Slovan 3:0 Śląsk. Różnica klas w Jeleniej Górze (RELACJA)

Slovan 3:0 Śląsk. Różnica klas w Jeleniej Górze (RELACJA)

fot.:

W drugim i ostatnim sparingu Śląska podczas przerwy reprezentacyjnej podopieczni Ante Simundzy przegrali 0:3 ze Slovanem Liberec. Słaby wynik i jeszcze gorsza gra, która może martwić kibiców przed starciem z Lechem Poznań.



 

W trakcie przerwy reprezentacyjnej Śląsk Wrocław zaplanował dwa mecze kontrolne. Pierwszy z nich, o charakterze okolicznościowym, zakończył się efektownym zwycięstwem 10:0 nad Kryształem Stronie Śląskie - pierwsza drużyna rozegrała 45 minut, a po zmianie stron na murawie pojawili się podopieczni Michała Hetela. Kolejny sparing zapowiadał się jednak na znacznie trudniejszy sprawdzian, bowiem rywalem Wojskowych był wicelider ligi czeskiej, Slovan Liberec.

W wyjściowej jedenastce Wrocławian doszło do czterech roszad - miejsce Dijakovicia zajął Christodoulou, na prawej stronie Anderssona zastąpił Jurcec, w środku pola zamiast Markowskiego pojawił się Tomasiewicz, w linii ataku Camoesa zmienił Dembele. Z powodu powołania do kadry narodowej wciąż nieobecny był Ba, a w kadrze meczowej zabrakło także wracającego do pełni sił Samca-Talara oraz najnowszego nabytku WKS-u, Borysa.

Już w 3. minucie zrobiło się gorąco pod polem karnym Slovana. Niemczycki posłał dalekie podanie w kierunku Marjanaca, który w walce o pozycję był naciskany przez Masopusta. Bośniak oczekiwał podyktowania rzutu karnego, ale arbiter uznał, że starcie mieściło się w granicach przepisów i nakazał kontynuować grę.

Dominacja rywali

Choć to Śląsk od początku częściej utrzymywał się przy piłce, pierwsi z bramki cieszyli się Czesi. Llinares stracił futbolówkę w środku pola, co rywale wykorzystali błyskawicznie - Kusej zagrał precyzyjne, prostopadłe podanie do Rusa, a ten ściął do środka i uderzył nie do obrony w prawe okienko bramki Niemczyckiego.

Kusej nie zamierzał poprzestawać na asyście. Chwilę później skrzydłowy Slovana urwał się lewą stroną, łatwym balansem ciała zwiódł Linettego i technicznie przymierzył w stronę dalszego rogu. Futbolówka o centymetry minęła słupek, dając wyraźny sygnał, że zarysowuje się przewaga zespołu z Liberca.

W 16. minucie, bez kontaktu z rywalem, kontuzji doznał Christodoulou, a murawę opuścił przy asyście sztabu medycznego. W jego miejsce na boisku zameldował się Szala, który zaznaczył swoją obecność ważną interwencją, wybijając wślizgiem piłkę spod nóg wychodzącego na czystą pozycję Ashiku.

Śląsk miał doskonałą okazję, by doprowadzić do wyrównania. Luka Marjanac otrzymał od Shabaniego idealną wrzutkę prosto na głowę, jednak fatalnie spudłował. Strzał napastnika był nie tylko zbyt lekki, ale i zupełnie niecelny.

Z minuty na minutę przewaga rywali stawała się coraz wyraźniejsza. Podopieczni Fodreka Branislava zepchnęli Śląsk do głębokiej defensywy, a Trójkolorowi mieli ogromne problemy z wyjściem spod zorganizowanego pressingu. Dominacja gości przyniosła efekt w 37. minucie dystansu wynik podwyższył Adam Dobes. Choć jego uderzenie nie należało do najsilniejszych, było na tyle precyzyjne, że kompletnie zaskoczyło Niemczyckiego, który odprowadził tylko futbolówkę wzrokiem. Do przerwy Śląsk schodził z dwubramkową stratą

Wrocławianie weszli w drugą część spotkania z jasnym celem odrobienia strat. Choć częściej utrzymywali się przy piłce, nie potrafili przekuć tego w żadne konkretne zagrożenie. Slovan z kolei wykorzystywał nadarzające się okazje. Po stałym fragmencie gry trzeciego gola dla czeskiej drużyny zdobył Faye - obrońcy WKS-u zupełnie zgubili krycie, dzięki czemu Senegalczyk bez najmniejszych problemów zamknął strzałem głową dośrodkowanie Kuseja.

W 74. minucie, tuż po wejściu na boisko, swoją obecność mocnym akcentem chciał zaznaczyć Markowski. Pomocnik dopadł do piłki w okolicach dwudziestego metra i bez wahania zdecydował się na uderzenie. Do szczęścia zabrakło niewiele - Slovan przed stratą gola uchronił świetną interwencją Koubek, parując futbolówkę na rzut rożny.

Chwilę później mogło być już 4:0. Prawym skrzydłem urwał się Sychra i ostro wstrzelił piłkę w pole karne. Futbolówka minęła wszystkich defensorów i wylądowała wprost pod nogami Ashuku. Nigeryjczyk znalazł się w wyśmienitej sytuacji, jednak fatalnie skiksował i przeniósł piłkę obok bramki.

Instensywna końcówka

W 85. minucie z rzutu wolnego precyzyjnie dośrodkował Żulewski, kierując piłkę wprost na głowę Dijakovicia. Były gracz GKS-u Tychy idealnie złożył się do uderzenia i posłał futbolówkę do siatki rywali. Radość Wrocławian trwała jednak zaledwie chwilę - sędzia dopatrzył się, że w momencie podania Austriak znajdował się na pozycji spalonej, i nie uznał trafienia.

Dwie minuty później znakomitą, dwójkową akcję przeprowadzili Ciućka i Żulewski. Po wymianie szybkich podań na jeden kontakt to zawodnik z numerem 88 znalazł się w dogodnej sytuacji strzeleckiej, jednak piłka po jego uderzeniu poszybowała nieznacznie nad poprzeczką. Ostatecznie jednak podopiecznym Ante Simundzy nie udało się zdobyć choć jednej bramki i przegrali 0:3.


Slovan Liberec - Śląsk Wrocław 3:0 (2:0)

Rus 8', Dobes 37', Faye 58'

Slovan Liberec: Koubek (K) (46' Pesl) – Kozeluh (K), Masopust, Boril, Mikula (75' Knapik), Dobes, Zyba (54' Hodous), Sychra, Kusej, Rus, Ashuku

Trener: Branislav Fodrek

Śląsk Wrocław: Niemczycki (46' Szromnik) – Jurcec (64' Timossi Andersson), Macenko, Malec (82' Dijaković), Christodoulou (21' Szala), Llinares (82' Żulewski) – Tomasiewicz (73' Yriarte), Linetty (K) (73' Markowski), Shabani (73' Ciućka) – Marjanac (64' Camoes), Dembele (64' Banaszak)

Żółte kartki: Sychra 56' - Tomasiewicz 69', Andersson 75'

Sędzia: Damian Sylwestrzak

Jan Pindral

Autor

Jan Pindral

Interesuję się piłką nożną i kibicuję Śląskowi od małego. Choć marzenia z dzieciństwa o zawodowej karierze zweryfikowały boiska B-klasy, pasja do futbolu pozostała. Poza grą, działam jako sędzia w strukturach DZPN oraz studiuję prawo. W redakcji jestem obecny od sezonu 2024/25, gdzie odpowiadam za różnorodne zadania - od pisania artykułów i tworzenia materiałów meczowych, po udział w podcastach.