Chłodnym okiem: Kruchość sądów

18.04.2011 (20:33) | Adam Osiński | skomentuj (0)
Doszło do paradoksu. W poważnej prasie ostatnio czytałem, że Śląsk to prawdopodobnie najlepsza drużyna rundy rewanżowej, a za największe rozczarowania należy uznać – kolejność przypadkowa – Jagiellonię, Legię i Koronę. Przyjechali więc ci słabi do tych mocnych na pożarcie, a tymczasem ucztę sobie urządzili i gospodarzy w tabeli łyknęli. Skoro jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz, to publicystyka minionych tygodni nie jest już grosza warta. Taką to niewdzięczną rolę mają dziennikarze, którzy piszą o polskiej piłce. Nawet jeśli mogą się skupić już tylko na rywalizacji sportowej, to ni w ząb nie rozumieją, co tu się właściwie dzieje.


 

Sasala miało już w Koronie nie być, Probierza też zwalniali. A Jaga dwa mecze wygrała i wicemistrzostwa jest blisko. Tylko Skorża nie może się wybronić, choć tak po prawdzie jego Legia w Poznaniu była lepsza. Bakero niby wywindował Lecha do góry, ale tylko dzięki słabości i nieskuteczności rywali. No i dzięki ozdrowieniu Rudnevsa, bo jeśli Kolejorz wygrywa, to tylko po indywidualnych przebłyskach.

Wieszczono zatopienie Arki, zachwycano się odrodzeniem Cracovii. Tymczasem dryfujący ku pierwszej lidze gdynianie przejechali się po Pasach. To chyba właśnie podczas tego meczu komentatorzy Orange Sport z lekką ironią wypowiadali się o motywowaniu i determinacji, tłumacząc że na końcu i tak decydują umiejętności. Ale przecież te są porównywalne prawie w całej lidze. Czyli co? W meczu decyduje jednak nastawienie psychiczne, które zmienia się z tygodnia na tydzień?

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane