Rozregulowane celowniki

07.05.2011 (19:37) | Patryk Reński | skomentuj (0)
Wielkich emocji przy Oporowskiej tym razem zabrakło, ale walki do ostatnich minut piłkarzom odmówić nie można. Mimo to Śląsk zremisował z broniącą się przed spadkiem Polonią Bytom 0:0. Okazji bramkowych nie brakowało, ale goli kibice nie obejrzeli żadnych, bo celowniki bohaterów dzisiejszego meczu nie było odpowiednio wyregulowane.


 

Pierwsze minuty spotkania były bardzo obiecujące i nic nie wskazywało na to, że do przerwy kibice nie obejrzą ani jednego gola. Już w 5. minucie ciekawą szarżą środkiem boiska popisał się Waldemar Sobota, który minął trzech rywali i zagrał do Sebastiana Mili, ten zdecydował się na strzał, ale uderzył niecelnie, a piłka o kilkadziesiąt centymetrów minęła lewy słupek bramki rywala. Chwilę później kapitan Śląska ponownie stanął przed szansą zdobycia gola, lecz jego strzał z rzutu wolnego obronił były bramkarz Wisły Kraków, Marcin Juszczyk.

Po kilku minutach trybuny przy Oporowskiej zaczęły pustoszeć. Kibice w ramach protestu dotyczącego zamykania stadionów postanowili na 10 minut opuścić swoje miejsca, ale, gdy już wrócili, ponownie głośno dopingowali swoje zespoły.

Polonia pierwszy groźny strzał oddała w 22. minucie, a uderzał Blazej Vascak, na szczęście dla wrocławian piłka przeleciała nad poprzeczką. Kilkadziesiąt sekund później w podobnej sytuacji znalazł się Dariusz Jarecki i kolejny raz Marian Kelemen odprowadził tylko piłkę wzrokiem.

W pierwszej połowie oba zespoły oddały po kilka strzałów, ale w większości przypadków były to strzały niecelne. Słabo ustawione celowniki mieli zarówno piłkarze bytomskiej Polonii jak i Śląska.

Wszyscy czekali na prawdziwe emocje w drugiej połowie i zaczęło się znowu bardzo obiecująco. Już minutę po wznowieniu gry Mila prostopadłym podaniem obsłużył wbiegającego w szesnastkę Piotra Ćwielonga, ten uderzył, ale świetnie zachował się w tej sytuacji bramkarz gości. Juszczyk bardzo dobrze interweniował również dwie minuty później, kiedy w pole karne bytomian wpadł rozpędzony Mila, minął obrońcę i oddał strzał, lecz dobrze ustawiony bramkarz Polonii nie dał się pokonać.

To nie mogło już dłużej trwać, po kolejnym niecelnym strzale boisko opuścił Sobota, a w jego miejsce w ataku pojawił się w 60. minucie Cristian Diaz. Miała to być zmiana, która poprawi skuteczność w ataku Śląska.

Śląsk zdecydowanie przeważał w drugiej połowie, ale kibice czekali na gole, a tych niestety nie było. Groźnie kontrowała za to Polonia. Na kwadrans przed końcem wprowadzony w drugiej połowie Grzegorz Podstawek mógł dać prowadzenie przyjezdnym, jednak na wysokości zadania stanął, nie pierwszy raz w tym sezonie, Kelemen, broniąc w ekwilibrystyczny sposób strzał pomocnika Polonii.

Jeśli podopiecznym trenera Lenczyka ktoś zagrażał w tym spotkaniu, to tylko... oni sami. Polonia wyprowadziła w drugiej połowie dwie groźne kontry po prostych błędach Śląska i tylko sam Podstawek wie, jak to się stało, że ani razu nie pokonał w dogodnych sytuacjach Mariana Kelemena.

Gospodarze ambitnie walczyli do samego końca, ale tym razem nie pomógł im nawet nos trenera Lenczyka, który wprowadził na boisko podczas drugiej połowy Łukasza Madeja, Cristiana Diaza i Tomasza Szewczuka. Można powiedzieć, że Śląsk zaledwie zremisował i zdobył tylko jeden punkt, ale należy zauważyć, że mimo to udało się wyprzedzić w tabeli Lechię Gdańsk i obecnie WKS plasuje się na czwartym miejscu, które w takim układzie – gdy Legia zajmuje pozycję trzecią – zapewnia udział w Lidze Europejskiej.

KOMENTARZE
Nie skomentowano jeszcze tego newsa.
DODAJ KOMENTARZ
Czy wiesz, że wszystkie nowo dodane komentarze muszą zostać zaakceptowane przez redakcję.

Nie chcesz czekać? Zarejestruj się na forum kibiców Śląska Wrocław a następnie podczas dodawania komentarza podaj swój login i hasło.

Koniecznie przepisz tekst z obrazka!
Nick*:
Hasło:
Adres e-mail:
Treść komentarza*:
* - pola wymagane