprowadzającym podaniu od Samca-Talara znalazł się w polu karnym. Niewykorzystana sytuacja zemściła się po 6. minutach. Obrońcy WKS-u zdrzemnęli się po wybitej piłce głową w polu karnym, ta została przyjęta na prawym skrzydle, gdzie niepilnowany zupełnie był Pablo Rodriguez, ten przerzucił futbolówkę na drugą stronę, gdzie pięknym strzałem zamknął to Filip Jagiełło i wyprowadził Kolejorza na prowadzenie. Ostatnim akcentem 1. połowy był rzut wolny dla WKS-u po faulu na Banaszaku. Wykonawcą tradycyjnie był Piotr Samiec-Talar, który posłał piłkę w stronę nabiegających partnerów, lecz ci przegrali walkę o pozycję z graczami Lecha.
Arbiter zaprasza drużyny do szatni. Śląsk przed drugą połową nie jest spisany na straty, ale musi odzyskać pewność siebie.
— Śląsknet (@Slasknet) 10 października 2026
______________________________________________________________
⏱️ HT #ŚLĄLPO 🟢 0:1 ⚪
⚠️ LIVE 👉 Na naszej stronie pic.twitter.com/33Fuw8YrqQ
Na drugą odsłonę spotkania obie drużyny wyszły w tych samych składach. Szybko, bo już w 50 minucie Lechici podwyższyli prowadzenie za sprawą strzału z dystansu Rodrigueza. Futbolówka odbiła się jeszcze rykoszetem od Malca, co dodatkowo utrudniło reakcję Niemczyckiemu. Za tego gola niewątpliwie odpowiada brak organizacji w środku pola, bowiem piłkarz Lecha był kompletnie nie pokryty, ani nie założono na niego pressingu. W 60 minucie szkoleniowcy obu ekip zdecydowali się na roszady. Z boiska zszedł Marjanac oraz Linetty, a zastąpili ich Dembele oraz Ćiućka. Natomiast Kolejorza wzmocnili Kozubal i Walemark, zmieniając strzelca bramki Jagiełłę oraz Gumnego. Kwadrans po golu gości, gospodarze byli o krok od złapania kontaktu. Ładne podanie Anderssona ze skraju pola karnego dotarło na przedpole do Dembele, który pięknie zakręcił uderzenie na lewy górny róg bramki Lisa i tylko dzięki interwencji głową Pereiry Lech nadal miał czyste konto. Dający jakiekolwiek nadzieje fragment Trójkolorowych bezlitośnie skończył po kilku chwilach Patrik Walemark. Po raz pierwszy w 70 minucie, kiedy doskonale odnalazł się w ataku, przejął dośrodkowanie od Ishaka, nawinął Malca i precyzyjnym uderzeniem pokonał Niemczyckiego. Za drugim razem po asyście Hakansa, znów dokładnym strzałem wpisał się na listę strzelców Szwed. Na tablicy wyników kwadrans przed końcem 0:4. Po golu trener Simundza zdecydował się na kolejne dwie zmiany - na placu gry zameldowali się Eniss Shabani oraz Ieltsin Camoes. Śląsk w doliczonym czasie gry zdobył jeszcze honorowe trafienie za sprawą strzału Grzegorza Tomasiewicza.
Śląsk Wrocław - Lech Poznań 1:4 (0:1)
Tomasiewicz 90'+3' - Jagiełło 31', Rodriguez 50', Walemark 70',73'
Śląsk Wrocław: Niemczycki - Timossi, Macenko, Ba, Malec, Llinares - Tomasiewicz, Linetty (61' Ciućka), Samiec-Talar (75' Shabani) - Marjanac (61' Dembele), Banaszak (75' Camoes)
Lech Poznań: Lis - Pereira, Skrzypczak, Mońka, Gurgul - Gumny (60' Walemark), Murawski (76' Berggren), Rodriguez, Jagiełło (60' Kozubal), Bengtsson (72' Hakans) - Ishak (72' Agnero)
Sędzia: Patryk Gryckiewicz (Toruń)
