Analiza taktyczna: Przegubowce i tramwaje

26.04.2011 (08:30) | Andrzej Gomołysek | skomentuj (0)
Ponoć nic nie zdarza się dwa razy. Jeśli jednak ma zdroworozsądkowe podstawy, czemu miałoby się nie powtórzyć? Śląsk wygrywając ten mecz miał furę szczęścia. Ale na pewno nie więcej szczęścia niż rozumu.


 

Wisła przyjechała po zwycięstwo. Celem Oresta Lenczyka było schowanie się za podwójną gardą i wyprowadzanie zabójczych ataków. Jeszcze taktyka nie zdążyła zadziałać, a Wisła już strzeliła sobie w stopę i po dwóch minutach musiała gonić wynik. Śląskowi taki rezultat niezwykle odpowiadał, mógł sobie pozwolić na spokojne realizowanie swoich założeń.

Wisła wyszła więc bardzo wysoko. Śląsk nie chciał pozwolić na to, żeby gracze Wisły mogli się rozpędzić, więc zdecydowali się na podobny krok. Efekt? W momencie rozpoczynania akcji obie drużyny były ściśnięte w środku pola jak w porannym tramwaju:







Z biegiem przesuwania się piłki na połowę Śląska, wrocławianie wycofywali się głębiej, tworząc podwójne zasieki.









Skopiowali tym samym ustawienie, które przyniosło im remis przy Reymonta. Przy 4-3-2-1 przechodzącym w 4-3-1-2 siódemka zawodników skupiała się głównie na destrukcji, zaś ofensywna trójka w różnych konfiguracjach szukała prób szybkiego rozrzucenia ewentualnie przejętej piłki.

Jednak samymi zamiarami nie wygra się żadnego meczu. Co więc decydowało? Po kolei:

1. Fatalne rozpoczynanie gry przez Wisłę.
Krakowianie przegrywająć wychodzili obrońcami dość wysoko, nie byli jednak w stanie zmusić ich do udziału w rozegraniu. Piłki były przez nich rozgrywane wolno, wszerz boiska, pozwalały na spokojne ustawienie się defensywy Śląska, nijak zaś nie przesuwały akcji do przodu.

2. Przekombinowanie rozegrania u Wisły.
Wiele razy było tak, że Wisła znajdowała się już w okolicach pola karnego Śląska, miała nawet momenty przewagi sytuacyjnej i zamiast szukać jednego, kluczowego podania, nadal rozgrywała piłkę, rozdrabniając akcję kilkunastoma kolejnymi podaniami, podczas których wrocławianie zdążyli ponownie się ustawić. Efektem były wybicia piłki ze skrzydeł, albo wrzutki, z którymi defensorzy z Oporowskiej bez trudu sobie radzili.

3, Zmiany taktyczne
Wisła w drugiej połowie starała się przycisnąć większą liczbą graczy. Maaskant jakby nie zauważył, że Śląsk zamierza to wykorzystać. Wrocławianie przeszli na swoje klasyczne ustawienie i zaczęli wypuszczać groźne kontry. Goście zaś właściwie zupełnie zapomnieli o tyłach. Nadal grali szalenie wysoko, ultraofensywnie, jakby zapominając, że nagle na tyłach mają podobne liczebnie siły co wrocławianie, a czasem nawet i mniejsze.










4. Radosław Sobolewski i Sebastian Mila
Dwaj koledzy z reprezentacji w tym spotkaniu mieli wzajemnie wykluczające się role. Abstrahując od samobója, patrząc na to, na jak wiele w tym spotkaniu Mila mógł sobie pozwolić, trzeba powiedzieć, że był to bardzo słaby mecz defensywnego pomocnika Białej Gwiazdy. Wiadomo, że Mila może w pojedynkę odwrócić losy meczu jednym - dwoma precyzyjnymi podaniami. Oto powód, czemu rywale bardzo rzadko zostawiają mu miejsce i często jest on podwajany.
Jak to wyglądało tutaj? Z punktu widzenia Milowego, bardzo swobodnie:













Znamy doskonale obraz pomocnika Śląska snującego się po boisku, odbijającego od rywali i szukającego odrobiny miejsca. Tu nie musiał robić żadnej z tych rzeczy, mógł spokojnie cieszyć się miejscem i rozgrywać.

Oczywiście - w każdej chwili można też powiedzieć, że szybko strzelona bramka ustawiła mecz, a Śląsk bronił się doskonale i ofiarnie. Trudno jednak nie podkreślić tego, że po pierwszej połowie niewiele wskazywało na to, że Śląsk prowadzenie dowiezie do końca. Gdyby oba zespoły grały swoje z pierwszej połowy, wynik byłby zapewne inny. Dostrzegł to Orest Lenczyk, więc dokonał zmian, na które źle zareagował szkoleniowiec Wisły. Za rozegranie tego w ten sposób należą się szkoleniowcowi Śląska znacznie większe wyrazy uznania, niż za skonstruowanie bunkru. Niech to będzie dla Holendra dobrą lekcją. Od Maaskanta niech zaś trener graczy z Oporowskiej czerpie pełnymi garściami, jak (przynajmniej na odcinku środek boiska - pole karne) konstruować atak pozycyjny. Z kolejnymi rywalami to Śląsk będzie musiał forsować bunkry.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane